W skrócie
- Właścicielka SUV-a marki Kia ze stanu Luizjana odkryła, że serwis bez jej wiedzy zdemontował elementy silnika z jej pojazdu, aby naprawić nimi inny samochód w warsztacie.
- Sprawa wyszła na jaw dzięki niespodziewanej wizycie klientki w serwisie, podczas której nagrała telefonem dowody nieuprawnionej ingerencji mechaników w jej auto.
- Po publikacji nagrania w mediach społecznościowych i interwencji lokalnych mediów firma zwolniła kierownika działu obsługi klienta i przeprosiła właścicielkę pojazdu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło w salonie Kia w amerykańskim stanie Luizjana. Jak informują amerykańskie media - Shirley Poullard zostawiła tam swojego SUV-a po tym, jak podczas jazdy po autostradzie doszło do uszkodzenia opony. Początkowo nic nie wskazywało na to, że zwykła wizyta w serwisie przerodzi się w znacznie poważniejszy problem.
Naprawa samochodu zaczęła się jednak przedłużać, a właścicielka przez ponad miesiąc nie otrzymywała konkretnych informacji na temat postępu prac ani aktualnego stanu pojazdu. Zniecierpliwiona brakiem kontaktu ze strony serwisu postanowiła osobiście sprawdzić, co dzieje się z jej autem.
Pojechała sprawdzić samochód. Zobaczyła rozebrany silnik
Po przyjeździe do serwisu kobieta zauważyła swój pojazd stojący w hali warsztatowej z otwartą maską. Elementy silnika były wymontowane. Widok ten wzbudził jej podejrzenia, dlatego natychmiast wyciągnęła telefon i zaczęła nagrywać całą sytuację.
Podczas rejestracji zdarzenia Poullard pytała pracowników serwisu, dlaczego dokonano ingerencji w jej pojazd i kto wydał na to zgodę. Kierownik działu obsługi początkowo zaprzeczał, jakoby samochód został rozebrany. Po kolejnych pytaniach przyznał jednak, że mechanicy rzeczywiście wyjęli części z jej auta, aby wykorzystać je podczas naprawy innego pojazdu.
Właścicielka podkreślała, że gdyby nie jej niespodziewana wizyta w warsztacie, najprawdopodobniej nigdy nie dowiedziałaby się, co faktycznie stało się z jej samochodem. Jak zaznaczyła - istniało ryzyko, że ponownym złożeniu pojazdu ewentualne problemy techniczne mogłyby zostać przypisane wyłącznie jej.
Nagranie trafiło do internetu. Kierownik serwisu stracił pracę
Film nagrany przez Poullard został opublikowany 1 sierpnia i szybko zaczął zdobywać popularność w mediach społecznościowych. Sprawą zainteresowały się lokalne media, w tym stacja KPLC 7 News, która skontaktowała się z przedstawicielami salonu Kia.
Firma poinformowała, że po przeprowadzeniu wewnętrznego postępowania kierownik działu obsługi klienta został zwolniony. W oficjalnym komunikacie salon przyznał, że potraktował sprawę bardzo poważnie i przeprosił właścicielkę pojazdu. Podkreślono również, że klienci powinni być traktowani z szacunkiem, a ich samochody muszą być odpowiednio zabezpieczone podczas pobytu w serwisie.
Sprawą zajęło się także branżowe czasopismo Automotive News, które opisało zdarzenie jako przykład tak zwanego "zbierania części". W branży motoryzacyjnej określenie to odnosi się do sytuacji, w której elementy z jednego samochodu klienta są wykorzystywane podczas naprawy innego pojazdu bez wiedzy i zgody właściciela.
Kierowca traci kontrolę nad tym, co dzieje się w warsztacie
Przypadek z Luizjany zwrócił uwagę na problem, o którym wielu kierowców nie myśli, oddając samochód do naprawy. Właściciel pojazdu zazwyczaj widzi jedynie moment przekazania auta pracownikom serwisu oraz jego odbiór po zakończeniu wszystkich prac. To, co dzieje się pomiędzy tymi etapami, pozostaje w dużej mierze poza jego kontrolą.
W wielu sytuacjach klient otrzymuje jedynie końcowe podsumowanie wykonanej naprawy oraz rachunek. Nie zawsze istnieje konieczność szczegółowego dokumentowania każdego elementu, który był demontowany, sprawdzany lub ponownie montowany, jeśli nie został ujęty w oficjalnym rozliczeniu. W efekcie krótkotrwałe wykorzystanie konkretnego podzespołu i późniejsze przywrócenie samochodu do pierwotnego stanu może być bardzo trudne do wykrycia.
Nie chodzi tylko o części. Problemem jest także bezpieczeństwo
Eksperci prawa podkreślają, że wykorzystanie elementów należących do pojazdu klienta podczas naprawy innego samochodu może być traktowane jako naruszenie praw właściciela. Problem nie sprowadza się wyłącznie do wartości samych części, ale również do kwestii bezpieczeństwa oraz odpowiedzialności za ewentualne przyszłe awarie.
Jeżeli pojazd został rozebrany lub jego podzespoły były wykorzystywane poza zakresem uzgodnionej naprawy, właściciel może mieć trudności z ustaleniem, czy późniejsze problemy wynikają z pierwotnej usterki, błędów podczas montażu czy wcześniejszej ingerencji serwisu.
Historia Shirley Poullard pokazuje, że dla kierowców ważne jest nie tylko wybranie odpowiedniego warsztatu, ale również zachowanie dokumentacji dotyczącej naprawy oraz jasne ustalenie zakresu prac przed pozostawieniem samochodu w serwisie.











