Podwyżki na A4 już obowiązują. Państwo zarabia miliony
Od 1 kwietnia kierowcy płacą więcej za przejazd A4 między Katowicami a Krakowem. Nowe dane pokazują jednak coś, co zmienia perspektywę - prywatny operator od lat zarabia na kierowcach kokosy, ale i państwo zgarnia setki milionów rocznie.

Od 1 kwietnia obowiązują wyższe stawki za przejazd płatnym odcinkiem autostrady A4 Katowice-Kraków. Kolejna podwyżka wywołała falę krytyki, ale jednocześnie zbiegła się z publikacją danych finansowych, które komplikują prosty przekaz o "drogiej autostradzie i prywatnym zysku".
Z jednej strony kierowcy płacą coraz więcej. Z drugiej - do budżetu państwa trafiają z tego tytułu setki milionów złotych rocznie.
Podwyżki na A4 i A2 wywołały reakcję rządu
Wzrost opłat na koncesyjnych odcinkach autostrad - zarówno na A4, jak i A2 - spotkał się z ostrą reakcją Ministerstwa Infrastruktury. Minister Dariusz Klimczak zapowiedział analizę możliwości wycofania się Polski ze "skrajnie niekorzystnych umów koncesyjnych".
Resort zwrócił się również do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o sprawdzenie, czy operatorzy nie nadużywają swojej pozycji rynkowej i nie narzucają kierowcom nadmiernych stawek. W tle pojawia się zarzut, że państwo ma ograniczone możliwości wpływu na poziom opłat.
To jednak tylko część obrazu.
Ile państwo zarabia na A4 Katowice-Kraków?
W najnowszym komunikacie spółki Stalexport czytamy o "rekordowych płatnościach na rzecz Skarbu Państwa w historii umowy na zarządzanie trasą A4 Katowice - Kraków". Firma poinformowała, że "udział strony publicznej w zyskach z przedsięwzięcia za rok 2025 wynosi ogółem ponad 226 mln zł". Przedstawiciele Stalexportu podkreślają też, że w sumie - w okresie 2016-2025 - "państwo zyskało na koncesji prawie 1 mld zł, nie wykładając ani złotówki na modernizację i utrzymanie trasy".
W tym kontekście uwagę zwraca inny fragment:
Płatności na rzecz Skarbu Państwa za 2025 rok wyniosły 226,7 mln zł. Natomiast za okres 2016–2025 państwo zyskało na koncesji prawie 1 mld zł. Stanowi to dodatkowy, istotny wkład do budżetu państwa, niezależnie od wpłaconych przez spółki Grupy Kapitałowej kwot podatków VAT i CIT.
W 2025 roku przychody z poboru opłat na tym odcinku wyniosły 628,5 mln zł. Oznacza to, że około 36 proc. wszystkich pieniędzy zostawianych przez kierowców na bramkach zasiliło budżet państwa. Za to koncesjonariusz zarobił na kierowcach niespełna 95 mln.
Zarabia państwo, ale operator od lat też
Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że głównym beneficjentem systemu jest dziś państwo. Problem w tym, że taki wniosek opiera się na jednym roku - i to specyficznym.
W poprzednich latach Stalexport Autostrady systematycznie zwiększał zyski. Zysk netto wynosił około 85 mln zł w 2022 roku, ponad 110 mln zł w 2023 i około 130-140 mln zł w 2024. To pokazuje stabilny, rosnący trend.
Przy przychodach rzędu 600 mln zł rocznie oznacza to wysoką i przewidywalną rentowność. Koncesja na A4 nie jest więc jednorazowo dochodowym projektem, tylko biznesem, który od lat generuje solidne zyski.
2025 to rok, który zaburza obraz
W 2025 roku sytuacja się odwróciła. Mimo wyższych przychodów z opłat zysk operatora spadł do około 95 mln zł.
To efekt wysokich wydatków inwestycyjnych. Spółka przygotowuje autostradę do końca koncesji, która wygasa w marcu 2027 roku. W samym 2025 roku oddano do użytku 35 km nowej nawierzchni.
W dłuższym okresie operator korzystał z bardzo stabilnego modelu biznesowego, a państwo równolegle czerpało znaczące wpływy z tej samej infrastruktury.
Kiedy A4 będzie bezpłatna?
Obecna umowa koncesyjna na odcinek Katowice-Kraków wygasa 15 marca 2027 roku. GDDKiA niejednokrotnie zapewniała, że po wygaśnięciu umowy koncesyjnej autostrada przejdzie pod zarząd państwowy i tak jak na pozostałych odcinkach niezarządzanych przez prywatnych operatorów, przejazd z Krakowa do Katowic nie będzie obciążony opłatami.
Do tego czasu kluczowy problem pozostaje niezmienny. Państwo uczestniczy w zyskach, ale ma ograniczony wpływ na wysokość opłat.








