Rewolucja w badaniach technicznych. UE weźmie się za starsze auta
Przesiewowe badanie spalin, kontrola działania systemów wspomagających bezpieczeństwo na badaniu technicznym i obowiązek raportowania do centralnej bazy przebiegu samochodów trafiających do warsztatu. To tylko kilka z nowości, jakie szykuje kierowcom Unia Europejska. W efekcie na drogach ma być bezpieczniej i mniej inwazyjnie dla środowiska. Pojawią się też nowe ułatwienia dla zmotoryzowanych.

W skrócie
- Unia Europejska planuje wprowadzić przesiewowe kontrole spalin, kontrolę działania systemów wspomagających bezpieczeństwo podczas badań technicznych oraz obowiązek raportowania przebiegu pojazdów do centralnej bazy danych.
- Nowe przepisy obejmują również możliwość wykonywania badań technicznych samochodu w dowolnym kraju członkowskim UE z wydaniem tymczasowego świadectwa dopuszczenia do ruchu.
- Część propozycji, takich jak coroczne przeglądy starszych aut czy zaostrzone kontrole motocykli, została odrzucona na etapie prac legislacyjnych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Komisja Transportu i Turystyki UE (TRAN) głosowała w nad zmianami dotyczącymi obowiązkowych badań technicznych pojazdów i ułatwieniami dla przewoźników drogowych. Chodzi o tzw. pakiet "Roadworthiness", czyli rewizję dyrektyw o okresowych badaniach technicznych czy kontrolach drogowych pojazdów użytkowych. Wyniki głosowań wyznaczają kierunek zmian, jakich w najbliższych latach spodziewać się można na drogach Wspólnoty.
Przejedziesz obok i stracisz dowód? UE weźmie się za starsze Diesle
W głosowaniu z 6 maja przyjęto projekt zmian w systemie obowiązkowych badań technicznych pojazdów. Wśród nowości jest m.in. obowiązek sprawdzania przez diagnostów emisji tlenków azotu i cząstek stałych. W ten sposób na kontroli technicznej w łatwy sposób można będzie zweryfikować czy auto ma np. sprawny filtr cząstek stałych.
Ciekawym rozwiązaniem, które ostatecznie pojawi się na europejskich drogach, będą przesiewowe kontrole spalin, pozwalające wytypować pojazdy z niesprawnymi układami wydechowymi. Chodzi o sieć czujników do zdalnego pomiaru emisji, której stacje pomiarowe występowałyby np. przy głównych korytarzach transportowych.
Wstępne założenia Parlamentu Europejskiego zakładały możliwość karania kierowców lub właścicieli przekraczających normy pojazdów na podstawie wyników takich pomiarów. Ostatecznie zdecydowano jednak, że nowy system służyć ma jedynie przesiewowej kontroli, której celem będzie typowanie pojazdów, które powinny zostać poddane wnikliwemu badaniu.
Chociaż w obecnej sytuacji brzmi to nieco jak science fiction, w skali kolejnych kilkunastu lat można wyobrazić sobie europejską sieć automatycznego nadzoru, która - podobnie jak polski CANARD - rejestrowałaby pojazdy przekraczające normy emisji. Niewykluczone, że te byłyby później zatrzymywane do wnikliwej kontroli np. przez oczekujący w bezpiecznym miejscu patrol drogówki czy ITD, lub właściciele takich aut otrzymywaliby wezwanie na obowiązkowe badanie techniczne.
UE chce nowych przeglądów technicznych. Sprawdzą poduszki i systemy bezpieczeństwa
Inna z nowości dotyczy wprowadzenia obowiązku weryfikowania na badaniach technicznych sprawności systemów bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy - np. asystentów jazdy czy poduszek powietrznych. Przyjęty przez TRAN projekt zakłada, że w czasie badania technicznego diagnosta wykonywałby np. diagnostykę komputerową, by sprawdzić poprawność działania systemów bezpieczeństwa.
Kolejna z nowości zakłada walkę ze zjawiskiem cofania liczników. Projekt zakłada, że obowiązek raportowania do centralnej bazy przebiegu pojazdu dotyczyłby nie tylko diagnostów, ale też - uwaga - właścicieli warsztatów. W tym przypadku - by nie przysparzać dodatkowej pracy drobnym przedsiębiorców - projekt zakłada, że nowy obowiązek dotyczyłyby samochodów, które spędziły w danym warsztacie więcej niż godzinę. Wszystkie krajowe bazy, jak np. funkcjonująca w Polsce Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców, miałyby zostać połączone w jeden system, co pozwoliłoby na sprawniejszą wymianę danych o pojazdach i postawiło tamę zjawisku cofania wskazań drogomierzy.
