W skrócie
- Ceny oleju napędowego zbliżają się do 8 zł za litr. Analitycy rynku paliw spodziewają się, że granica ta zostanie przekroczona już w przyszłym tygodniu na większości stacji.
- Za wzrost cen odpowiada głównie eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz niestabilna sytuacja w Cieśninie Ormuz, która jest kluczowa dla światowego handlu ropą naftową.
- Z końcem czerwca wygasł rządowy program Ceny Paliw Niżej. Minister energii nie wykluczył jednak powrotu działań osłonowych dla kierowców w przypadku dalszej eskalacji cen paliw.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na rynku paliwowym od kilku miesięcy panuje spory niepokój. Za gwałtownymi podwyżkami stoi eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, zamknięcie Cieśniny Ormuz oraz kolejne działania administracji Donalda Trumpa wobec Iranu. W kwestii podwyżek z ostatnich tygodni najważniejszy dla polskich kierowców jest fakt, że z końcem czerwca wygasł rządowy program "Ceny Paliw Niżej", który ograniczał wzrost cen na stacjach.
Diesel po 8 zł za litr. Eksperci nie mają dobrych wiadomości
Jak informuje RMF FM, na części stacji paliw w Warszawie litr oleju napędowego kosztuje już 7,93 zł. Najwyższe ceny notowane są obecnie nie tylko na Mazowszu, ale również na Podkarpaciu i Pomorzu Zachodnim. Końca podwyżek nadal nie widać - analitycy rynku paliw spodziewają się, że już w przyszłym tygodniu cena litra diesla przekroczy 8 zł.
Myślę, że w przyszłym tygodniu niestety na dobre diesel przekroczy poziom 8 zł za litr. Benzyna będzie kosztować w granicach 7,47-7,50 zł
Donald Trump zaostrza konflikt. Ropa drożeje z dnia na dzień
Za gwałtownym wzrostem cen paliw stoi przede wszystkim sytuacja na Bliskim Wschodzie. Przypomnijmy, że Iran odrzucił propozycję rozejmu, a Stany Zjednoczone przeprowadziły kolejną serię uderzeń na cele wojskowe.
Jednocześnie Donald Trump zapowiedział, że rozważa przeprowadzenie następnego ataku na Iran, który - jak stwierdził w rozmowie z portalem Axios - miałby być "większy niż kiedykolwiek wcześniej". Amerykański prezydent zadeklarował również gotowość do samodzielnego działania i zaznaczył, że w razie potrzeby Izrael mógłby dołączyć do operacji w ciągu dwóch minut.

Wszystkie te deklaracje natychmiast odbijają się na światowych rynkach surowców, a w efekcie również na cenach paliw. W ciągu zaledwie 10 dni cena ropy wzrosła z około 70 do blisko 90 dolarów za baryłkę.
Zamknięcie Cieśniny Ormuz uderza w cały świat. Ceny paliw znowu rosną
Kluczowym problemem wciąż pozostaje napięta sytuacja w Cieśninie Ormuz, która uznawana jest za jedno z najważniejszych miejsc dla światowego handlu ropą. To właśnie przez ten morski szlak transportowanych jest około 20-30 proc. światowej ropy naftowej przewożonej drogą morską oraz blisko 30 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG). Jakiekolwiek zakłócenia czy czasowe zamknięcia powodują natychmiastową reakcję giełd i wzrost cen surowców. Co więcej, dodatkowo bombardowana jest infrastruktura energetyczna.
Wygasł program CPN. Kierowcy stracili ochronę przed podwyżkami cen paliw
Rządowy program CPN został wygaszony pod koniec czerwca. Przypomnijmy, że został on uruchomiony jako odpowiedź na gwałtowny wzrost cen ropy wywołany konfliktem zbrojnym po ataku USA i Izraela na Iran. Zakładał obniżenie stawki VAT na benzynę i olej napędowy z 23 do 8 proc., zmniejszenie akcyzy oraz utrzymywanie na stacjach maksymalnych cen paliw, które podawane były każdego dnia roboczego.

Ministerstwo Finansów szacuje, że realizacja całego programu kosztowała budżet państwa około 4,7 mld zł. Od początku jednak rząd zaznaczał, że rozwiązanie to miało charakter tymczasowy. W dobie tak szybko rosnących cen paliw minister energii Miłosz Majtyka zaznaczył jednak, że możliwość powrotu wsparcia dla kierowców nie została całkowicie wykluczona i w przypadku dalszej eskalacji problemów mogą zostać ponownie wprowadzone działania osłonowe dotyczące cen paliw.











