Pan Mariusz ze Świętochłowic przespał próbę kradzieży. Dopiero rano zauważył, że przed godziną pierwszą w nocy jedna z kamer wysłała powiadomienie o wykryciu osoby. Sprawdził nagranie z kamery skierowanej na podjazd. Zobaczył dwie osoby, które próbowały ukraść jego auto.
Jedynym śladem na posesji było przecięte ogrodzenie. Jak przyznaje właściciel, bez nagrań mógłby zauważyć je dopiero za kilka tygodni. Z auta nic nie zginęło. Na środkowej konsoli zostały nawet drobne.
Otworzyli samochód w kilka sekund. Potem zaczęły się schody
Na filmie widać osoby poruszające się między zaparkowanymi autami. Jedna działa przy samochodzie pana Mariusza, druga przemieszcza się w pobliżu posesji z urządzeniem w rękach. Drzwi Chery Tiggo 9, otwiera się w nowym oknie otwierają się niemal natychmiast. Później sprawcy przez dłuższy czas próbują uruchomić auto, ale bez skutku.
Po pierwszej porażce przeszli do zaparkowanego naprzeciwko Jaecoo 8 sąsiada pana Mariusza. Tego auta nie udało im się nawet otworzyć - właściciel trzyma kluczyk w skrzynce ograniczającej dostęp do sygnału. Klucz pana Mariusza leżał na stole, jakieś 6 metrów od drzwi.
Po nieudanej próbie otwarcia Jaecoo złodzieje wrócili do Chery. Ponownie dostali się do środka, ale i tym razem nie udało im się uruchomić silnika. Według relacji właściciela, opuścili posesję, ale nie dali za wygraną. Tej nocy z osiedla obok zniknęła Omoda 5. Otrzymaliśmy materiał wideo z kamer właścicieli Chery i Jaecoo:
Kradzież "na walizkę". Jak otworzyli auto bez kluczyka?
Nagranie pokazuje działanie charakterystyczne dla kradzieży metodą "na walizkę". Sprawcy pracują w parze: jeden z urządzeniem znajduje się bliżej kluczyka pozostawionego w domu, drugi stoi przy samochodzie. Stojący przy aucie próbuje pociągnąć za klamkę, a w tym momencie samochód zaczyna "szukać" sygnału z kluczyka, by potwierdzić, że to właściciel chce otworzyć drzwi. Urządzenie znajdujące się przy domu wzmacnia ten sygnał, by miał szansę dotrzeć do kluczyka i uzyskać odpowiedź, potwierdzającą, że to pełnoprawna próba uzyskania dostępu do auta. Auto reaguje tak, jakby właściciel podszedł do drzwi z kluczem w kieszeni. Nie trzeba wybijać szyby ani siłować się z zamkiem.
Dlaczego samochód pana Mariusza się otworzył, ale nie odjechał? Otwarcie i uruchomienie to dwa osobne etapy. Po naciśnięciu przycisku start auto ponownie identyfikuje kluczyk i sprawdza jego obecność we wnętrzu. Sprawcom udało się przejść pierwszy etap, lecz nie drugi. Co zatrzymało ich przy próbie rozruchu, powinien wyjaśnić serwis. Atak "na walizkę" w wielu autach pozwala bowiem zarówno otworzyć drzwi, jak i uruchomić silnik.
Które samochody można ukraść "na walizkę"?
Na celowniku są auta z dostępem bezkluczykowym, ale sam napis "keyless" w wyposażeniu nie mówi jeszcze, jak łatwo oszukać dany model. ADAC sprawdził 850 samochodów, otwiera się w nowym oknie i ocenił, że około 70 proc. z nich ma lepszą ochronę przed takim atakiem. Producenci stosują między innymi technologię UWB, która pozwala samochodowi dokładniej ustalić odległość kluczyka. Znaczenie ma więc system zamontowany w konkretnym aucie, a nie to, z jakiego kraju pochodzi marka.
Kluczyk i zapasowy komplet warto trzymać w etui albo pudełku, które tłumi sygnał. Takie zabezpieczenie najlepiej sprawdzić samemu: schować klucz, podejść z pudełkiem do samochodu i spróbować otworzyć drzwi. Policja radzi również, by nie zostawiać kluczyków przy wejściu, oknach ani ścianie od strony ulicy. W części modeli dostęp bezkluczykowy da się wyłączyć - tę możliwość trzeba sprawdzić w instrukcji auta.
Serwis czeka na odpowiedź centrali
Po próbie kradzieży pana Mariusza nurtuje to, czy sprawcy mogli zrobić coś, co ułatwi im powrót po samochód. Z pytaniem o możliwość skopiowania kluczy zwrócił się do serwisu.
"Kontaktowałem się z serwisem z pytaniem odnośnie możliwości skopiowania kluczy. Mają dać znać, bo dla nich to jest nowa sytuacja i muszą dogadać to z centralą. Nie wiedzą, co zrobić" - mówi Interii.
W typowym ataku "na walizkę" sygnał oryginalnego kluczyka jest przekazywany na bieżąco. Pan Mariusz chce jednak wiedzieć, czy podczas próby przy jego samochodzie mogło dojść również do zapisania dodatkowego klucza. Na odpowiedź serwisu nadal czeka.
Zatrzymany w skradzionej Omodzie 5 wyszedł na wolność
Sprawą zajęli się policjanci z Katowic. Jak relacjonuje pan Mariusz, mężczyznę jadącego skradzioną Omodą 5 zatrzymano pod Radomskiem. Nie potwierdzono, czy był to któryś z mężczyzn z nagrania. Właściciel Chery przekazał nam, że według jego wiedzy sąd nie zastosował tymczasowego aresztowania, a zatrzymany wyszedł na wolność. Mówi również, że według informacji otrzymanych od policji osoby związane z tą kradzieżą prawdopodobnie były już zatrzymywane na tym osiedlu rok temu.
Dla mieszkańców to trudny do przyjęcia finał: kamery nagrały nocną próbę, z sąsiedniego osiedla zniknął samochód, a mężczyzna zatrzymany w tym aucie jest już na wolności. Pan Mariusz nadal czeka na odpowiedź serwisu, czy po próbie kradzieży powinien zabezpieczyć samochód i kluczyki w inny sposób.













