W skrócie
- Liczba wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych rośnie w tempie dramatycznym, a od 27 czerwca do 28 lipca 2026 r. odnotowano aż 1219 wezwań do takich zdarzeń.
- Mimo wprowadzenia obowiązku kasków i podniesienia wieku użytkowników, liczba wypadków wśród młodych osób do 19. roku życia wzrosła rok do roku o 79 proc.
- Rząd planuje od 1 kwietnia 2027 r. wymusić konstrukcje uniemożliwiające odblokowanie prędkości powyżej 20 km/h, aby ukrócić problem nielegalnie modyfikowanych hulajnóg.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Choć elektryczne hulajnogi są stosunkowo nowym środkiem transportu, to bardzo szybko zyskały na popularności. Niestety, małe koła i parametry, które często przewyższają możliwości rowerów - nawet tych elektrycznych, przekładają się na wysokie ryzyko wypadków. Mając to na uwadze, rząd zaostrzył w tym roku przepisy. Od 3 marca z elektrycznych hulajnóg mogą korzystać osoby, które ukończyły 13. rok życia. Wcześniej wystarczyło 10 lat. Z kolei od 3 czerwca użytkownik elektrycznej hulajnogi, który nie ukończył 16 lat, musi jeździć w kasku. Zmiany nie pomogły.
Wzrost liczby wypadków na hulajnogach o 79 proc.
Liczba zdarzeń z udziałem użytkowników elektrycznych hulajnóg odnotowywana przez służby medyczne rośnie w tempie, które bez popadania w przesadę można nazwać dramatycznym. Według danych Krajowego Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego w pierwszym miesiącu wakacji 2025 r. miało miejsce 756 wypadków z udziałem użytkowników elektrycznych hulajnóg. Wśród nich 445 stanowiły zdarzenia z osobami do 19. roku życia.
Jak wygląda sytuacja po roku i wejściu w życie przepisów nakazujących jazdę w kasku i podnoszących wiek użytkowników elektrycznych hulajnóg? Znacznie gorzej. Według danych, o które poprosiła Interia, od 27 czerwca do 28 lipca 2026 r. KCMRM odnotowało aż 1219 wezwań do wypadków z udziałem użytkowników elektrycznych hulajnóg. W 795 przypadkach ofiarami były osoby do 19. roku życia. Liczba wypadków, w których poszkodowani zostali bardzo młodzi ludzie, wzrosła więc aż o 79 proc.
Może więc po wprowadzeniu nowych przepisów konsekwencje tych wypadków są znacznie mniejsze? Liczby też na to nie wskazują. W pierwszym miesiącu wakacji 2025 r. 79 proc. użytkowników elektrycznych hulajnóg, wobec których medycy podjęli interwencje, trafiło na szpitalny oddział ratunkowy. W pierwszym miesiącu wakacji 2026 r. ratownicy podjęli taką decyzję względem 80 proc. poszkodowanych.

Politycy od lat robili za mało
Zaostrzenie przepisów mogło niewiele dać, ponieważ popularność elektrycznych hulajnóg rośnie, a na rynku wręcz roi się od sprzętu, który w oczywisty sposób przekracza dozwolone parametry. To wina długich zaniedbań. Warto wspomnieć, że elektryczne hulajnogi znalazły swoje miejsce w polskim porządku prawnym dopiero w 2021 r. Wcześniej ich użytkownicy w świetle przepisów traktowani byli jak piesi, a to oznaczało, że policja nie miała podstaw, by karać ich np. za jazdę pod wpływem alkoholu.
Wolna reakcja rządzących na pojawienie się elektrycznych hulajnóg być może brała się z niedoszacowania przez polityków zagrożenia, które wiąże się z ich używaniem. Co roku Sejm zapoznaje się z sytuacją na polskich drogach analizując raport, który powstaje na podstawie policyjnego raportu o wypadkach, a zaprezentowane tam dane mogą zaskakiwać.
Z raportu Komendy Głównej Policji wynika, że w całym 2025 r. miało miejsce 1158 wypadków z udziałem elektrycznych hulajnóg. Policja ma jednak tylko dane na temat wypadków, do których wezwano mundurowych. Tymczasem w wypadkach na hulajnodze najczęściej jedyną poszkodowaną osobą bywa sam jej użytkownik. W takim przypadku wezwana zostaje nie policja, a pogotowie. To właśnie dlatego według danych Krajowego Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego liczba wypadków na elektrycznych hulajnogach w ciągu pierwszego miesiąca wakacji 2026 r. była wyższa niż liczba wypadków w raporcie policji za cały 2025 r.
Rząd w końcu bierze się za hulajnogi
Lepiej późno niż wcale. Wprowadzenie obowiązku jazdy w kasku na elektrycznej hulajnodze czy rowerze dla osób, które nie ukończyły 16 lat, sprawiło, że tą grupą użytkowników dróg zaczęła interesować się policja. W wielu miastach prowadzone były akcje ukierunkowane właśnie na korzystających z tych jednośladów. Oprócz ewentualnego braku kasku policja wykryła wiele przypadków, gdy użytkownik elektrycznej hulajnogi pędził z prędkością zbliżoną do rozwijanych przez motocykle.

Pod koniec czerwca policjanci z Bytowa zatrzymali użytkownika hulajnogi, który drogą wojewódzką jechał niemal 70 km/h. Mężczyzna poruszał się bez kasku i odzieży ochronnej. 2 lipca na jednej z głównych ulic Rzeszowa policja zatrzymała 16-latka, który elektryczną hulajnogą jechał 52 km/h. Nastolatek nie miał wymaganych uprawnień do kierowania hulajnogą i kasku, a jego pojazd - zdaniem policji - mógł rozpędzić się do 79 km/h. Skąd biorą się takie jednoślady?
Zgodnie z przepisami elektryczną hulajnogą nie wolno poruszać się z prędkością wyższą niż 20 km/h, a sprzedawane jednoślady muszą mieć blokadę uniemożliwiającą rozpędzanie się poza tym limitem. W praktyce w sklepach czy w internecie otwarcie informuje się klientów o tym, że parametry oferowanej hulajnogi pozwalają na rozpędzenie się do znacznie wyższych prędkości. Co więcej, nawet jeśli od nowości hulajnoga na to nie pozwala, to blokada prędkości realizowana jest elektronicznie. Często wystarczy ingerencja w oprogramowanie pojazdu, by odblokować limiter prędkości.
Rząd planuje jednak zmiany w prawie. W myśl przedstawionego projektu od 1 kwietnia 2027 r. wszystkie wyprodukowane elektryczne hulajnogi mają posiadać konstrukcję, która "(...) powinna uniemożliwiać zmianę osiąganej przez pojazd prędkości maksymalnej na większą niż 20 km/h". Założenie jest dobre, ale nowe prawo trzeba będzie jeszcze wyegzekwować, a to może już okazać się trudne.










