W skrócie
- Porsche planuje redukcję 5 tys. miejsc pracy do 2035 roku i koncentruje się na produkcji aut, wycofując się z działalności niezwiązanej bezpośrednio z głównym biznesem.
- Model 911 pozostanie sercem gamy, a producent zapowiada wprowadzenie mocniejszej odmiany hybrydowej, całkowicie wykluczając przy tym powstanie w pełni elektrycznej wersji.
- Marka rozważa stworzenie następcy 918 Spyder oraz wprowadzenie spalinowego Macana i flagowego SUV-a, reagując na słabsze zainteresowanie klientów samochodami elektrycznymi.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Michael Leiters jasno wyznaczył kierunek zmian - Porsche ma skoncentrować pieniądze i pracowników na projektowaniu oraz produkcji samochodów. Inne rodzaje działalności mają być ograniczane albo sprzedawane. Problem w tym, że porządki organizacyjne są szybsze od zmian w gamie. Wiadomo już, gdzie Porsche chce ciąć koszty. Znacznie mniej pewne jest to, jakie modele zajmą najważniejsze miejsca w ofercie pod koniec dekady. Więcej szczegółów powinno pojawić się 7 października, podczas Capital Markets Day.
Porsche redukuje 5 tys. miejsc pracy
Jednym z najważniejszych elementów restrukturyzacji jest porozumienie zawarte z przedstawicielami pracowników. Porsche planuje do 2035 roku zredukować kolejnych 5 tys. miejsc pracy. Proces ma opierać się głównie na naturalnym odchodzeniu obecnej załogi.
Częścią porozumienia są również zmiany w wynagrodzeniach i świadczeniach. Firma chce zmniejszyć wysokość wypłacanych premii oraz położyć większy nacisk na wymóg pracy stacjonarnej. Jednocześnie producent zobowiązał się zainwestować 2,1 mld euro, czyli około 9,1 mld zł, w zakłady w Zuffenhausen i Weissach.
Kolejne cięcia dotyczą spółek zależnych. Porsche zdecydowało o zakończeniu działalności Cellforce Group, Porsche eBike Performance i Cetitec. Łącznie zmiany obejmują ponad 500 pracowników. W kwietniu podpisano również umowę dotyczącą sprzedaży udziałów w Bugatti Rimac i Rimac Group.
Porsche sprzedaje MHP i skupia się na samochodach
Najnowszym elementem zmian jest sprzedaż MHP. To należąca do Porsche firma zajmująca się doradztwem w zakresie zarządzania i technologii informatycznych. Kupującym jest indyjski koncern Tata Consultancy Services. MHP zatrudnia na świecie ponad 4,5 tys. osób i po transakcji ma zachować swoją markę.
Porsche i TCS zamierzają jednocześnie kontynuować współpracę w zakresie rozwiązań cyfrowych i sztucznej inteligencji. Według dokumentów Taty wartość przedsiębiorstwa przyjęta w transakcji wynosi 320 mln euro, czyli około 1,39 mld zł. W 2025 roku MHP osiągnęło około 743 mln euro przychodów. Porsche w oficjalnym komunikacie nie podało ceny sprzedaży.
Kierunek jest więc czytelny - Leiters ogranicza aktywność Porsche poza podstawowym biznesem. Jednocześnie zmienia strukturę zarządzania. Dział Car-IT został rozwiązany, a obowiązki związane z tym obszarem trafiły do pionu rozwoju kierowanego przez Michaela Steinera. Sam Leiters podczas walnego zgromadzenia zapowiadał mniejszą złożoność organizacji i wyraźniejszy podział odpowiedzialności.
Porsche 911 pozostanie najważniejszym modelem i dostanie nową, topową odmianę
Znacznie ciekawsze dla klientów są planowane zmiany produktowe. Według Automotive News Europe Leiters uważa obecną ofertę za zbyt skomplikowaną. Problemem ma być duża liczba wersji oraz nakładanie się na siebie modeli i układów napędowych. Przykładem jest równoległe rozwijanie elektrycznego i spalinowego Cayenne.
Jednego samochodu te zmiany jednak nie dotkną - Porsche 911 ma pozostać centrum gamy ze względów wizerunkowych, ale także sprzedażowych i dochodowych. W 2025 roku firma dostarczyła klientom 51 583 egzemplarze 911, ustanawiając rekord tej rodziny. W całym roku Porsche przekazało klientom 279 449 samochodów.
Leiters jednocześnie całkowicie wykluczył możliwość powstania elektrycznego Porsche 911. Zamiast tego do oferty miałaby trafić jeszcze mocniejsza, topowa odmiana, wykorzystująca układ hybrydowy. Deklaracja jest o tyle interesująca, że już teraz na szczycie gamy znajdziemy 911 Turbo S, którego hybrydowy układ generuje 711 KM i pozwala na sprint do 100 km/h w 2,5 s. Pytanie więc o ile mocniejsza i szybsza miałaby być nowa, flagowa "dziewięćsetjedenastka".
