Polska potęgą. W 2030 będziemy największym producentem tych aut w UE
Polska urasta właśnie do miana motoryzacyjnej potęgi w produkcji samochodów dostawczych. Prognozy analityków wskazują, że w 2030 roku - dzięki inwestycjom Mercedesa, Stellantisa i Volkswagena - nasz kraj stanie się największym producentem dostawczych aut w Europie. Pozycji Polski zagrozić mogą tylko producenci z Chin i spowolnienie tempa elektryfikacji.

W skrócie
- Według prognoz, Polska ma szansę zostać liderem produkcji aut dostawczych w UE do 2030 roku, osiągając roczny wynik na poziomie 440 tysięcy pojazdów.
- Sukces polskiej branży motoryzacyjnej opiera się na inwestycjach koncernów Stellantis, Mercedes oraz Volkswagen, które planują tutaj rozwój produkcji vanów.
- Pozycji Polski na europejskim rynku zagrażają rosnąca konkurencja ze strony chińskich producentów oraz możliwe spowolnienie tempa elektryfikacji flot korporacyjnych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Takie wnioski płyną z analizy organizacji Transport & Environment (T&E), która lobbuje za utrzymaniem celów klimatycznych, m.in. w zakresie "zazielenienia" flot korporacyjnych. W opinii T&E blokowanie przepisów dotyczących elektryfikacji flot korporacyjnych nie służy Polsce, która urasta powoli do miana największego producenta samochodów dostawczych w UE.
Polska motoryzacyjną potęgą. Wyrastamy na lidera branży aut dostawczych
T&E nazywa samochody dostawcze "głównym atutem przemysłowym UE". Obecnie na Starym Kontynencie działa 25 fabryk produkujących dostawczaki. W 2025 roku Europa wyprodukowała prawie 1,9 mln samochodów tego typu, głównie we Francji (26 proc. europejskiej produkcji), Hiszpanii (24 proc. europejskiej produkcji) i Polsce (17 proc. całkowitej produkcji w UE)
"Europa pozostaje największym na świecie producentem samochodów dostawczych, ale jej przewaga szybko maleje wraz z przyspieszającą elektryfikacją chińskiego przemysłu. Już w 2027 roku aż 18 z 64 elektrycznych modeli samochodów dostawczych dostępnych w Europie będzie pochodzić od chińskich producentów" - zauważają autorzy analizy.
T&E lobbuje za elektryfikacją flot
Organizacja apeluje do Komisji Europejskiej, by utrzymała cele dotyczące elektryfikacji flot przedstawione w ramach pakietu motoryzacyjnego z grudnia 2025 roku. Chodzi o projekt rozporządzenia wyznaczający konkretny udział aut elektrycznych i zelektryfikowanych we flotach korporacyjnych.
Cele państw członkowskich różnią się w zależności od PKB na mieszkańca. Zgodnie z analizą T&E proponowane cele byłyby łącznie wymogiem dla 41 proc. pojazdów o zerowej i niskiej emisji do 2030 roku, z czego co najmniej 37 proc. musiałoby być pojazdami bezemisyjnymi. W 2035 roku proponowane cele spowodowałyby, że pojazdy o zerowej i niskiej emisji stanowiłyby 89 proc. dużych flot, z czego co najmniej 80 proc. musiałoby stanowić pojazdy bezemisyjne.
Elektryczne dostawczaki szansą dla Polski?
Z prognoz GlobalData wynika, że w 2030 roku to Polska stanie się największym producentem samochodów dostawczych w Europie z roczną produkcją na poziomie nawet 440 tys. pojazdów. Pod tym względem nasz kraj powinien wyprzedzić Hiszpanię (ponad 400 tys. pojazdów) i Francję (około 400 tys. aut).
"Dla Polski stawka jest szczególnie wysoka. Jako trzeci największy producent samochodów dostawczych w UE kraj będzie bezpośrednio odczuwał skutki osłabienia konkurencyjności europejskiego sektora i opóźnienia uruchomienia nowej produkcji lub - przeciwnie - korzyści z przyspieszenia inwestycji w elektromobilność. Rozwój produkcji vanów elektrycznych planują Stellantis (Gliwice), Mercedes (Jawor) i Volkswagen (Poznań i Września)" - przekonują przedstawiciele T&E.
Przytaczane przez T&E prognozy GlobalData zakładają jednak utrzymanie ambitnych celów dotyczących flot korporacyjnych, których korekty domagają się europejscy producenci i zrzeszająca ich ACEA.
Zazielenie flot korzystne dla Polski? Sprawa nie jest oczywista
Autorzy raportu przekonują, że gdyby postulaty branży motoryzacyjnej zostały przyjęte, udział elektrycznych samochodów dostawczych wyniósłby zaledwie 27 proc. rynku w 2030 roku i 61 proc. w 2035 roku. W ich opinii spowolniłoby to inwestycje, które mają uczynić Polskę europejskim liderem produkcji elektrycznych samochodów dostawczych.
Propozycja Komisji nakłada wyższe cele na duże przedsiębiorstwa Europy Zachodniej. Od poziomu celów elektryfikacji flot będzie zależeć zapotrzebowanie na elektryczne vany produkowane w Polsce zapewniając producentom większą przewidywalność przy planowaniu inwestycji. To od tej przewidywalności zależy, czy Polska przejmie pozycję lidera produkcji vanów w Europie
Problem z elektryfikacją flot polega na tym, że - paradoksalnie - cele dotyczące udziału pojazdów elektrycznych i zelektryfikowanych w "dużych przedsiębiorstwach" uderzają również w nabywców indywidualnych.
W projekcie jest co prawda mowa o dużych firmach i została w nim wprowadzona definicja "dużego przedsiębiorstwa", tylko, że tym dużym przedsiębiorstwem jest również firma leasingowa, co w praktyce oznacza, że to nie będzie dotyczyło tylko dużych firm w rozumieniu obiegowym czy potocznym. Właściwie, jeśli ktoś ma jednoosobową działalność gospodarczą i będzie chciał sobie kupić samochód w leasingu bądź wynajmie długoterminowym, to z automatu stanie się tym dużym przedsiębiorstwem, bo ta grupa wchodzi w te limity
Polska hubem produkcyjnym aut dostawczych. Będziemy europejskim liderem?
Otwartym pozostaje pytanie, czy korekta celów emisyjnych istotnie obniży pozycję Polski w europejskim rankingu producentów samochodów dostawczych. Zdaniem T&E przy utrzymaniu proponowanych przez KE celów, w 2030 roku blisko połowę produkowanych w naszym kraju aut dostawczych (ponad 208 tys. egzemplarzy) stanowiłyby właśnie elektryki.
Bezspornym pozostaje fakt, że - dzięki inwestycjom Mercedesa, Stellantisa i Volkswagena - polska istotnie staje się właśnie hubem produkcyjnym dla pojazdów dostawczych i ogrywa też coraz ważniejszą rolę na mapie producentów ciężarówek.
To bardzo korzystny trend chociażby z punktu widzenia stabilności zatrudnienia. Cykl produkcji pojazdów użytkowych jest zdecydowanie dłuższy niż w świecie samochodów osobowych, więc perspektywy pracy są stabilniejsze.
Szczególnie w przypadku samochodów dostawczych, gdzie popyt na te pojazdy jest stały, a w szerszej perspektywie nawet lekko rośnie, jest to stabilna grupa odbiorców










