Koji Sato nie proponuje kolejnego programu oszczędnościowego. Szef Toyoty chce przekonać Hondę, Nissana, Mazdę, Subaru, Mitsubishi i Suzuki, by zaczęły współpracować tam, gdzie przez lata rozwijały własne rozwiązania. Wspólne standardy dla podstawowych części mają ograniczyć koszty i pozwolić przeznaczyć więcej pieniędzy na technologie, w których chińskie marki zdobyły największą przewagę.
Toyota, Honda i Nissan tracą rynek w Chinach
Pierwsze półrocze 2026 r. potwierdziło, że japońscy producenci mają coraz większy problem z utrzymaniem pozycji na największym rynku motoryzacyjnym świata.
Jak podaje serwis GlobalTimes, Toyota sprzedała w Chinach 694,7 tys. samochodów, czyli o 17,1 proc. mniej niż rok wcześniej. Nissan zakończył półrocze z wynikiem 237 tys. aut (-15 proc.), a Honda sprzedała 205,8 tys. samochodów, notując spadek aż o 34,7 proc. W samym czerwcu wszystkie trzy marki również zanotowały gorsze wyniki niż przed rokiem. Honda ma za sobą już 29 kolejnych miesięcy spadków sprzedaży.
Według Cui Dongshu, sekretarza generalnego China Passenger Car Association cytowanego przez wspomniane źródło, japońscy producenci zbyt długo opierali swoją ofertę na klasycznych hybrydach. W tym samym czasie chińskie marki rozwijały samochody elektryczne, hybrydy plug-in oraz zaawansowane systemy cyfrowe, których oczekują dziś lokalni klienci.
"Nie przetrwamy". Toyota chce zmienić sposób działania całej branży
Już w marcu Koji Sato ostrzegał dostawców, że japońska motoryzacja znalazła się w okresie głębokiej transformacji.
Jeśli nie zmienimy sposobu działania, nie przetrwamy.
Nie odnosił tych słów wyłącznie do Toyoty. Jako przewodniczący Japan Automobile Manufacturers Association przekonywał, że poprawa konkurencyjności wymaga zmian obejmujących cały japoński przemysł motoryzacyjny.
Sato nie jest jedynym szefem japońskiego koncernu, który publicznie alarmuje o przewadze Chin. W kwietniu prezes Hondy Toshihiro Mibe, po wizycie u jednego z chińskich dostawców, przyznał wprost: "Nie mamy z nimi żadnych szans". Jego zdaniem przewaga Chin wynika nie tylko z kosztów, ale przede wszystkim z tempa projektowania, automatyzacji i organizacji produkcji.
Toyota chce jednego standardu dla tysięcy części
Nie chodzi o wspólne projektowanie samochodów. Toyota proponuje ujednolicenie elementów, których kierowca praktycznie nigdy nie widzi.
Według serwisu Automotive News, na początek miałyby to być m.in. gatunki stali, tworzywa sztuczne oraz wiązki elektryczne. To właśnie one najlepiej pokazują skalę problemu. Japońscy dostawcy produkują obecnie około 70 tys. różnych wariantów wiązek elektrycznych, ponieważ każdy producent stosuje własne wymagania do konkretnego modelu. Każda kolejna specyfikacja oznacza dodatkowe procesy produkcyjne i utrudnia automatyzację. Według Toyoty ujednolicenie podstawowej architektury mogłoby zwiększyć produktywność nawet dziesięciokrotnie.
Toyota: mniej rywalizacji między Japończykami
Toyota proponuje prosty podział. Tam, gdzie klient nie dostrzega różnicy, producenci powinni współpracować. Tam, gdzie kupujący wybiera konkretny model - konkurować jeszcze mocniej.
Oszczędności wynikające ze standaryzacji mają zostać przeznaczone na rozwój oprogramowania, systemów wspomagania kierowcy, nowych akumulatorów, szybkiego ładowania oraz kolejnych układów napędowych. Właśnie w tych obszarach chińscy producenci zbudowali dziś największą przewagę.
Sato zwraca również uwagę, że dla klientów coraz większe znaczenie mają funkcje cyfrowe i tempo rozwoju technologii. Liczba różnych wersji podstawowych komponentów przestaje być elementem przewagi konkurencyjnej.
Honda alarmowała wcześniej. Toyota proponuje rozwiązanie
W kwietniu podobne wnioski przedstawił prezes Hondy Toshihiro Mibe. Po wizycie u jednego z chińskich dostawców przyznał, że tempo pracy tamtejszych firm i poziom automatyzacji wyprzedzają możliwości tradycyjnych producentów. Honda zapowiedziała wtedy przyspieszenie prac nad nowymi modelami i zmiany w organizacji działów badawczo-rozwojowych.
Toyota idzie jednak o krok dalej. Największy producent samochodów na świecie uważa, że rywalizacja z Chinami wymaga nie tylko szybszego projektowania samochodów, ale również większej współpracy pomiędzy japońskimi producentami. Jeżeli siedem największych marek zacznie korzystać ze wspólnych standardów dla podstawowych komponentów, będzie to jedna z największych zmian organizacyjnych w historii japońskiej motoryzacji.











