Oliver Blume w ostatnich dniach sierpnia odwiedza niemieckie fabryki by przekonać załogę, że Volkswagen nie może dłużej odkładać restrukturyzacji. Dziś odwiedzi obiekty w Emden i Zwickau, a wczoraj spotkał się z pracownikami w Wolfsburgu. Jego słowa spotkały się z gwizdami i buczeniem części pracowników. Według Reutersa na sali pojawiły się transparenty z hasłami "Nasze miejsca pracy nie są korektą waszego bilansu", "Szacunek nie podlega negocjacjom" i "Powstrzymać łamanie układu zbiorowego".
Dlaczego Volkswagen chce ciąć koszty?
Blume przedstawił pracownikom trudną sytuację koncernu. Volkswagen mierzy się jednocześnie ze słabszym popytem, rosnącą konkurencją ze strony chińskich producentów i skutkami amerykańskich ceł.
Według zestawienia finansowego koncernu, w pierwszym półroczu 2026 roku wynik operacyjny Grupy Volkswagen wyniósł 5,9 mld euro i był o 11,6 proc. niższy niż rok wcześniej. W samym drugim kwartale wynik netto spadł o 32,9 proc., z 2,3 do 1,5 mld euro.
Volkswagen nadal zarabia, ale Blume przekonuje, że obecne wyniki nie wystarczą do finansowania nowych technologii, kolejnych modeli i modernizacji zakładów. Jak podaje serwis Tagesschau.de prezes wskazał, że koszty działalności niezwiązanej bezpośrednio z produkcją samochodów są o około 30 proc. wyższe niż w porównywalnych przedsiębiorstwach.
Grupa Volkswagena ma za duże moce produkcyjne w Europie
Koncern chce dostosować światową sieć fabryk do popytu wynoszącego obecnie około 9 mln samochodów rocznie. Nie oznacza to automatycznie nagłego ograniczenia produkcji do tego poziomu. W 2025 roku Volkswagen już wyprodukował około 8,9 mln pojazdów.
Problem dotyczy przede wszystkim rozmieszczenia zamówień pomiędzy poszczególnymi zakładami. Według Blumego w Europie Volkswagen musi ograniczyć nadwyżkę mocy produkcyjnych odpowiadającą ponad 500 tys. samochodów rocznie.
Niemieckie fabryki mają wyższe koszty niż część pozostałych europejskich zakładów koncernu. O tym, gdzie będą powstawały kolejne modele, ma decydować konkurencyjność danego zakładu.
Volkswagen ograniczy liczbę modeli i ich odmian
Podczas jednego z wcześniejszych wywiadów Blume wspomniał, że wszystkie marki Grupy Volkswagen oferują obecnie około 150 modeli. W przyszłości ma ich pozostać połowa. Koncern chce zrezygnować z pokrywających się wersji nadwoziowych, mniej popularnych wariantów napędowych oraz zmniejszyć liczbę konfiguracji.
Volkswagen, Audi, Porsche i pozostałe marki mają częściej wykorzystywać wspólne platformy, oprogramowanie oraz architektury elektroniczne. Mniej modeli i odmian ma oznaczać niższe koszty projektowania, produkcji, homologacji i zaopatrzenia w części.
Zagrożone 50 tys. miejsc pracy
Największe obawy pracowników wzbudziło wcześniejsze wyliczenie Olivera Blumego dotyczące zatrudnienia. Prezes mówił, że sprowadzenie kosztów Grupy Volkswagen do poziomu porównywalnych przedsiębiorstw oznaczałoby skalę zmian odpowiadającą około 50 tys. miejsc pracy na świecie.
Podczas zebrania w Wolfsburgu Blume próbował złagodzić znaczenie tej liczby. Zapewnił, że 50 tys. etatów nie jest zatwierdzonym celem redukcji, lecz "teoretyczną wielkością obliczeniową" wynikającą z porównania kosztów Volkswagena z konkurencją.
Wspomniane wcześniej koszty wyższe o 30 proc. w stosunku do konkurencji dotyczą m.in. zarządzania, funkcji centralnych, rozwoju i sprzedaży. To właśnie na podstawie tej różnicy zarząd miał oszacować skalę zmian odpowiadającą około 50 tys. stanowisk.
Blume powiedział, że około połowa wyliczonej liczby pracowników przypadałaby na Niemcy. Druga dotyczyłaby działalności międzynarodowej prowadzonej przez około 170 spółek. Nie oznacza to, że zarząd sporządził listę 50 tys. stanowisk przeznaczonych do likwidacji. Volkswagen nie określił, ilu pracowników miałoby odejść z poszczególnych krajów, zakładów i działów ani w jakim czasie miałoby to nastąpić.
Koncern deklaruje, że przy ograniczaniu zatrudnienia chce korzystać przede wszystkim z dobrowolnych rozwiązań: przejść na emeryturę, emerytur częściowych, indywidualnych porozumień, naturalnych odejść oraz ograniczenia rekrutacji. Konkretne instrumenty mają być uzgadniane z przedstawicielami pracowników.
35 tys. etatów już objęto porozumieniem
Pod koniec 2024 roku Volkswagen AG i przedstawiciele pracowników uzgodnili społecznie odpowiedzialne zmniejszenie zatrudnienia o ponad 35 tys. osób w niemieckich zakładach objętych programem "Zukunft Volkswagen". Redukcja ma być realizowana bez klasycznych zwolnień, m.in. poprzez naturalne odejścia i przejścia na emeryturę. Blume nie wyjaśnił, w jakiej części ta liczba została uwzględniona w obecnej kalkulacji. To jedna z najważniejszych kwestii, na które zwracają uwagę przedstawiciele załogi.
Cztery fabryki bez zapewnionej produkcji na kolejną dekadę
Volkswagen nie ma obecnie konkurencyjnego programu produkcji na lata 30. dla zakładów w Emden, Hanowerze i Zwickau oraz fabryki Audi w Neckarsulm. Nie zapadła decyzja o ich zamknięciu. Brak kolejnych modeli oznacza jednak, że przyszłość tych fabryk po 2030 roku pozostaje niewyjaśniona.
Blume zapowiedział, że w ciągu sześciu-dwunastu miesięcy mają powstać wiarygodne scenariusze dla wszystkich zakładów. Poszczególne marki sprawdzają obecnie, gdzie przyszłe samochody będzie można wytwarzać po konkurencyjnych kosztach.
Prezes wskazywał wcześniej, że alternatywą dla zamykania zakładów mogłoby być przeniesienie do Europy produkcji niektórych modeli wytwarzanych dla rynku chińskiego albo współpraca z sektorem obronnym. Jak podaje Reuters, żaden z tych pomysłów nie przyniósł dotychczas konkretnej decyzji.
Blume nazywa zamknięcie fabryki "ostatnim i najdroższym rozwiązaniem". Nie zagwarantował jednak, że wszystkie niemieckie zakłady przetrwają restrukturyzację w obecnym kształcie.
Blume nie ma jeszcze pełnego poparcia rady nadzorczej
Według informacji Reutersa przedstawiciele pracowników i władze Dolnej Saksonii przygotowali własne propozycje restrukturyzacji. Zainteresowane strony nie potwierdziły oficjalnie ich treści. Blume ma ponownie zabiegać o zgodę rady nadzorczej 4 września. Reuters podaje, że podczas poprzedniego posiedzenia w lipcu nie udało mu się zdobyć wystarczającego poparcia dla proponowanych cięć. Do tego czasu zarząd będzie przekonywał załogi podczas kolejnych zebrań w niemieckich zakładach.











