Pięć pancernych aut używanych. Wytrzymują wiele, ale ich kupno to loteria
Toyota Corolla, Toyota Prius i Skoda Fabia to trzy modele samochodów, które najczęściej wykorzystywane są dziś w Polsce w charakterze taksówek. Wystawia to producentom świetną laurkę, bo ich roczne przebiegi często przekraczają 100 tys. km. Osoby szukające dla siebie trwałego auta na rynku wtórnym muszą jednak mieć się na baczności. W przypadku kilku konkretnych modeli zdecydowanie lepiej udać się do dealera po używane auto, niż szukać okazji na rynku wtórnym. O jakie auta chodzi i skąd biorą się rekordowe przebiegi tych pojazdów?

W skrócie
- Toyota Corolla, Toyota Prius, Skoda Fabia, Toyota Auris i Skoda Octavia to najczęściej wykorzystywane modele samochodów w Polsce w charakterze taksówek według raportu firmy AutoDNA.
- Samochody te są cenione za trwałość, ale często mają bardzo wysokie przebiegi, nawet do 300 tys. km w trzy lata, co wiąże się z ryzykiem przy zakupie używanego egzemplarza.
- Według danych za 2025 rok skala cofania liczników wynosiła ponad 1,5 miliarda kilometrów, a średnia rozbieżność na jedno auto osiągała 22 264 km.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Rozmowy z taksówkarzami są z reguły bardzo pouczające. Od pana, który wiózł mnie niedawno na lotnisko Chopina w Warszawie usłyszałem, np. że swoje poprzednie auto zajechał w trzy lata, "dokręcając mu ponad 200 tys. km". Wiem też, że po Audi dla syna pojechał niedawno do Austrii, ale własną - używaną - Toyotę Corollę kupił w Polsce, u dealera. Oczywiście zapytałem, dlaczego nie zdecydował się na prywatny import ani poszukiwania samochodu na polskim rynku wtórnym? Odpowiedź była bardzo interesująca.
Sam robię po między 80 a 100 tys. km rocznie, spędzając za kółkiem po 10-12 godzin dziennie. I tak niewiele, w porównaniu z wynikami jeżdżących "na aplikacjach"
Jak to możliwe, by jedno auto pokonywało rocznie ponad 100 tys. km, czyli przeszło 270 km dziennie? Z perspektywy przeciętnego pojedynczego kierowcy wydaje się to zupełnie niewykonalne, ale trzeba wiedzieć, że w przypadku "przewozów na aplikację" takie wyniki nie są niczym nadzwyczajnym.
Taksówkarz taksówkarzowi nierówny. Auta nie stygną nawet na moment
Większość taksówkarzy prowadzi jednoosobowe działalności gospodarcze i świadczy swoje usługi jako podwykonawcy większych korporacji. Mówiąc prościej - leasinguje swoje pojazdy odpisując od podatku koszty związane z ich finansowaniem. Paradoksalnie, chociaż z perspektywy przeciętnego kierowcy oznacza to gigantyczne roczne przebiegi, taksówkarze z reguły bardzo dbają o swoje samochody. Każdy dzień przestoju oznacza przecież wymierne straty.
Podobnie jest w przypadku usług "na aplikację", ale tutaj stawki za kilometr bywają sporo niższe niż w korporacjach taksówkarskich. Oznacza to, że wielu kierowców nie jest w stanie zarobić tyle, by prowadzić jednoosobowe działalności. Często pracują więc u "partnerów flotowych" świadczących usługi na rzecz marek o ugruntowanej rynkowej pozycji (Bolt, Uber itd.).
Taki model jest bardzo popularny wśród studentów, cudzoziemców i osób traktujących rodzaju pracę za kierownicą jako zajęcie dorywcze. Kierowca zarabia sporo mniej niż samozatrudnieni, ale nie musi też martwić się o pojazd i związane z nim koszty. Ta kwestie leżą właśnie po stronie "partnera flotowego". A ten robi wszystko, by zoptymalizować wykorzystanie pojazdu. Gdy pracę kończy jeden kierowca, za kierownicę siada zmiennik.
100 tys. km rocznie? Dla Aurisa czy Corolli to nic nadzwyczajnego
To tłumaczy rekordowe przebiegi osiągane przez samochody wykorzystywane w charakterze taksówek. O ile 80 czy 100 tys. km rocznie z perspektywy pojedynczego kierowcy wydaje się kompletną abstrakcją, o tyle dzieląc wynik przez dwóch czy nawet trzech kierowców, nie jest to już wcale takie absurdalne. Mówiąc wprost - bywa tak, że auta wykorzystywane przez "taksówkarzy" nie gasną praktycznie wcale, a najdłuższe przestoje związane są po prostu z bieżącą obsługą - np. wymienianym raz w miesiącu olejem.

Z tego rodzaju eksploatacji doskonale zdają sobie sprawę sami taksówkarze, co tłumaczy, dlaczego mój rozmówca nie zaprzątał sobie nawet głowy szukaniem dla siebie samochodu na rynku wtórnym. Wolał "przepłacić u dealera" za używaną Toyotę, niż "tracić czas" na poszukiwanie okazji.
Kupujesz Aurisa, Corollę albo Fabię? 300 tys. km w trzy lata
Z perspektywy osób szukających dla siebie trwałego samochodu używanego można wyciągnąć dwa wnioski. Jeśli na dany model często decydują się taksówkarze, wystawia to świetną laurkę jego producentowi. Mówiąc prościej - w zwyczajnej "domowej" eksploatacji wytrzyma długie lata.