UE robi krok wstecz. Nie dla corocznych przeglądów w całej Unii
Paradoksalnie, chociaż zakres proponowanych przez Komisję zmian wydaje się duży, w praktyce można mówić o rozczarowaniu środowisk związanych m.in. z bezpieczeństwem transportu. Ostatecznie w projekcie nie ostały się np. pierwotne pomysły dotyczące chociażby:
- wprowadzenia obowiązku corocznego badania technicznego (w większości krajów UE interwał wynosi dwa lata),
- zaostrzenia badań technicznych w przypadku lekkich motocykli (do 125 cm3),
- wprowadzenia dodatkowych kontroli dostawczych pojazdów elektrycznych (ze względu na ich większa masę).
W ocenie skutków przeprowadzonej przez Komisję jasno stwierdzono, że gruntowna zmiana przepisów mogłaby zapobiec około 7 000 zgonów i 65 000 poważnych obrażeń do 2050 roku. Środki, które przyniosłyby ogromne korzyści – coroczne przeglądy starszych pojazdów w całej UE oraz objęcie systemem przeglądów wszystkich dwukołowych pojazdów silnikowych – zostały właśnie pominięte
Badanie techniczne w każdym kraju UE. Te zmiany polubią kierowcy
Projekt przyjęty przez TRAN zakłada też szereg udogodnień dla zmotoryzowanych. Jednym z nich jest np. możliwość wykonania badania technicznego w każdym kraju członkowskim UE. To duże ułatwienie, bo aktualnie, jeśli termin badań technicznych zaskoczy nas zagranicą, kierowca w praktyce nie ma możliwości zaliczenia przeglądu narażając się na mandat, odholowanie pojazdu, a - w razie kolizji - możliwe problemy z ubezpieczycielem.
Projekt zakłada wprowadzenie możliwości wykonania badania technicznego w innym kraju UE niż kraj rejestracji pojazdu. W takich przypadkach pojazdy otrzymywałyby specjalne świadectwo dopuszczenia do ruchu ważne przez 6 miesięcy. W tym czasie auto musiałoby jednak zaliczyć standardowe badanie techniczne w kraju rejestracji.
Nowe przeglądy Polakom niestraszne
Przyjęty przez TRAN projekt musi jeszcze trafić pod obrady Parlamentu Europejskiego. Jego ostateczny kształt muszą zatwierdzić państwa członkowskie i Komisja Europejska. Dopiero wówczas poznamy np. harmonogram wprowadzenia czy zakres obowiązywania przepisów przejściowych.
Chociaż zmianami w badaniach technicznych pojazdów żyły ostatnio serwisy motoryzacyjne m.in. w Niemczech czy Francji, z perspektywy polskich kierowców proponowane zmiany nie są wcale niczym nowym. Polska to jeden z niewielu krajów Wspólnoty, gdzie część z odrzuconych jako obowiązkowe (pozostają w gestii poszczególnych krajów) wymagań, od wielu lat stosowana jest w praktyce. Dotyczy to np. corocznych badań technicznych dla aut w wieku powyżej 5 lat (KE proponowała takie rozwiązanie dla minimum 10-latków; pomysł odrzucono) czy motocykli o pojemności do 125 cm3.
Przypominamy, że od kilku lat w Polsce wraca ją też pomysły rozszerzenia badań technicznych o kontrolę spalin silników Diesla przy wykorzystaniu tzw. mierników cząstek stałych czy fotografowania pojazdów w SKP. Z nieoficjalnych informacji wynika, że projekt "ustawy badaniowej" opracowywanej przez Ministerstwo Infrastruktury może zmaterializować się w najbliższych kilku miesiącach. Na ten moment wciąż nie pojawił się jednak w Wykazie Prac Legislacyjnych - całkiem prawdopodobne, że resort czeka na właśnie wyniki prac na formum Parlamentu Europejskiego. Ponieważ mowa o zmianie na poziomie ustawy, niezbędny jest cały proces legislacyjny. Oznacza to, że w sprzyjających okolicznościach realne zmiany rzutujące na kierowców i SKP moglyby pojawić się najszybciej za kilkanaście miesięcy.









