Pirat w Ferrari na autostradzie A4. Policjanci apelują do świadków
Małopolscy policjanci poszukują świadków niebezpiecznej jazdy kierowcy Ferrari na autostradzie A4. W internecie pojawiły się nagrania, na których widać piracką jazdę.

Zdarzenie miało miejsce w piątek na autostradzie A4 między Krakowem i Tarnowem. Na pierwszym filmie widać, jak czerwone Ferrari z dużą prędkością zbliża się do kolumny samochodów na lewym pasie, która utworzyła się za autem dostawczym powoli wyprzedzającym ciężarówkę.
Pirat w Ferrari na autostradzie A4
Kierowca najpierw błyskał światłami, a następnie zjechał na pas awaryjny, którym wyprzedziła samochody znajdujące się na lewym oraz prawym pasie i odjechał.
Na kolejnym nagraniu widać tę samę sytuację, ale film został nagrany przez kamerkę umieszczoną w ciężarówce.
Nie trzeba geniusza, by wydedukować, że takie zachowanie jest szalenie niebezpieczne.
Przede wszystkim pędzący poboczem pojazd może zaskoczyć i wystraszyć mniej doświadczonych kierowców, których reakcja może doprowadzić nawet do karambolu. Dokładnie do takiej sytuacji doszło kilka lat temu na autostradzie A2.
Także powrót z pobocza na jezdnie może doprowadzić do zderzenia z innym pojazdem - np. wyprzedzającym z lewej strony auto jadące prawym pasem autostrady.
Policja z apelem do świadków
Nic więc dziwnego, że jazda kierowcy Ferrari zbulwersowała świadków, którzy opublikowali swoje nagrania w internecie. Na ich pojawienie się zareagowała już małopolska policja, która zaapelowała o dostarczenie oryginałów nagrań na skrzynkę pocztową Stop Agresji Drogowej.
Wyprzedzanie pasem awaryjnym można swobodnie zaklasyfikować jako stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym. W takiej sytuacji policjanci kierują sprawę do sądu, który wydaje wyrok.