Z drugiej strony, chętni na kupno takiego modelu muszą bardzo uważać, bo już w trzy lata od wyjechania z salonu taki pojazd potrafi mieć na liczniku nawet pod 300 tys. km.
- Skala zjawiska cofania liczników jest porażająca: w samym 2025 roku odnotowano ponad 70 tysięcy rozbieżności w odczytach drogomierzy, co dotyczyło 59 021 pojazdów. Łączna suma "skręconych" kilometrów przekroczyła niewyobrażalną barierę 1,5 miliarda kilometrów (1 560 558 873 km), a średnia rozbieżność wyniosła aż 22 264 km na jedno auto - mówi Paweł Tuzunek, prezes Związku Dealerów Samochodów.
Pięć aut, które nie stygną nawet na moment. Wytrzymają lata, ale kupno to loteria
O jakich modelach mowa? Z pomocą przychodzi najnowszego raport wyspecjalizowanej w badaniu historii pojazdów polskiej firmy AutoDNA, w którym znaleźć można informacje o modelach samochodów najczęściej wykorzystywanych w Polsce w charakterze taksówek. Co wymowne, pierwszą piątkę najpopularniejszych taksówek w Polsce zdominowały dwie marki. W zestawieniu znajdziemy aż trzy modele Toyoty i dwa modele Skody.
Piątka najpopularniejszych taksówek w Polsce w 2025 roku:
- Toyota Corolla 16 947 taksówek - (14 proc. zarejestrowanych),
- Toyota Prius 15 296 taksówek - (12,7 proc. zarejestrowanych),
- Skoda Fabia 6885 taksówek - (5,7 proc. zarejestrowanych),
- Toyota Auris 5548 taksówek - (4,6 proc. zarejestrowanych),
- Skoda Octavia 3911 taksówek - (3,24 proc. zarejestrowanych)
Średnie przebiegi samochodów w Polsce
Z jednej strony wystawia każdemu z producentów doskonałą laurkę, bo nic nie świadczy tak dobrze o trwałości modelu, jak popularność wśród osób, dla których samochód stanowi źródło utrzymania. Imponująco wygląda np. obecność w zestawieniu Aurisa, który oficjalnie zniknął przecież z europejskiego rynku (na powrót stał się Corollą) w 2018 roku. Oznacza to, że opinia o bezawaryjności starszych Toyot jest jak najbardziej uzasadniona.
Z drugiej strony, średnioroczne przebiegi na poziomie nawet 100 tys. km to ekwiwalent - uwaga przeszło siedmioletniej eksploatacji samochodu w naszym kraju.

Danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wynika, że na koniec 2025 roku, średni przebieg samochodu osobowego w Polsce wynosił 207 732 km. Dzieląc go przez średni wiek samochodu w Polsce - blisko 15 lat - otrzymamy wynik na poziomie około 13 800 km rocznie.
Warto dodać, że największe średnie przebiegi notowano w województwach: lubelskim (235 101 km), warmińsko-mazurskim (229 233 km) oraz świętokrzyskim (223 084 km). Najniższe - w województwie śląskim (187 673 km) i małopolskim (196 351 km).
200 tys. km magiczną granicą. Dla taksówkarzy to trzy lata jazdy
O tym, dlaczego mój rozmówca nie chciał "tracić czasu" na poszukiwanie swojej Corolli na rynku wtórnym najlepiej dane AutoDNA. Eksperci firmy zauważają, że średnie wartości przebiegu są ściśle skorelowane z wiekiem pojazdu, ale często nie odpowiadają prawdzie.
Z danych CEPiKu wynika, że dla aut w wieku do 5 lat średni przebieg wynosi 55 853 km, co daje średnią wartość na poziomie 11 170 km rocznie.
- 5-10 lat (2016-2020) - 118 046 km (11,8 tys. km rocznie),
- 10-15 lat (2011-2015) - 187 806 km (12,5 tys. km rocznie),
- 15-20 lat (2006-2010) - 235 253 km (11,7 tys. km rocznie),
- 20-25 lat (2001-2005) - 262 826 km (10,5 tys. km rocznie)
- 25-30 lat (1996-2000) - 264 798 km (8,8 tys. km rocznie).
Warto zauważyć, że wartość średniego przebiegu staje w miejscu przy rocznikach 2006-2007 i, aż do rocznika 1996, oscyluje w granicach 260-270 tys. km. Może to mieć związek z procederem cofania liczników i "magiczną" granicą 200 tys. km przebiegu, która wciąż determinuje atrakcyjność pojazdu używanego w oczach nabywców.
Nie ulega wątpliwości, że przebiegi notowane przez diagnostów na obowiązkowych badaniach technicznych pojazdów w Polsce w rzeczywistości mają niewiele wspólnego z prawdą, a odległość między Warszawą a Berlinem w dalszym ciągu wynosi "minus 200 tys. km".









