W skrócie
- Przewoźnicy z krajów bałkańskich grożą blokadą granic z Unią Europejską 14 września w proteście przeciwko przepisom dotyczącym pobytu w strefie Schengen.
- Kierowcy zawodowi z Bośni i Hercegowiny, Serbii, Macedonii Północnej oraz Czarnogóry nie mogą przekraczać limitu 90 dni pobytu w Schengen w ciągu 180 dni.
- Komisja Europejska utrzymuje przepisy, ale deklaruje gotowość do rozmów na temat praktycznych rozwiązań problemów transportowych dla przewoźników z Bałkanów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Problem dotyczy zawodowych kierowców z Bałkanów, którzy w związku z wykonywaną pracą muszą spędzać w krajach należących do strefy Schengen więcej czasu, niż pozwalają na to obowiązujące przepisy. Zgodnie z obecnymi zasadami mogą oni przebywać na terenie strefy maksymalnie 90 dni w ciągu 180 dni. Dla firm transportowych oznacza to poważne utrudnienia w organizacji pracy oraz realizacji przewozów.
Jak informuje Klix.ba, portal informacyjny z Bośni i Hercegowiny, przewoźnicy od dłuższego czasu próbują przekonać Komisję Europejską do znalezienia rozwiązania, które uwzględniałoby specyfikę transportu międzynarodowego. Z ich najnowszych zapowiedzi wynika jednak, że dotychczasowe rozmowy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Przewoźnicy szykują wspólną akcję
Nikola Brković, członek konsorcjum "Logistika", poinformował po regionalnym spotkaniu przewoźników, że 14 września branża może zdecydować się na znacznie bardziej zdecydowane działania. Jeżeli stanowisko Komisji Europejskiej nie ulegnie zmianie, planowane jest regionalne zablokowanie granic z Unią Europejską. Do podobnego protestu doszło już w styczniu.
Brković podkreślił, że tym razem akcja ma mieć szerszy zasięg i objąć przewoźników z kilku państw. Żaden z krajów nie zamierza podejmować działań samodzielnie. Wspólne stanowisko przyjęli przedstawiciele branży transportowej z Bośni i Hercegowiny, Serbii, Macedonii Północnej oraz Czarnogóry. Ich zdaniem dotychczasowe działania i postulaty przedstawiane w Brukseli nie doprowadziły do rozwiązania problemu.
Dwa lata rozmów bez rozwiązania
Przedstawiciel konsorcjum "Logistika" zwraca uwagę, że przewoźnicy prowadzą rozmowy z przedstawicielami Unii Europejskiej już od około dwóch lat. W tym czasie odbywały się liczne spotkania, zarówno w Brukseli, jak i w formule online. Szczególnie aktywna w tych rozmowach miała być Serbia, która również wysyłała swoich przedstawicieli.
Przewoźnicy wystosowali także notę protestacyjną, w której po raz kolejny zwrócili uwagę na konsekwencje obecnych regulacji. Ich zdaniem Komisja Europejska zna problem, ale dotychczas nie podjęła działań, które pozwoliłyby go rozwiązać. Brković uważa, że najgorszym scenariuszem byłoby dalsze deklarowanie gotowości do rozmów bez przedstawienia konkretnych propozycji.
Blokada ma być działaniem zapobiegawczym
Choć zamknięcie lub zablokowanie przejść granicznych może doprowadzić do poważnych zakłóceń w transporcie, Brković określa takie posunięcie jako działanie prewencyjne. Jego zdaniem lepiej zdecydować się na wspólną akcję i w ten sposób skłonić unijne instytucje do szybszego znalezienia rozwiązania, niż dopuścić do sytuacji, w której poszczególne firmy będą podejmować podobne działania niezależnie od siebie.
Według jego oceny ponad 80 proc. przedsiębiorstw może zostać zmuszonych do indywidualnego ograniczenia działalności. W konsekwencji to same firmy mogą zostać "zablokowane" przez obowiązujące przepisy. Przewoźnicy przekonują więc, że nie mają już dużego pola manewru. Jak twierdzi Brković, problem stał się szerzej zauważalny dopiero po podjęciu pierwszych działań na granicach.
Komisja Europejska potwierdziła natomiast, że nie zamierza zmieniać obowiązujących przepisów dotyczących pobytu w strefie Schengen. Jednocześnie deklaruje gotowość do rozmów na temat praktycznych rozwiązań dla przewoźników z Bałkanów, którzy ze względu na charakter wykonywanej pracy muszą przebywać w strefie Schengen dłużej niż przewidziane 90 dni w ciągu 180 dni.












