Spis treści:
- Kierowca obowiązkowy w samochodzie autonomicznym
- Radni chcą chronić miejsca pracy imigrantów
- Przepisy nie nakazują zatrudniania imigrantów
- Waymo już testuje robotaksówki w Minneapolis
- Czy w Polsce można testować samochody autonomiczne?
Samochody autonomiczne miały obywać się bez kierowców. Człowiek zamawia przejazd w aplikacji, wsiada do auta, a resztą zajmuje się komputer. W Minneapolis ten model może jednak zostać postawiony na głowie. Część radnych chce, aby w każdej komercyjnej robotaksówce siedział opłacany człowiek z prawem jazdy.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o osobę towarzyszącą pasażerom. Tak zwany monitor bezpieczeństwa miałby zajmować miejsce za kierownicą i mieć bezpośredni dostęp do układu kierowniczego, hamulca oraz przyspieszenia. Innymi słowy, w razie potrzeby musiałby być gotowy do przejęcia kontroli nad samochodem.
Kierowca obowiązkowy w samochodzie autonomicznym
Projekt "Workers Drive Minneapolis" przewiduje, że firmy oferujące komercyjne przejazdy samochodami autonomicznymi będą musiały uzyskać licencję miasta. Każdy pojazd powinien mieć na pokładzie kierowcę pełniącego funkcję monitora bezpieczeństwa. Za swoją pracę otrzymywałby co najmniej obowiązującą płacę minimalną.
Jeśli przepisy zostaną przyjęte przez radę i zaakceptowane przez burmistrza, miałyby wejść w życie w październiku 2027 roku. Na razie nie wiadomo jednak, czy zwolennicy projektu zdobędą wystarczające poparcie.
Radni chcą chronić miejsca pracy imigrantów
Autorzy propozycji wskazują na bezpieczeństwo, możliwość kontrolowania działalności operatorów i wpływ robotaksówek na ruch uliczny. Nie ukrywają jednak, że ważnym argumentem jest również ochrona ludzi utrzymujących się z przewozu pasażerów.
Jeden z inicjatorów stwierdził, że projekt ma chronić pracowników-imigrantów przed utratą pracy na rzecz automatyzacji. Radni obawiają się, że wejście Waymo na rynek może stopniowo ograniczać dochody kierowców Ubera i Lyfta. W Minneapolis dużą część tej grupy stanowią osoby urodzone poza Stanami Zjednoczonymi.
Potwierdzają to dane Departamentu Pracy i Przemysłu Minnesoty. Z analizy danych spisowych wynika, że 61 proc. kierowców taksówek i aplikacji przewozowych w tym stanie urodziło się poza USA. W ankiecie przeprowadzonej wśród ponad 1800 kierowców odsetek ten wyniósł 74 proc. Aż 63 proc. uczestników badania pochodziło z Afryki.
Przepisy nie nakazują zatrudniania imigrantów
Projekt nie wprowadza jednak żadnych preferencji dotyczących pochodzenia pracowników. Nie nakazuje Waymo zatrudniania imigrantów ani obecnych kierowców Ubera i Lyfta. Nie gwarantuje również, że dotychczasowi kierowcy otrzymają pracę jako osoby odpowiedzialne za monitorowanie bezpieczeństwa.
Waymo pomyślę ten nazywa faktycznym zakazem samochodów autonomicznych. Sens ekonomiczny robotaksówek opiera się właśnie na rezygnacji z opłacanego kierowcy. Firma może więc uznać, że działalność w Minneapolis na takich warunkach nie będzie opłacalna.
Waymo już testuje robotaksówki w Minneapolis
Waymo rozpoczęło testy swoich samochodów w aglomeracji Twin Cities w listopadzie 2025 roku. Obecnie auta nie wożą tam pasażerów, a za ich kierownicami nadal siedzą ludzie. Projekt radnych nie zmieniłby więc dzisiejszego sposobu prowadzenia testów. Miałby znaczenie gdy firma uruchomi, płatne, komercyjne przejazdy bez kierowcy.
Firma przekonuje, że całkowicie autonomiczne samochody mogą zwiększać bezpieczeństwo i zapewnić nową możliwość przemieszczania się między innymi osobom z niepełnosprawnościami. Przeciwnicy wskazują natomiast na ryzyko błędów systemu, utrudnianie ruchu i brak jasnych zasad odpowiedzialności za działanie robotaksówek.
Spór jest tym ostrzejszy, że prawo Minnesoty nie reguluje szczegółowo działalności autonomicznych pojazdów. Stanowi politycy rozpatrywali odpowiednie projekty, ale żadnego z nich nie przyjęli. Minneapolis próbuje więc stworzyć własne zasady, zanim Waymo zacznie wozić pasażerów bez człowieka za kierownicą.
Czy w Polsce można testować samochody autonomiczne?
Polskie przepisy pozwalają prowadzić testy pojazdów zautomatyzowanych i w pełni zautomatyzowanych na drogach publicznych, ale pod ścisłym nadzorem. Od 24 czerwca 2026 roku badania samochodów o poziomie automatyzacji od 3 do 5 wymagają zezwolenia Krajowego Koordynatora Prac Badawczych, którym jest dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. Zezwolenie może obowiązywać maksymalnie trzy lata i obejmować teren nie więcej niż pięciu województw. Organizator musi wskazać pojazdy oraz drogi objęte testami, przedstawić analizę ryzyka, potwierdzenie ubezpieczenia OC i wcześniejszych prób przeprowadzonych na zamkniętym obiekcie, a także wyposażyć samochód w rejestrator obrazu i dźwięku. Co najważniejsze, podczas jazdy w pojeździe - również w pełni zautomatyzowanym - musi znajdować się osoba z odpowiednimi uprawnieniami, która kontroluje auto albo może w każdej chwili przejąć nad nim kontrolę. W świetle prawa to ona jest kierującym. Przepisy dotyczą jednak prac badawczych, a nie regularnego świadczenia komercyjnych przewozów całkowicie bezzałogowymi robotaksówkami.












