Poseł Łukasz Mejza nie zwalnia. Kolejny raz wpadł w sidła drogówki
Łukasz Mejza, który zasłynął m.in. z seryjnego łamania przepisów ruchu drogowego i zasłaniania się immunitetem, po raz kolejny wpadł w sidła drogówki. Tym razem poseł PiS miał jechać z prędkością ponad 150 km/h na drodze ekspresowej.

Spis treści:
- Kolejna drogowa wpadka Łukasz Mejzy
- Łukasz Mejza jechał 200 km/h i nie przyjął mandatu bo się spieszył
- Poseł przeprasza i tłumaczy
- Złożono wniosek o uchylenie immunitetu Łukaszowi Mejzie
- Poseł Mejza to drogowy recydywista
- Łukasz Mejza straci prawo jazdy
- Jak odzyskać prawo jazdy?
- Kuriozalne oświadczenie Łukasza Mejzy
Kolejna drogowa wpadka Łukasz Mejzy
Łukasz Mejza, który na swoim koncie powinien mieć już 168 punktów karnych i który za to straci prawo jazdy, nie zamierza zwalniać. Jak poinformowało radio RMF, poseł PiS został zatrzymany przez policję na drodze ekspresowej S3 w okolicach Zielonej Góry, gdy jechał z prędkością 151 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 120 km/h. Tym razem poseł przyjął mandat w wysokości 800 zł, a na jego koncie pojawiło się 8 punktów karnych.
Próbowaliśmy sprawdzić tę informację. Policjanci z Zielonej Góry potwierdzają, że do takiego zdarzenia doszło w minioną niedzielę, natomiast ze względu na obowiązujące przepisy, nie mogą podać danych osobowych kierowcy.
Potwierdzenie zdarzenia uzyskaliśmy również w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego, który odpowiada za Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym CANARD.
Łukasz Mejza jechał 200 km/h i nie przyjął mandatu bo się spieszył
Kłopoty Mejzy zaczęły się, gdy 13 października ubiegłego roku został zatrzymany na trasie ekspresowej S3 koło Polkowic na Dolnym Śląsku za prawie dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości - jechał z prędkością 200 km/h przy dozwolonej prędkości 120 km/h. Policja chciała go ukarać mandatem w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktami karnymi, jednak poseł zasłonił się immunitetem i nie przyjął mandatu.
Sprawę nagłośniło radio RMF FM. Odniósł się wówczas do niej szef MSWiA Marcin Kierwiński, który portalu X napisał: "Niejaki Mejza pędził 200 km/h. Odmówił przyjęcia mandatu. Bo przecież jest posłem…. posłem PiS. Nie odpuścimy. Policja zrobiła swoje. Mejza odpowie za ten barbarzyński rajd".
Poseł przeprasza i tłumaczy
Gdy sprawa stała się medialna. Łukasz Mejza zadeklarował, że "jeśli będzie taka możliwość prawna, to ureguluje mandat za przekroczenie prędkości od razu", a jeśli nie, to zrzeknie się immunitetu, by ponieść odpowiedzialność. Poseł tłumaczył również, że mandatu nie przyjął, bo spieszył się na samolot, a przez wypisywanie mandatu, by się spóźnił. Dwa dni później Mejza ogłosił, że zrzeka się immunitetu.
Okazało się jednak, że poseł nie może samodzielnie powiadomić marszałka Sejmu o zrzeczeniu się immunitetu, zanim wniosek policji w tej sprawie za pośrednictwem prokuratura generalnego formalnie nie wpłynie do marszałka.
Złożono wniosek o uchylenie immunitetu Łukaszowi Mejzie
Wniosek o uchylenie immunitetu posłowi PiS Łukaszowi Mejzie został złożony przez policję pod koniec października ubiegłego roku. 7 listopada szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że wniosek podpisał i przekazał go do marszałka Sejmu Szymona Hołowni.
Pod koniec marca do Sejmu wpłynęły dwa pisma od Łukasza Mejzy o zrzeczeniu się immunitetu. Czemu aż dwa? Jak ustaliło radio RMF, jeden dotyczył wykroczenia popełnionego na drodze S3 pod Polkowicami. Drugi - pozostałych spraw o wykroczenia drogowe, a tych było bez liku. Okazało się, że poseł Mejza to drogowy recydywista, który notorycznie był łapany przez fotoradary, chodziło aż o dziewięć takich przypadków.
