W skrócie
- Amerykański instytut IIHS wskazuje, że korzystanie z telefonu stanowiło przyczynę od 7 do 8 proc. wypadków drogowych w analizowanych przypadkach.
- Polskie raporty policyjne nie określają skali tego zjawiska, a dawne szacunki ITS wskazywały, że telefon może mieć związek z nawet 25 proc. wypadków.
- Polskie prawo zabrania korzystania z telefonu podczas jazdy, a interpretacje sądowe potwierdzają, że zakaz obowiązuje również podczas postoju na czerwonym świetle.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Trudno oprzeć się wrażeniu, że kwestii używania telefonu podczas prowadzenia nie poświęca się tyle uwagi, na ile kwestia ta zasługuje. Sami kierowcy również skłonni są bagatelizować wpływ korzystania z urządzenia, bo przecież to tylko moment. W corocznych raportach Komendy Głównej Policji na temat wypadków drogowych nie znajdziemy ani słowa o zagrożeniu związanym z używaniem telefonu podczas prowadzenia. Sprawie przyjrzała się jednak amerykańska instytucja.
Co dwunasty wypadek związany z używaniem telefonu
Insurance Institute for Highway Safety (IIHS) to amerykańska instytucja zajmująca się tematyką bezpieczeństwa w ruchu drogowym. IIHS poddał analizie, otwiera się w nowym oknie dane pochodzące z aplikacji Cambridge Mobile Telematics związanej z bezpiecznym prowadzeniem, które kierowcy sami zainstalowali. Analizie poddano dane o wypadkach z czterech stanów w latach 2021-2024. Łącznie było to ok. 17 tys. przypadków. Pod uwagę brano zdarzenia, w których kierowcy używali telefonów w momencie kolizji lub do 30 sekund przed jej wystąpieniem.
Jak się okazało, w przypadku zdarzeń drogowych z jednym samochodem dla 7 proc. wypadków tłem było korzystanie z telefonu. Jeśli zaś chodzi o wypadki z dwoma pojazdami odsetek ten wzrastał do 8 proc.
Aplikacja, za pomocą której zebrano dane, nie tylko rejestrowała fakt odbywania rozmowy czy innego sposobu używania telefonu, ale też rozróżniała konkretne sposoby korzystania z urządzenia. Dzięki temu badacze mogli odróżnić przypadki połączeń z użyciem trybu głośnomówiącego od takich, w których ekran był odblokowany, a telefon trzymany w ręku - na przykład w celu obsługi aplikacji.
Wyróżniono także przypadki tzw. pasywnego korzystania z telefonu. Chodzi o sytuacje, w których urządzenie nie było trzymane w dłoni, ale ekran był odblokowany i pracowała w nim aplikacja. Jak wyjaśnia IIHS, część takich rejestrów to po prostu przypadki używania nawigacji. W ankietach przeprowadzonych przez IIHS część kierowców przyznała się jednak również do oglądania materiałów wideo podczas prowadzenia.
W Polsce skala zjawiska jest nieznana
Jak dużym problemem jest używanie telefonu przez polskich kierowców? W corocznych raportach Komendy Głównej Policji na temat wypadków drogowych nie znajdziemy o tym nawet wzmianki. Według raportu z 2023 r., który udostępnia Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, otwiera się w nowym oknie, na podstawie obserwacji zachowań uczestników ruchu można stwierdzić, że 3,5 proc. kierowców używa telefonu podczas jazdy.
Z kolei w 2018 r. Instytut Transportu Samochodowego informował, że nawet 25 proc. wypadków w Polsce może być związane z używaniem telefonu przez kierowcę. Metodologia, jaką posłużył się wówczas ITS, nie daje jednak gwarancji obiektywności rezultatów. Warto też pamiętać, że dziś sytuacja może być inna.
W ostatnich latach na polskich drogach pojawiła się ogromna liczba samochodów, które pozwalają na korzystanie z części funkcji telefonu poprzez centralny ekran na desce rozdzielczej auta, co ogranicza przypadki sięgania po urządzenie. A co o takim zachowaniu kierowcy mówi prawo?
Telefon w dłoni. Wielu kierowców nie rozumie przepisów
Kodeks drogowy w bardzo lapidarny sposób określa zasady używania telefonu przez kierowcę.
Kierującemu pojazdem zabrania się (...) korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku.
Wielu kierowców określenie "podczas jazdy" rozumie jako zakaz trzymania w ręku telefonu, gdy pojazd jest w ruchu, przemieszcza się względem jezdni. W 2015 r. w materiale telewizyjnym taką wykładnię przywołanego przepisu zaprezentował nawet wysoko postawiony policjant ruchu drogowego. Tyle tylko, że takie rozumienie polskiego prawa jest błędne.
W 2017 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia rozpatrywał sprawę kierowcy, który odebrał telefon, kiedy oczekiwał na czerwonym świetle (sygn. akt XI W 5824/16), otwiera się w nowym oknie. Kierowca został ukarany.
W uzasadnieniu stwierdzono: "(...) nie sposób zgodzić z twierdzeniem, iż kierowca pojazdu stojącego przed sygnalizatorem świetlnym wyświetlającym czerwony sygnał nie znajduje się w ruchu i nie stwarza zagrożenia, w związku z czym może korzystać z telefonu wymagającego trzymania słuchawki w ręku".
W Prawie o ruchu drogowym nie ma definicji, która określałaby, kiedy pojazd jest w ruchu. Warszawski sąd odwołał się jednak do definicji "zatrzymania". Na tej podstawie stwierdzono, że "(...) zatrzymanie pojazdu w oczekiwaniu na zmianę świateł nie oznacza, iż samochód nie jest w ruchu, podczas jazdy, gdyż nie zostaje unieruchomiony poprzez wyłączenie silnika, zaś po zmianie świateł jazda będzie kontynuowana".
Wniosek jest prosty. Kierowca musi zakończyć manipulowanie w telefonie przed rozpoczęciem jazdy i może ponownie sięgnąć po niego, aby z niego korzystać, dopiero gdy jest u celu, a więc zakończy jazdę lub przerwie swoją trasę, zaparkuje samochód i wyłączy silnik.
Za korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagające trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku przez kierującego pojazdem taryfikator przewiduje mandat w wysokości 500 zł. Do tego kierowca otrzyma 12 punktów karnych. Co ważne, po zmianie przepisów z 3 czerwca 2026 r. punktów karnych za korzystanie z telefonu podczas jazdy nie da się przed upływem roku wymazać poprzez udział w specjalnym szkoleniu organizowanym przez ośrodek egzaminowania kierowców.











