Pół roku czeka na 30 tys. zł. Decyzja już jest, pieniędzy nadal brak
Wniosek o dopłatę do samochodu elektrycznego w programie NaszEauto złożyłem ostatniego grudnia 2025 roku. 11 czerwca 2026 r. otrzymałem decyzję o przyznaniu wsparcia. Wciąż czekam na pieniądze.

O zasadach programu NaszEauto napisano już sporo. Znacznie trudniej znaleźć informacje o tym, co dzieje się później. Przez ostatnie sześć miesięcy mogłem obserwować ten proces z perspektywy osoby, która czeka na kolejne decyzje, próbuje uzyskać informacje o statusie sprawy i zastanawia się, kiedy pieniądze faktycznie trafią na konto.
Przez kilka miesięcy nie wydarzyło się nic

Mój wniosek trafił do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ostatniego dnia grudnia 2025 roku. Samochód miał jeszcze czasowe pozwolenie na użytkowanie, czyli tzw. "miękki dowód rejestracyjny". Ponieważ do rezerwacji środków konieczne było złożenie wniosku, a pula programu szybko się kurczyła, zdecydowałem się zrobić to już wtedy, ze świadomością, że później konieczna będzie korekta dokumentów.
Najpierw mijały tygodnie. Potem miesiące. Przyszedł maj, a z Funduszu nadal nie przychodziła żadna wiadomość, a status na stronie programu pozostawał bez zmian - przyjęty w funduszu.
Nie dostawałem żadnych pytań, próśb o uzupełnienie dokumentów ani informacji o tym, na jakim etapie jest sprawa. Jedynym sygnałem, że wniosek w ogóle "żyje", był jego status w systemie.
Dopiero w połowie maja pojawiła się pierwsza prośba o korektę. Chodziło dokładnie o to, czego spodziewałem się od początku - zastąpienie pozwolenia czasowego stałym dowodem rejestracyjnym. To był jedyny element, o którego poprawę zostałem poproszony. Wiosną organizatorzy programu wprowadzili opcję skorzystania z uproszczonej formy zabezpieczenia, która wyłączała konieczność podpisu weksla albo wprowadzenia cesji na polisie. Instrukcja przesłana przez Fundusz sugerowała, że można to zrobić na etapie poprawiania wniosku. Nie znalazłem wskazanego pola we wniosku, uznałem, że pozostanę przy wekslu i odesłałem dokument.
2 czerwca dostałem informację, że wniosek został oceniony pozytywnie i trafił na listę przedsięwzięć zakwalifikowanych do wsparcia. 11 czerwca przyszła decyzja o przyznaniu dopłaty. Od złożenia wniosku minęło prawie pół roku.
O 7:35 byłem 90. osobą w kolejce do infolinii
Po odesłaniu korekty dotyczącej stałego dowodu rejestracyjnego postanowiłem zapytać na infolinii, jak faktycznie wygląda procedura zmiany zabezpieczenia. Zadzwoniłem o 7:35. Infolinia zaczyna pracę pięć minut wcześniej. Automat poinformował mnie, że jestem 90. osobą w kolejce. Uznałem, że poczekam i sprawdzę, ile to naprawdę potrwa. O godzinie 15:00, gdy infolinia kończyła pracę, automat informował, że jestem 35. w kolejce. Nie rozłączałem się. Chciałem sprawdzić, czy kolejka będzie przesuwać się także po zakończeniu pracy infolinii. Dotarłem do 6. pozycji. Około godziny 22. automat sam zakończył połączenie.
Kolejnego dnia spróbowałem jeszcze raz. Pilnowałem czasu zegara światowego i zadzwoniłem dokładnie o 7:30. Byłem drugi w kolejce. Po około 10 minutach rozmawiałem już z konsultantem. Wyjaśnił mi, że aby zobaczyć alternatywne opcje, trzeba było najpierw odznaczyć wcześniej wybraną formę zabezpieczenia. Formularz tego w żaden sposób nie podpowiadał, więc pozostawiłem pierwotny wybór. Polecono mi wysłać mail z informacją o potrzebie dokonania takiej zmiany i czekać.
Formularz nie okazał się największym problemem
Czytając komentarze w internecie, można odnieść wrażenie, że największym problemem programu NaszEauto jest sam formularz. Po przejściu przez niemal cały proces mam inne doświadczenia.
Przy większości pól znajdują się wyjaśnienia, dostępne są dodatkowe instrukcje. Nie jest to idealne narzędzie, ale jego wypełnienie nie sprawiło mi większych trudności. Choć przyznaję, że brakowało mi informacji o tym, że trzeba "odkliknąć" wybraną wcześniej opcję zabezpieczenia, by zobaczyć alternatywy.
Dostałem decyzję o dopłacie. Kilka godzin później odwołałem notariusza
Wbrew zapowiedziom konsultanta, na swojego maila nie dostałem odpowiedzi. 11 czerwca dostałem decyzję o przyznaniu dopłaty oraz dokumenty dotyczące zabezpieczenia w formie weksla. Uznałem, że wszystko jest już na finiszu, a na skorzystanie ze zmiany zabezpieczenia nie ma szans i umówiłem wizytę u notariusza.
Kilka godzin później przyszła kolejna wiadomość. Wniosek został cofnięty do poprawy - właśnie po to, żeby umożliwić zmianę formy zabezpieczenia, o którą prosiłem jeszcze w maju. Odwołałem wizytę, wróciłem do systemu i skutecznie zmieniłem zabezpieczenie na wpłatę 5 proc. wartości dotacji.

Decyzja jest. Teraz czekam na pieniądze
Dziś korekta jest zarejestrowana w systemie. Czekam dalej. Po sześciu miesiącach nadal nie ma finału i nie wiem, kiedy zakończy się procedura wypłaty środków. Mogę mieć do siebie żal, że "nie wytrzymałem ciśnienia" i nie poczekałem na "twardy dowód". Na koniec roku czekało się około miesiąca, a pula środków malała w imponującym tempie. Dziś dostaję sygnały, że na wsparcie mogą liczyć nawet wnioski składane w lutym. Choć z drugiej strony, gdybym poczekał, nie miałbym okazji do złożenia korekty i zmiany formy zabezpieczenia.
Patrząc dziś na całą historię, trudno oprzeć się wrażeniu, że kluczowe wydarzenia zmieściły się właściwie w jednym miesiącu. Wniosek złożyłem w grudniu, w maju zostałem poproszony o jedyną korektę dokumentów, a w czerwcu otrzymałem decyzję o przyznaniu wsparcia. Wystarczy zajrzeć na grupy zrzeszające uczestników programu, żeby zobaczyć, że podobne historie się powtarzają. W wielu wpisach przewija się ten sam problem - długie oczekiwanie na kolejne etapy procedury i trudności z uzyskaniem informacji o statusie sprawy. Albo prośby o pomoc w interpretacji odpowiedzi udzielanych przez infolinię.
Dla porównania niemiecki urząd BAFA, odpowiedzialny za podobny system dopłat, deklaruje rozpatrywanie kompletnych wniosków w ciągu kilku tygodni. Nie jest to porównanie jeden do jednego, ale pokazuje, że podobne procesy mogą być organizowane w sposób bardziej przewidywalny dla beneficjentów.
Sam wciąż czekam na ostatni etap tej historii. Dopiero wtedy okaże się, ile w praktyce trwa droga od złożenia wniosku do momentu, w którym pieniądze faktycznie trafiają na konto.








