W skrócie
- Włoska policja ukarała polskiego przewoźnika kwotą 4,4 tys. euro i zatrzymała jego ciężarówkę na trzy miesiące za ingerencję w oprogramowanie sterownika silnika.
- Czeska inspekcja transportu drogowego wykryła w trzech ciężarówkach urządzenia zakłócające pracę systemu AdBlue, co poskutkowało zakazem dalszej jazdy na 30 dni.
- Funkcjonariusze coraz częściej wykorzystują złącze OBD do wykrywania nielegalnych zmian w układach oczyszczania spalin, co pozwala na szybszą identyfikację oszustw.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kontrola polskiej ciężarówki była częścią większej akcji przeprowadzonej przez lokalną policję w Trydencie. Przez dwa dni funkcjonariusze sprawdzali pojazdy pod kątem ingerencji w systemy odpowiedzialne za ograniczanie emisji spalin.
W czasie kontroli policjanci skorzystali z urządzeń diagnostycznych, które pozwoliły przeanalizować parametry pracy elektroniki pojazdów. W ten sposób wykryto nieprawidłowości w czterech ciężarówkach.
Dwie pochodziły z Bośni i Hercegowiny, jedna ze Słowacji i jedna z Polski. Według ustaleń włoskich służb w oprogramowaniu sterowników silników dokonano zmian, które zakłócały prawidłowe działanie systemów odpowiedzialnych za kontrolowanie i ograniczanie emisji spalin.
4,4 tys. euro kary i trzy miesiące postoju ciężarówki
Konsekwencje kontroli okazały się kosztowne. Łączna wysokość kar nałożonych na przewoźników wyniosła niemal 18 tys. euro. Na każdy z czterech pojazdów przypadło około 4,4 tys. euro - blisko 19 tys. zł.
Sam mandat to jednak tylko część problemu. Wszystkie cztery ciężarówki objęto trzymiesięcznym zatrzymaniem administracyjnym na terenie Włoch. Oznacza to, że przewoźnicy przez ten czas nie będą mogli wykorzystywać tych pojazdów do normalnej pracy.
Władze zdecydowały również o "administracyjnym zajęciu zmodyfikowanych sterowników w celu ich konfiskaty". Oznacza to, że zanim ciężarówki wrócą na drogi, właściciele muszą wyposażyć je w nowe sterowniki i przywrócić fabryczną konfigurację odpowiadającą wymaganiom normy Euro 6.
Manipulacje przy AdBlue i SCR. Kontrole są coraz dokładniejsze
Jak informuje branżowy serwis "trans.info.pl", włoska akcja kontroli elektronicznych systemów czystości spalin nie jest odosobnionym przypadkiem. Pod koniec lipca czeska inspekcja transportu drogowego INSID poinformowała o wynikach kontroli przeprowadzonej 8 lipca 2026 roku w Paskovie w pobliżu Frydka-Mistka. Tam również funkcjonariusze skupili się na systemach ograniczających emisję spalin.
W trzech ciężarówkach znaleziono urządzenia zakłócające prawidłową pracę układu SCR i systemu AdBlue. Co ciekawe, dwa z trzech skontrolowanych zestawów należały do tego samego przewoźnika. Urządzenia służące do manipulacji zostały zdemontowane jeszcze w czasie kontroli i zabezpieczone jako dowody.
Każdy z kierowców otrzymał grzywnę w wysokości 1,5 tys. koron czeskich. Znacznie poważniejsze konsekwencje mogą jednak spotkać operatorów pojazdów. W postępowaniu administracyjnym grozi im kara sięgająca 100 tys. koron, czyli około 18 tys. zł.
Również w tym przypadku nielegalnie zmodyfikowane wozy trafiły na parking. Zakazano im jazdy przez 30 dni - w tym czasie przewoźnicy muszą usunąć wykryte nieprawidłowości i przywrócić pojazdy do stanu zgodnego z przepisami.
Po co ciężarówkom AdBlue i system SCR?
Układ SCR stosowany w samochodach z silnikami Diesla wykorzystuje płyn AdBlue do ograniczania emisji tlenków azotu. Jeżeli system zostanie wyłączony lub jego działanie zostanie zakłócone, ciężarówka nadal może normalnie jechać, ale emisja spalin - głównie toksycznych tlenków azotu - drastycznie wzrasta.
Według informacji przytoczonych przez czeskich inspektorów ciężarówka z niesprawnym lub wyłączonym układem SCR może emitować nawet 40 razy więcej tlenków azotu niż pojazd, w którym system funkcjonuje prawidłowo.
Inspektorzy mogą wykryć manipulację przez OBD
Dla przewoźników szczególnie istotne jest to, że wykrycie takich zmian nie musi już wymagać wysłania samochodu do warsztatu i przeprowadzenia długotrwałej ekspertyzy. Inspektorzy wykorzystują diagnostykę przez złącze OBD, analizują dane zapisane w sterownikach, a także mogą wykonywać pomiary emisji podczas pracy silnika.
Rozwijane są również rozwiązania pozwalające wstępnie wytypować podejrzany pojazd jeszcze przed jego zatrzymaniem. W Danii prowadzone są prace nad systemami zdalnego pomiaru emisji, które pozwalają wskazać ciężarówki emitujące nadmierne ilości tlenków azotu.
Kary za ingerowanie w systemy emisji różnią się w zależności od kraju. W Hiszpanii mogą sięgać 20 tys. euro, choć w praktyce zdarzają się sankcje na poziomie około 9 tys. euro. W Danii przewoźnik może zapłacić od 15 tys. do nawet 115 tys. koron duńskich, zależnie od liczby naruszeń. Osobna kara może zostać nałożona na kierowcę.
We Włoszech konsekwencje obejmują nie tylko grzywnę, ale również możliwość unieruchomienia pojazdu nawet na trzy miesiące. W przypadku polskiej ciężarówki właśnie taki scenariusz stał się faktem. Co więcej, włoska policja zapowiedziała kontynuowanie podobnych kontroli w kolejnych tygodniach.










