Polscy kierowcy jednymi z najbardziej trzeźwych w Europie. Problem jest inny
Najnowszy raport Instytutu Transportu Samochodowego, opracowany w ramach europejskiego projektu Trendline obejmującego 25 państw Unii Europejskiej, pokazuje obraz polskich kierowców pełen sprzeczności. Z jednej strony wypadamy wzorowo na tle kontynentu, z drugiej - niektóre dane powinny dawać do myślenia.

W skrócie
- Polscy kierowcy uzyskują jeden z najwyższych wskaźników trzeźwości w Europie, z wynikiem 99,8 proc. trzeźwych badanych.
- Tylko 21,1 proc. kierowców w Polsce przestrzega limitów prędkości w obszarach zabudowanych, co jest jednym z najgorszych wyników w Unii Europejskiej.
- Mimo że 95,8 proc. dzieci przewożonych jest w fotelikach, tylko 83,6 proc. z nich jest w nich prawidłowo zabezpieczonych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Badania przeprowadzono w 96 lokalizacjach na terenie całego kraju, na autostradach, drogach ekspresowych, w terenie zabudowanym i poza nim, zarówno w dni robocze, jak i w weekendy, w dzień i w nocy. Objęto nimi 4604 kierowców samochodów osobowych. Wyniki w jednej kategorii plasują nas w ścisłej europejskiej czołówce, w innej - na samym końcu.
Prawie wszyscy polscy kierowcy jeżdżą na trzeźwo
Spośród 4604 przebadanych kierowców zaledwie ośmiu prowadziło samochód pod wpływem alkoholu, co daje wskaźnik trzeźwości na poziomie 99,8 proc. To jeden z najlepszych wyników w całej Unii Europejskiej, szczególnie imponujący, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Polska stosuje restrykcyjny limit 0,2 promila, znacznie niższy niż obowiązujący w wielu zachodnioeuropejskich krajach 0,5 promila. Równie dobrze wypadamy w kwestii zapinania pasów bezpieczeństwa - robi to 97,2 proc. podróżujących.
Jak wypadamy na tle Europy, jeśli chodzi o trzeźwość za kółkiem? Dagmara Jankowska-Karpa z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS nie ma wątpliwości - wskaźnik 99,8 proc. przy tak surowych limitach świadczy o dużej dojrzałości społeczeństwa w tym obszarze. Jeszcze piętnaście lat temu pijani kierowcy stanowili jeden z głównych problemów polskich dróg.
Tylko co piąty kierowca przestrzega limitów prędkości w miastach
Z drugiej jednak strony raport obnaża poważny grzech, czyli przekraczanie prędkości, co zresztą doskonale widać wyjeżdżając na polskie drogi. Zgodnie z ograniczeniami porusza się zaledwie 39,2 proc. polskich kierowców, a w obszarach zabudowanych ten odsetek spada do 21,1 proc. Oznacza to, że niemal czterech na pięciu kierowców w miastach jedzie szybciej, niż pozwalają przepisy.
Na tle Europy wygląda to gorzej niż źle. W innych krajach objętych projektem Trendline limity w terenie zabudowanym respektuje od 31 do 76 proc. kierowców samochodów osobowych, a w Polsce robi to zaledwie 23 proc. Średnie prędkości na polskich autostradach wynoszą 135 km/h, na drogach ekspresowych - 128 km/h, co należy do najwyższych wartości na kontynencie. "O ile jesteśmy na dobrej drodze, żeby skutecznie wyeliminować spożywanie alkoholu wśród kierowców, o tyle nadmierna prędkość wciąż pozostaje naszą największą barierą w osiągnięciu celu wizji zero" - podkreśla Dagmara Jankowska-Karpa z ITS.
Foteliki dziecięce - kupujemy, ale źle montujemy
Raport ITS ujawnia jeszcze jeden niepokojący fakt, tym razem dotyczący przewożenia dzieci. Na pierwszy rzut oka statystyki wyglądają przyzwoicie - 95,8 proc. najmłodszych podróżuje w fotelikach. Problem tkwi w szczegółach, bo prawidłowo zabezpieczonych jest 83,6 proc. z nich, a to oznacza, że co szóste dziecko mimo obecności fotelika jest narażone na poważne obrażenia w razie kolizji.
"Rodzice są przekonani, że dbają o bezpieczeństwo, bo kupują fotelik, ale co szóste dziecko i tak jest narażone na urazy z powodu błędów montażowych lub złego zapięcia bądź wyregulowania pasów" - mówi Przemysław Skoczyński z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS. Inspekcje wykazały, że im starsze dziecko, tym mniejsza dbałość opiekunów o prawidłowe mocowanie zabezpieczeń, a u nastolatków wskaźnik prawidłowego zapięcia jeszcze mocno spada.
Pozytywnym sygnałem jest za to spadek liczby kierowców korzystających z telefonu trzymanego w ręku podczas jazdy - obecnie robi to 2,9 proc. badanych. Wynika to zapewne z tego, że coraz więcej z nas korzysta z połączenia Bluetooth i obsługuje telefony poprzez odpowiednie interfejsy. Oczywiście, problemem pozostaje natomiast obsługa systemów multimedialnych wbudowanych w samochody, które potrafią rozpraszać uwagę równie skutecznie co smartfon, ale w świetle prawa nie są objęte żadnym zakazem.










