Przekroczył prędkość o 1 km/h. Zapłacił ponad 11 tys. zł mandatu
Trzy lata temu pewien kierowca w Szwajcarii przekroczył dozwoloną prędkość o zaledwie 1 km/h i został ukarany mandatem karnym. Mężczyzna nie zgadzał się jednak z decyzją funkcjonariuszy, którą ostatecznie zaskarżył przed sądem federalnym. Finalnie zmotoryzowany za to z pozoru błahe przekroczenie prędkości zapłacił ponad 11,5 tys. zł kary.

W skrócie
- Kierowca w Szwajcarii przekroczył prędkość o 1 km/h i otrzymał mandat na 40 franków szwajcarskich.
- Mężczyzna odwołał się od mandatu, nie wskazując osoby prowadzącej pojazd, co skutkowało postępowaniem sądowym.
- Za niewskazanie kierującego w Szwajcarii grozi grzywna do 2,8 tys. euro, a w Polsce kary wahają się od 500 do 30 tys. zł.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
To przekroczenie prędkości kierujący z pewnością zapamięta na długo - trzy lata temu na jednej z dróg w rejonie Delémont w Szwajcarii radar zarejestrował pojazd poruszający się z prędkością 64 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 60 km/h. W Polsce za to wykroczenie ustawodawca przewiduje mandat w wysokości 50 zł oraz 1 punkt karny, natomiast zgodnie ze szwajcarskimi przepisami mężczyzna został ukarany grzywną w wysokości 40 franków szwajcarskich, czyli około 180 zł. Co istotne, uwzględniono margines błędu i ostateczna kara dotyczyła przekroczenia dozwolonej prędkości o zaledwie 1 km/h.
Kierowca nie zamierzał jednak odpuścić i twierdził, że nie wie, kto w momencie popełnienia wykroczenia prowadził pojazd. Odwołał się od mandatu i jednocześnie nie wskazał, komu w tamtym momencie powierzył samochód. Sprawa trafiła na sądową wokandę, a sąd uznał, że na zdjęciu wykonanym przez fotoradar jasno widać, iż za kierownicą siedzi właściciel pojazdu i nakazał mu zapłatę grzywny.
2800 euro za przekroczenie prędkości o 1 km/h. Dochodzenie trwało 3 lata
Mężczyzna nadal nie dawał jednak za wygraną i skierował sprawę do sądu federalnego, który postępowanie prowadził przez trzy lata. W międzyczasie sędziowie zmienili zdanie i przyznali, że to nie on prowadził pojazd w chwili zarejestrowania wykroczenia, w efekcie czego sprawa została przekwalifikowana z postępowania karnego na administracyjne.
Nie można jednak powiedzieć, że kierowca odniósł spektakularny sukces i wygrał z wymiarem sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie - mężczyzna nadal nie wskazał, kto siedział za kierownicą w momencie przekroczenia prędkości, a w Szwajcarii obowiązuje zasada domniemania odpowiedzialności właściciela pojazdu. Podobnie jak w Polsce, ciąży na nim prawny obowiązek wskazania, komu powierzony został samochód lub motocykl w momencie popełnienia wykroczenia lub przestępstwa. W przeciwnym wypadku podlega on karze grzywny, która w Szwajcarii sięga blisko 2,8 tys. euro, czyli ponad 11,7 tys. zł. Kwota ta robi wrażenie, zwłaszcza że dotyczy przekroczenia prędkości o 1 km/h.
Jaki mandat za niewskazanie kierującego grozi w Polsce?
Również w Polsce obowiązujące przepisy przewidują dotkliwą karę dla właściciela pojazdu, który nie wskaże osoby kierującej nim w momencie popełnienia wykroczenia drogowego lub naruszenia przepisów ruchu drogowego. Przez lata zasłanianie się "krótką pamięcią" było powszechnym procederem, który pozwalał uniknąć punktów karnych kosztem wyższej kary finansowej. Aktualnie kary za niewskazanie kierującego wynoszą:
- za niewskazanie kierującego będącego sprawcą wypadku - minimum 4 tys. zł i 8 tys. zł w przypadku ponownego ujawnienia,
- za niewskazanie kierującego doprowadzającego do powstania zagrożenia bezpieczeństwa lub kolizji w ruchu drogowym - minimum 2 tys. zł,
- za niewskazanie kierującego zarejestrowanego przez fotoradar, który dopuścił się przekroczenia prędkości - dwukrotność kwoty mandatu, lecz nie mniej niż 800 zł,
- w pozostałych przypadkach od 500 do nawet 30 tys. zł (w sytuacji nałożenia kary przez sąd).