Poseł Mejza to drogowy recydywista
Radio RMF opublikowało listę wykroczeń popełnionych przez posła PiS:
- 11.11.2024 r. - 44 km/h - 11 pkt, 1000 zł,
- 11.11.2024 r. - 36 km/h - 9 pkt, 800 zł,
- 11.12.2024 r. - 62 km/h - 14 pkt, 2000 zł,
- 21.12.2024 r. - 62 km/h - 14 pkt, 2000 zł,
- 07.01.2025 r. - 60 km/h - 13 pkt, 1500 zł,
- 24.01.2025 r. - 30 km/h - 7 pkt, 400 zł,
- 06.05.2025 r. - 11 km/h - 2 pkt, 100 zł,
- 07.07.2025 r. - 25 km/h - 5 pkt, 300 zł,
- 20.08.2025 r. - 35 km/h - 9 pkt, 800 zł.
Dodając do tej listy wykroczenie z S3, za które policja chciała wystawić mandat na 2500 zł oraz przyznać 15 pkt karnych, okazuje się, że dzięki immunitetowi poseł Prawa i Sprawiedliwości uniknął mandatów o łącznej wysokości 11 400 zł, a także zachował prawo jazdy.
Szybko okazało się również, że powyższe wykroczenia to tylko te, których dotyczą wnioski o zrzeczeniu się immunitetu, ale lista jest znacznie dłuższa. Jak ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada, w systemie CANARD jest odnotowanych łącznie 16 przypadków złapania przez fotoradar samochodu prowadzonego przez posła.
Łukasz Mejza straci prawo jazdy
Po uchyleniu immunitetu Łukasz Mejza nie tylko zapłaci mandaty, ale również straci uprawnienia - za same wykroczenia objęte wnioskami na jego koncie znajdzie się 99 punktów, kilkukrotnie więcej niż dopuszczalne prawem 24 punkty.
Jednak łącznie poseł ma swoim koncie 16 wykroczeń fotoradarowych i wykroczenie na S3. W sumie da to 168 punkty karne i mandaty na 17 800 zł.
Inspekcja Transportu Drogowego chce, by za swoje zachowanie i notoryczne łamanie przepisów poseł Mejza odpowiedział przed sądem.
Jak odzyskać prawo jazdy?
By odzyskać dokument poseł będzie musiał zdać egzamin sprawdzający kwalifikacje. Będzie miał tylko jedną taką szansę. Jeśli mu się nie uda, Łukasz Mejza będzie musiał ponownie odbyć cały kurs na prawo jazdy i dopiero wtedy będzie mógł ponownie podejść do egzaminu.
Kuriozalne oświadczenie Łukasza Mejzy
Po marcowych doniesieniach o łamaniu przepisów poseł Prawa i Sprawiedliwości zareagował w dość osobliwy sposób. W oświadczeniu dla RMF FM napisał m.in.:
"Ale to się porobiło! Paliwo zamiast 5.19 zaraz kosztować będzie 9.15, bezrobocie za Tuska bije kolejne rekordy, a newsem dnia jest to, że Łukasz Mejza ma punkty karne za przekroczenie prędkości na trasie szybkiego ruchu!
Gdyby to nie było tak straszne, to nawet ten fakt mógłby mi schlebiać, że jestem tak popularny i ważny, że przykrywam medialnie wszystkie porażki najsłabszego rządu w historii.
To są jakieś stare, skumulowane sprawy jeszcze z 2024 roku. Gdyby nie to, że korespondencja przychodziła na stary adres, to już 2 lata temu poprzyjmowałbym te mandaty i nie miałbym żadnych punktów karnych. Aha! I jeszcze jedno! Ja przekroczyłem prędkość, za co oczywiście przepraszam, na trasie szybkiego ruchu, a Tusk w terenie zabudowanym. Tak że najpierw proszę grillować najważniejszego Niemca w Polsce, a dopiero potem wrzucać mnie (oczywiście w pełni zasłużenie) na ruszt! Czołem wielkiej Polsce!"










