W skrócie
- Motocyklista z Dubaju został ukarany za publikację nagrania, na którym pędził Suzuki Hayabusą z prędkością ponad 290 km/h, wykonując przy tym niebezpieczne manewry na drodze.
- Odzyskanie skonfiskowanego motocykla kosztuje w Dubaju 50 tys. dirhamów, czyli ok. 51 tys. zł, niezależnie od innych kar nałożonych za rażące łamanie przepisów drogowych.
- Policja w Dubaju konsekwentnie stosuje politykę zerowej tolerancji wobec brawurowej jazdy, wykorzystując do identyfikacji sprawców m.in. materiały publikowane w internecie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Mężczyzna opublikował w mediach społecznościowych film, na którym pędził Suzuki Hayabusą z prędkością przekraczającą 290 km/h. Co więcej, nie brakowało również jazdy bez trzymania rąk na kierownicy czy niebezpiecznego przeciskania się między samochodami. Film szybko trafił w ręce policji, która zidentyfikowała właściciela motocykla i zatrzymała pojazd. Sprawa została przekazana do dalszego postępowania.
Ponad 50 tys. zł tylko za odzyskanie motocykla. To koszt jazdy z prędkością 290 km/h w Dubaju
Najbardziej dotkliwa okazała się jednak nie sama konfiskata jednośladu, lecz koszt jego odzyskania. Zgodnie z obowiązującymi w Dubaju przepisami właściciel zatrzymanego pojazdu musi uiścić opłatę w wysokości 50 tys. dirhamów, czyli około 51 tys. zł. Co więcej, opłata za odbiór motocykla jest niezależna od mandatów, ewentualnych postępowań sądowych czy innych kar przewidzianych za naruszenie przepisów ruchu drogowego. To dopiero pierwsza finansowa kara, którą poniesie motocyklista.
Dubaj stawia na politykę zerowej tolerancji. Miejsca na przekraczanie prędkości nie ma
Informację o zatrzymaniu motocyklisty opublikowała dubajska policja na swoim oficjalnym profilu w mediach społecznościowych. Sprawa ta idealnie wpisuje się w konsekwentnie realizowaną przez Dubai Police politykę zerowej tolerancji wobec skrajnie niebezpiecznych zachowań na drogach. W mieście, które kojarzy się z luksusowymi i sportowymi samochodami, przepisy drogowe są bardzo restrykcyjne. Na większości tras działa rozbudowany system kamer i fotoradarów, dlatego szybka jazda po publicznych drogach bardzo często kończy się wykryciem wykroczenia.
Mandaty za przekroczenie prędkości w Dubaju. Łatwo stracić prawo jazdy
Mandaty za przekroczenie prędkości w Dubaju wynoszą od 300 do 3000 dirhamów (320-3200 zł) i rosną wraz ze skalą wykroczenia. Za przekroczenie limitu o ponad 60 km/h kierowca zapłaci 2000 AED, otrzyma 12 czarnych punktów, a jego pojazd zostanie zatrzymany na 30 dni. Jeszcze surowsze konsekwencje grożą za jazdę o ponad 80 km/h za szybko - kara wynosi 3000 AED, 23 czarne punkty oraz konfiskata pojazdu. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich obowiązuje system 24 czarnych punktów - po osiągnięciu tego limitu prawo jazdy zostaje zawieszone na trzy miesiące.
Internet coraz częściej dostarcza policji gotowych dowodów
Podobne przypadki "samodzielnego donoszenia na popełnione wykroczenia" pojawiają się zaskakująco często. W ostatnich latach policja w wielu krajach wielokrotnie identyfikowała kierowców i motocyklistów właśnie dzięki materiałom publikowanym przez nich w mediach społecznościowych.
W Hiszpanii motocyklista nagrał przejazd z prędkością 302 km/h na autostradzie oraz 280 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 90 km/h. Policjanci ustalili jego tożsamość mimo częściowo zasłoniętej tablicy rejestracyjnej. Mężczyźnie groziła kara więzienia, wysoka grzywna oraz utrata prawa jazdy.
We Francji dwóch motocyklistów zostało skazanych po tym, jak śledczy przeanalizowali około 120 filmów opublikowanych w internecie. Mężczyźni jechali z prędkością dochodzącą do 293 km/h, wykonywali wheelie i publikowali nagrania swoich przejazdów. Sąd orzekł wobec nich kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, odebrał im uprawnienia do kierowania pojazdami oraz skonfiskował motocykle i sprzęt wykorzystywany do nagrywania.
Podobna historia wydarzyła się również w Polsce. W 2024 r. głośno było o 32-latku z Gdańska, który pochwalił się w sieci przejazdem z prędkością 299 km/h przez tunel pod Martwą Wisłą. Nagranie stało się jednym z kluczowych dowodów w prowadzonym postępowaniu, które nadal trwa.











