W skrócie
- Rząd rozważa powrót programu CPN na końcówkę wakacji, ale ostateczne decyzje zależą od kondycji budżetu oraz sytuacji na rynkach paliwowych i zapadną w przyszłym tygodniu.
- Orlen obniżył hurtowe ceny paliw, co powinno przełożyć się na obniżki na stacjach rzędu 30-40 groszy na litrze w przypadku benzyny oraz oleju napędowego.
- Trwają niepotwierdzone oficjalnie rozmowy w sprawie otwarcia cieśniny Ormuz, choć sytuacja na światowych rynkach wciąż nie jest stabilna i wpływa na ceny paliw.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Rząd już wcześniej zapowiadał, że program CPN może powrócić na dwa ostatnie tygodnie wakacji, co ma pozwolić Polakom taniej wrócić z urlopów.
Czy program CPN wróci?
- Rozmawiamy o tym programie. Nie jest to wykluczone. Natomiast to będzie zależało od sytuacji na rynkach z jednej strony, z drugiej strony oczywiście od sytuacji budżetowej - powiedział Miłosz Motyka w radiu RMF.
Zapytany, czy program obejmie obniżkę VAT na paliwa, minister odpowiedział:
- W pierwszym kroku byłbym zwolennikiem tego rozwiązania jako minister energii. Mam jednak wielkie zaufanie do ministra Andrzeja Domańskiego (ministra finansów - przyp. red.). On będzie też pod kątem budżetowym podejmował ostateczne decyzje w zakresie kształtu podatkowego.
O wznowienie programu CPN był również pytany premier Donald Tusk. W środę, na konferencji prasowej premier powiedział, że rząd każdego dnia będzie przygotowany do ewentualnej reakcji ws. cen paliw. Dodał jednak, że poczeka 48 godzin, bowiem - jak przypomniał - prezydent USA Donald Trump nie wykluczył, że w ciągu 48 godzin cieśnina Ormuz zostanie odblokowana.
- Dzisiaj z ministrem finansów (Andrzejem Domańskim - przyp. red.) będę rozmawiał o tych możliwościach przynajmniej częściowego zastosowania, może nie w pełni CPN, ale decyzji, która przynajmniej trochę ulżyłaby polskim kierowcom, szczególnie w tym czasie powrotu z wakacji. (...) Każdego dnia będziemy przygotowani do ewentualnej reakcji, gdyby znowu coś złego się zdarzyło, ale poczekajmy te 48 godzin - powiedział premier.

Jednocześnie rząd szuka innego sposobu na obniżecenie cen na stacjach. W poniedziałek minister Motyka mówił, że resort energii rozmawia o tym z Orlenem.
Szef ME podkreślił jednak, że według deklaracji prezesa Orlenu, marże na stacjach są już teraz obniżone do minimum. Jednocześnie - zdaniem ministra - firma może wciąż oferować klientom dodatkowe promocje na paliwa na stacjach. - Pewnego rozszerzenia wymaga ten zakres promocyjny, który Orlen ma - wskazał Motyka.
Program "Ceny Paliwa Niżej" (CPN) wygaszono z końcem czerwca. Wówczas przestały obowiązywać przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na benzynę i olej napędowy oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych.
Wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy. Przyczyną zakończenia programu były wysokie koszty dla budżetu. Resort finansów informował, że koszt programu CPN sięgnął ok. 4,7 mld zł.
Rząd chciał zrekompensować te straty, wprowadzając podatek od nadmiarowych zysków rafinerii. Ustawa została jednak skierowana przez prezydenta Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego, w efekcie producenci paliw się bogacą, bo jak wskazują dane ekonomiczne - marże rafineryjne (z przetwarzania i produkcji paliw) są na rekordowo wysokim poziomie.
Na konferencji prasowej szef rządu odniósł się również do tej sytuacji. Donald Tusk powiedział, że podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych dotyczyłby nie tylko Orlenu, ale wszystkich obecnych na polskim rynku.
- Paliwo jest dużo droższe i siłą rzeczy to powoduje, że ci, którzy paliwami handlują mają z reguły wyższe dochody - podkreślił. Dodał, że taki podatek miał pomóc w sfinansowaniu programu CPN i trafiłby do budżetu państwa, "jeśli te ponadnormatywne zyski by się pojawiły".
- Jak Orlen nie będzie miał takich zysków, to ten podatek nie będzie bolesny. Niestety w ogóle nie mamy o czym rozmawiać, bo prezydent Nawrocki stanął po stronie koncernów, (...) nie tylko polskich, po stronie koncernów, nie po stronie kierowców - powiedział Donald Tusk.
Co dalej z kryzysem naftowym i cieśniną Ormuz?
Tymczasem wciąż nie wiadomo, czy sytuacja na światowych rynkach będzie się stabilizować. USA twierdzą, że są blisko porozumienia z Iranem ws. otwarcia cieśniny Ormuz, jednak sami Irańczycy nie potwierdzają prowadzenia jakichkolwiek rozmów z administracją Trumpa.
We wtorek wieczorem Donald Trump przekazał dziennikarzom, że USA "prowadzą bardzo dobre rozmowy", a Teheran "chce osiągnąć porozumienie". Prezydent USA zasugerował również, że otwarcie cieśniny Ormuz może nastąpić już w czwartek.
Projekt porozumienia stanowi, że cały ruch morski wpływający do cieśniny będzie odbywał się przez wody irańskie, a wszystkie statki wychodzące będą obierać trasę przez wody Omanu, nie płacąc żadnego myta. Szlak centralny, przez który przed wojną wiodła żegluga, zostanie oczyszczony z irańskich min w ciągu tych 60 dni.
Takie rozwiązanie będzie sukcesem Iranu. Przed atakiem USA i Izraela na ten kraj żegluga przez cieśninę nie wymagała wnoszenia żadnych opłat. Atak spowodował zamknięcie cieśniny przez Iran, obecnie Irańczycy żądają opłat od statków pokonujących Ormuz, co jest sprzeczne z prawem morskim i wywołuje sprzeciw innych krajów.
Hurtowe ceny paliw spadają
Niezależnie od doniesień z Bliskiego Wschodu, kierowcy mogą jednak liczyć na obniżki cen paliw na stacjach, bowiem Orlen już drugi dzień z rzędu obniżył hurtowe ceny paliw.
Jeszcze 1 sierpnia tysiąc litrów benzyny 95 kosztowało (bez VAT-u) 5738 zł, a obecnie cena została obniżona do 5425 zł, co powinno przełożyć się na obniżkę na stacjach o ponad 30 groszy za litr. Z kolei ceny oleju napędowego spadły w tym czasie z 6696 do 6413 zł za tysiąc litrów, co powinna dać obniżkę o nawet 40 groszy za litr.
Oczywiście cenom tym wciąż daleko do cen sprzed ataku na Iran. Pod koniec lutego tego roku tysiąc litrów benzyny kosztował 4466 zł, a oleju napędowego - 4809 zł.












