W skrócie
- W Krakowie, tuż po wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu, pojawiły się akty wandalizmu polegające na niszczeniu i kradzieży znaków drogowych.
- Miasto odnotowuje wysokie straty finansowe oraz zgłasza incydenty odpowiednim służbom, które analizują monitoring i rozważają postępowania karne.
- Rozpoczynają się protesty społeczne, a sprawa SCT trafi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, gdzie decyzje mogą wpłynąć na przyszłość strefy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
SCT w Krakowie - pierwsze dni i realne problemy
Strefa Czystego Transportu obowiązuje w Krakowie od 1 stycznia i obejmuje większość miasta - obszar ograniczony autostradą A4 na południu i zachodzie, drogą S52 na północy i drogą S7 na wschodzie. Poza strefą pozostały wyłącznie najbardziej peryferyjne dzielnice na południu i wschodzie.
Już w pierwszych czterech dniach jej funkcjonowania doszło do zniszczenia lub kradzieży ok. 20 znaków drogowych w 14 lokalizacjach. Kolejne znaki przewracano, demontowano lub zamalowywano w kolejnych dniach.
Jak poinformował Zarząd Dróg Miasta Krakowa (ZDMK), wszystkie przypadki zostały zgłoszone na policję. Miasto podkreśla, że nie są to incydenty losowe, lecz działania celowe. Trwa analiza monitoringu miejskiego, a służby rozważają, czy zdarzenia będą kwalifikowane jako wykroczenia, czy przestępstwa.
Każdy znak to koszt. Miasto liczy straty
Znikające oznakowanie to nie tylko problem organizacyjny, ale również finansowy. Według danych ZDMK jeden znak to koszt ok. 600 zł, nie licząc robocizny, zabezpieczenia miejsca i pracy służb. Oznacza to, że straty z pierwszych dni działania SCT można szacować na kilkanaście tys. zł.
Co ciekawe, osoby protestujące przeciw strefie twierdzą, że koszt jednego znaku to 200 zł, a na dowód przedstawiają linki do sklepów internetowych.
Niezależnie od kosztów miasto zapowiada odtwarzanie oznakowania i podkreśla, że brak znaków nie znosi obowiązywania przepisów. Kierowcy nadal są zobowiązani do przestrzegania zasad SCT, nawet jeśli oznakowanie w danym miejscu zostało usunięte lub zniszczone.
To oczywiście racja, ale jeśli kierowca nie przyjmie mandatu, w sądzie niewątpliwie będzie mógł podnosić kwestię niewłaściwego oznakowania, przez co mógł nie wiedzieć, że wjeżdża do strefy.
Dane z systemu SCT i pierwsze kontrole
ZDMK informuje, że do tej pory ponad 77 tys. kierowców złożyło wnioski o darmowy wjazd do SCT. Pozytywnie rozpatrzono ponad 40 tys. zgłoszeń, a ponad 17 tys. odrzucono. Kolejne wnioski są w trakcie weryfikacji. Odrębną grupę stanowi ponad 3 tys. wniosków dotyczących wjazdu do placówek medycznych posiadających umowy z NFZ.
Jeżeli chodzi o opłaty za wjazd do SCT, to dotychczas wpłynęło ich prawie 65 tys. - ponad 44 tys. opłat godzinowych i ponad 20 tys. opłat abonamentowych.
System informatyczny SCT odnotował już ponad 1 mln zapytań o to, czy dany pojazd spełnia normy strefy. Straż miejska przeprowadziła ok. 500 wyrywkowych kontroli, głównie w rejonach granic miasta. Jak podkreślają służby, większość kierowców porusza się zgodnie z przepisami, a w pierwszych dniach dominują pouczenia, a nie mandaty.
Nie znaczy to jednak, że wszyscy kierowcy mogli dotychczas liczyć na ulgowe traktowanie. Jak poinformował Piotr Subik z Urzędu Miasta Krakowa, w ciągu pięciu pierwszych dni funkcjonariusze zatrzymali 61 kierujących, którzy nielegalnie wjechali na teren SCT.
Większość z nich została pouczona, ale trzej zachowywali się agresywnie wobec funkcjonariuszy i zapowiadali, że nie zamierzają respektować zasad panujących w strefie. Oni od razu zostali ukarani mandatami - za nieuprawniony wjazd do strefy czystego transportu grozi kara w wysokości do 500 zł. Piotr Subik podkreśla jednak, że mandaty były znacznie mniejsze.
Protest przeciw SCT w Krakowie zapowiedziany na sobotę
Równolegle narasta sprzeciw społeczny wobec SCT. Na sobotę, tj. 10 stycznia zapowiedziano protest przeciwników strefy przed siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa na ul. Centralnej. Organizatorzy zarzucają władzom miasta ignorowanie głosów mieszkańców, samorządów ościennych oraz tysięcy opinii zgłoszonych w trakcie konsultacji społecznych.
Krytycy wskazują m.in. na uprzywilejowanie mieszkańców Krakowa, którzy zostali zwolnieni z opłat za poruszanie się starszymi samochodami, oraz na skalę strefy. Ich zdaniem SCT może prowadzić do wykluczenia komunikacyjnego części kierowców.
14 stycznia skargi na SCT rozpatrzy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie. Jedną z nich złożył wojewoda małopolski, wskazując m.in. na możliwe naruszenie zasady równości wobec prawa. Wyrok będzie nieprawomocny i nie wpłynie na bieżące funkcjonowanie strefy.












