Orlen ogłosił nowe ceny paliw. Nie widać końca podwyżek
W poprzednim tygodniu hurtowe ceny paliw przez większość dni spadały, ale obecnie ten trend się odwrócił. Dzisiaj Orlen ogłosił kolejną już podwyżkę, co szybko przełoży się na ceny paliw na stacjach.

W skrócie
- Orlen ogłosił kolejną podwyżkę hurtowych cen paliw, co przekłada się na wzrost cen detalicznych na stacjach.
- Aktualnie program „Ceny Paliwa Niżej” będzie obowiązywał jeszcze przez najbliższe tygodnie, zgodnie z zapowiedzią ministra energii Miłosza Motyki.
- Na światowych rynkach notowany jest wzrost cen ropy spowodowany niepewnością wokół cieśniny Ormuz i impasem w rozmowach USA-Iran.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Orlen podnosi ceny paliw w hurcie - diesel wyraźnie w górę
Z aktualnego cennika wynika, że olej napędowy zdrożał aż o 198 zł za metr sześcienny. Oznacza to, że jego cena wzrosła do poziomu 6187 zł. Benzyna bezołowiowa 95 również podrożała, choć nieco mniej - o 132 zł, osiągając 5416 zł za metr sześcienny.
To kolejny dzień z rzędu z podwyżkami. Już w czwartek ceny poszły w górę - diesel zdrożał wtedy o 73 zł, a benzyna o 51 zł. Widać więc wyraźny trend wzrostowy, który pojawił się po wcześniejszych spadkach.
Warto przypomnieć, że jeszcze w poprzednim tygodniu olej napędowy taniał aż pięć razy. W obecnym tygodniu także były obniżki - we wtorek o 151 zł i w środę o 37 zł. Teraz jednak sytuacja się odwróciła.
Ceny paliw na stacjach w piątek 24 kwietnia
Zmiany w hurcie mają bezpośredni wpływ na ceny detaliczne, ponieważ to na ich podstawie codziennie ustalane są maksymalne ceny paliw w ramach programu "Ceny Paliwa Niżej". Do ogłoszonych przez Orlen stawek doliczane są podatki oraz marże stacji.
W piątek maksymalna cena benzyny 95 wynosi 6,03 zł za litr, benzyny 98 - 6,62 zł, a oleju napędowego - 6,79 zł. To więcej niż dzień wcześniej, kiedy limity były niższe o kilka groszy. Widać więc, że nawet regulacje nie zatrzymują całkowicie wzrostów.
Program "Ceny Paliwa Niżej" zostaje na dłużej
Rząd nie planuje na razie wycofywać się z regulacji. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że program "Ceny Paliwa Niżej" będzie obowiązywał przez najbliższe tygodnie.
Jego funkcjonowanie ma być uzależnione od sytuacji geopolitycznej. Dopiero stabilizacja na Bliskim Wschodzie i trwałe uspokojenie konfliktu mogą oznaczać powrót do normalnych zasad rynkowych. Na razie kierowcy muszą liczyć się z tym, że ceny paliw będą pod presją. Nawet jeśli limity chwilowo hamują wzrosty, kierunek zmian wydaje się jasno określony.
Wzrosty ceny ropy na świecie na rynkach międzynarodowych
Obecnie ropa drożeje już piątą sesję z rzędu, co jest najgorszym wynikiem od stycznia. Dodatkowym problemem jest impas w rozmowach między USA a Iranem, który zwiększa niepewność na rynkach.
Kluczowe znaczenie ma także cieśnina Ormuz - jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy. Jej przedłużające się zamknięcie grozi poważnymi opóźnieniami w dostawach surowca z Zatoki Perskiej.
Na giełdach widać wyraźne napięcie. Baryłka ropy WTI kosztuje około 96 dolarów, a Brent przekracza 105 dolarów. To poziomy, które bezpośrednio przekładają się na ceny paliw w Europie, w tym w Polsce.
Analitycy zwracają uwagę, że rynek próbuje się ratować dzięki uwalnianiu strategicznych rezerw ropy przez Stany Zjednoczone. Na rynek trafiło już niemal 80 mln baryłek surowca. Część z tego trafia do Europy, co pomaga rafineriom utrzymać produkcję paliw. Globalni traderzy sprzedali już europejskim odbiorcom co najmniej 4 mln baryłek z tych zapasów. To jednak tylko chwilowe wsparcie. Jeśli napięcia na Bliskim Wschodzie się utrzymają, presja na wzrost cen paliw może wrócić.