Możliwe jednak, że wyróżnikiem tej odmiany wcale nie będą znacznie lepsze osiągi, ale jeszcze większa ekskluzywność. Nieoficjalnie mówi się, że potencjalnym partnerem przy tworzeniu takiego auta mógłby być Ruf, znany od lat z tworzenia niezwykłych pojazdów na bazie modeli Porsche. Nowe, topowe 911 wpisywałoby się w dającą się zaobserwować od jakiegoś czasu strategię producenta, który chce jak najwyżej pozycjonować ten model, aby móc na nim jak najwięcej zarabiać.
Dobrze widać to w cenach - kiedy pięć lat temu testowaliśmy 911 Turbo S, kosztowało ono 1,07 mln zł. Obecnie jego zmodernizowana (i nieco mocniejsza) wersja jest droższa o 300 tys. zł. Podobnie pięć lat temu odmiana GT3 wyceniana była na 883 tys. zł, zaś obecnie jest to 1,12 mln zł.
Innym źródłem dodatkowego zarobku ma być rozszerzanie możliwości indywidualizacji samochodów, co jest jednym z elementów porozumienia inwestycyjnego dotyczącego zakładów w Zuffenhausen i Weissach. Już teraz zakres dostępnych możliwości, szczególnie przy konfigurowaniu 911, jest naprawdę szeroki, a przy tym dla producenta bardzo dochodowy. Przykładowo pięć lat temu zamówienie auta w specjalnie dla nas przygotowanym kolorze lakieru, wymagało dopłaty 102 tys. zł. Obecnie jest to 154 tys. zł.
Następca Porsche 918 Spyder może bazować na Audi Nuvolari
Jeszcze bardziej interesujący od nowej wersji 911 jest możliwy powrót Porsche do segmentu supersamochodów i stworzenie następcy 918 Spyder. Za bazę mogłoby posłużyć niedawno zaprezentowane Audi Nuvolari, wykorzystujące hybrydowy układ napędowy z 4-litrowym V8 i trzema silnikami elektrycznymi, rozwijający 1001 KM. Pozwoliłoby to znacząco obniżyć koszty powstania takiego samochodu, szczególnie że samo Audi bazuje na innym modelu - Lamborghini Temerario.

Według Automotive News Europe Porsche rozważa wykorzystanie tej technologii do własnego projektu. Auto miałoby mieć limitowaną liczbę egzemplarzy (w przypadku Nuvolari jest to 499 sztuk) i odpowiednio wysoką cenę (w przypadku Audi jest to 600 tys. euro), a jego głównym zadaniem byłoby wzmacnianie wizerunku Porsche jako eksperta od samochodów sportowych.
Do gamy Porsche trafi spalinowy Macan i nowy, flagowy SUV
Drugim filarem nowej gamy, obok samochodów sportowych, mają być SUV-y, a konkretnie spalinowe SUV-y. Pierwszy z nich to Macan, którego poprzednia generacja była prawdziwym motorem sprzedaży marki, a obecna elektryczna wersja nie może pochwalić się podobnymi wynikami. Dlatego od jakiegoś czasu trwają już prace nad spalinowym Macanem, bazującym (tak jak poprzednik) na Audi Q5. Niestety według Automotive News, na jego premierę musimy poczekać do 2028 roku.
Kolejną nowością ma być flagowy SUV, pozycjonowany powyżej Cayenne. O tym, że Porsche potwierdziło pracę nad nim, pisaliśmy już w 2023 roku. Miał on mieć trzy rzędy siedzeń oraz elektryczny napęd z 920-voltową instalacją. Projekt nazwany K1 został jednak wstrzymany z uwagi na znacznie mniejsze niż przewidywane zainteresowanie elektrykami. Zamiast tego Porsche ma rozważać stworzenie flagowego SUV-a w wersji spalinowej, co byłoby o tyle łatwiejsze, że istnieje już gotowa baza w postaci Audi Q9. Auto mogłoby pojawić się na rynku w 2029 roku.
Porsche Taycan może zniknąć z oferty
A co z pozostałą gamą Porsche? Pozycja Panamery raczej nie jest zagrożona, ale według medialnych doniesień z gamy zniknie Taycan. Zaprezentowany w 2019 roku elektryk miałby pozostać na rynku do 2030 roku i pozostać bez następcy.
Trudno natomiast powiedzieć, co dalej czeka modele 718 - Boxstera i Caymana. Wiadomo, że od lat trwają prace nad ich nowymi, elektrycznymi odsłonami. Później jednak pojawiły się plotki, że Porsche chce wycofać się z tych planów i zaproponować je ponownie w wersjach spalinowych. Ostatnio jednak Michael Leiters powiedział, że władze marki uznały, iż elektryczne 718 powstaną, ponieważ "to najlepsze rozwiązanie z ekonomicznego punktu widzenia, a samochody będą fantastyczne". Nie można jednak wykluczyć, że powstaną też ich wersje spalinowe, choć byłoby to kosztowne, zaś Cayman i Boxster nie mogą pochwalić się wysoką sprzedażą (zwykle była o około połowę mniejsza, niż w przypadku bardziej dochodowego 911), która by uzasadniała ponoszenie dodatkowych kosztów.












