W skrócie
- W czerwcu chińskie marki osiągnęły w Polsce blisko 15 proc. udziału w rynku nowych aut, z wyraźnym wzrostem rejestracji dokonywanych przez klientów biznesowych.
- Chińscy producenci, w tym BYD, MG i Omoda, po raz pierwszy znaleźli się w czołowej piętnastce marek wybieranych przez firmy, wyprzedzając wielu europejskich rywali.
- Obecność aut z Chin w flotach zwiastuje walkę cenową, choć o utrzymaniu rynku zadecyduje także skuteczność finansowania oferowanego przez tradycyjnych producentów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w czerwcu 2026 r. na polskie drogi wyjechało ponad 59 tys. nowych samochodów. Za przeszło 8,8 tys. rejestracji - 14,9 proc. rynku - odpowiadały samochody chińskich marek. Dla porównania, jeszcze w czerwcu 2025 roku na polskie drogi trafiło nieco ponad 3 tys. chińskich samochodów.
Duża zmiana na rynku nowych aut. Chińczycy szturmują ostatni bastion
Do szybkiej ekspansji Chińczyków zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale czerwcowe dane wskazują na nowe zjawisko. Chińskie marki wkraczają właśnie na teren zastrzeżony do tej pory dla hegemonów polskiego rynku - Toyoty, Skody i Volkswagena.
Moment, kiedy chińskie marki zaistnieją w firmach, będzie z całą pewnością przełomowym. Biorąc pod uwagę pierwsze rejestracje w czerwcu, ta chwila zdaje się nadchodzić
Do tej pory lokomotywą sprzedaży chińskich samochodów w Polsce byli klienci indywidualni. "Kowalskich" kusiła atrakcyjna cena i bogate wyposażenie. Większość nabywców prywatnych nie obawiała się np. utraty wartości, zakładając, że nowe auto będzie im służyć latami.
Na chińskie samochody z dużym dystansem patrzyli jednak nabywcy biznesowi, dla których wartość rezydualna auta po okresie finansowania przesądza często o decyzji zakupowej. Stąd popularność wśród nabywców flotowych takich marek, jak np. Toyota, Skoda czy Volkswagen, których modele dobrze trzymają cenę na rynku wtórnym.W tym kontekście czerwiec przyniósł ciekawą zmianę.
Polskie firmy już kupują chińskie auta. BYD, Omoda i MG w czołówce
Wśród ponad 8,8 tys. rejestracji chińskich aut w Polsce klienci indywidualni odpowiadali zaledwie za niespełna 3,5 tys. (spadek w stosunku do maja o 4,6 proc). W porównaniu miesiąc do miesiąca skokowo - o blisko 49 proc. (z niespełna 3,6 tys. do ponad 5,3 tys.) - wzrosła za to liczba rejestracji chińskich aut przez klientów biznesowych.
Które chińskie marki wkraczają właśnie na teren zarezerwowany do tej pory dla "starych graczy"? Największy wzrost rejestracji wśród klientów biznesowych zanotowała w czerwcu Omoda. 993 rejestracje na REGON oznaczają wzrost w stosunku do maja o ponad 111 proc. W liczbach bezwzględnych na prowadzenie wysuwa się jednak BYD z wynikiem 1005 rejestracji (+60,3 proc. w porównaniu z majem). Firmy coraz chętniej decydują się też na MG (994 rejestracje; +57,5 proc. w porównaniu z majem).
Wymieniona trójka chińskich producentów - pierwszy w historii raz - znalazła się właśnie w piętnastce najchętniej wybieranych przez firmy marek motoryzacyjnych. W czerwcu na 12. pozycji zestawienia sklasyfikowano BYD. Za nim znalazły się kolejno 13. MG i 14. Omoda.
Oznacza to, że w minionym miesiącu firmy zarejestrowały w Polsce więcej nowych BYD, MG i Omod niż np. Peugeotów (15. miejsce), Fordów (17. miejsce), Nissanów (20. miejsce) czy Opli (22. miejsce).
"W segmencie dużych flot stawiamy na Centra Flotowe oraz dedykowane zespoły sprzedażowe po stronie BYD Polska i naszych dealerów. Z kolei małym i średnim przedsiębiorstwom oferujemy elastyczne rozwiązania finansowania, dzięki którym mogą dobrać model użytkowania najlepiej odpowiadający potrzebom ich biznesu. Mocno wierzymy, że uruchomienie w Polsce magazynu części zamiennych będzie kolejnym ważnym krokiem w rozwoju marki BYD na naszym rynku" - mówi Michał Bowsza, Country Manager w BYD Polska.
Firmy już nie boją się chińskich aut. Co to oznacza dla nabywców?
Ekspansja Chińczyków w nowym obszarze rynku to sygnał ostrzegawczy dla producentów "starej daty" i zapowiedź ostrej walki cenowej. Rosnąca popularność chińskich marek wśród klientów indywidualnych odbierała klientów konkurencji, ale do tej pory tytani polskiego rynku mogli patrzeć na nowych graczy z góry. To dlatego, że klienci indywidualni odpowiadają za około 30 proc. rejestracji nowych aut w Polsce.
Kluczem do sukcesu na dużą skalę są więc nabywcy biznesowi, którzy podchodzili do chińskich producentów z dystansem. Nowy trend w szerszej perspektywie może więc oznaczać prawdziwe trzęsienie ziemi i zmianę układu sił na naszym rynku.
Z perspektywy nabywców oznacza to, że po latach rekordowych wzrostów cen, nowe auta mogą wreszcie zacząć tanieć. Z drugiej strony - trudno spodziewać się spektakularnych przecen, bo każda promocja wpływa na obniżkę wartości rezydualnej samochodów używanych, co uderza w interesy dotychczasowych klientów.
Finansowanie kluczem do kieszeni klientów. Nowe samochody będą tańsze?
Dotychczasowi liderzy muszą znaleźć inną receptę na utrzymanie rynkowego udziału. W tym pomóc mogą np. własne instytucje finansowe - atut, którego szturmujący Europę Chińczycy nie mogą lekceważyć.
Łatwo zauważyć, że na stronach wielu producentów coraz trudniej znaleźć dziś zwykły cennik, a w konfiguratory starają się kusić nabywców "niską ratą miesięczną". Dzięki własnemu finansowaniu firmy takie jak np. Volkswagen mogą oferować nabywcom niższe raty, niż w przypadku chińskich importerów zmuszonych do korzystania z finansowania zewnętrznego. Ten atut może pozwolić utrzymać zainteresowanie nabywców flotowych, zwłaszcza w obliczu rosnącej popularności wynajmu długoterminowego.
Mamy sporo znaków zapytania i mierzymy się z bardzo dużą zmianą całego "paradygmatu motoryzacyjnego". Szefostwa firm coraz częściej nie interesuje, czy dany samochód kosztuje X czy Y i czy po pięciu latach będzie warty 50 czy 70 proc. ceny. Obecnie coraz częściej kluczową rolę odgrywa rata miesięczna
Z drugiej strony, instytucjom finansowym należącym do koncernów motoryzacyjnych może być coraz trudniej niwelować w ten sposób różnice cenowe w stosunku do chińskich konkurentów. W obliczu budowania się rynku używanych chińskich aut i stabilizacji wartości rezydualnych, te przestaną być zagadką dla firm leasingowych, co powinno zachęcić kolejne banki do finansowania zakupu chińskich samochodów.
Bez względu na to jak potoczą się kolejne miesiące, możemy być pewni, że konkurencja między markami będzie się wyraźnie zaostrzać, co powinno zdecydowanie ucieszyć nabywców nowych aut.











