W skrócie
- Od 27 lipca prognozowane są dalsze, znaczące podwyżki cen paliw na polskich stacjach, przy czym szczególnie mocno podrożeć ma olej napędowy.
- Najtrudniejsza sytuacja czeka posiadaczy aut z silnikami Diesla, w przypadku których cena za litr paliwa może wzrosnąć nawet o 51 groszy, przekraczając barierę 8 złotych.
- Napięta sytuacja na międzynarodowym rynku ropy wynika z blokady cieśniny Ormuz, ryzyka ataków na Morzu Czerwonym oraz ograniczeń w wydobyciu surowca w Kazachstanie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ceny paliw w Polsce od 27 lipca
Kiedy z końcem czerwca zakończono program rządowego wsparcia Ceny Paliw Niżej, kierowcy w oczywisty sposób odczuli to przy dystrybutorach. Niestety wbrew powszechnie podzielanej nadziei, sytuacja w cieśninie Ormuz nie uległa poprawie, co przełożyło się na kolejne podwyżki cen paliw.
W ostatnich dniach obowiązywania programu CPN za benzynę 95 trzeba było zapłacić średnio 5,91 zł, zaś za diesla 6,05 zł. Obecnie zaś, jak podaje portal e-petrol.pl, średnie ceny paliw w Polsce wyglądają następująco:
- Pb95 - 7,29 zł
- Pb98 - 8,09 zł
- ON - 7,64 zł
- LPG - 3,09 zł
Wzrost cen okazał się więc naprawdę duży, a analitycy nie mają niestety dobrych informacji. Według nich nadchodzący tydzień przyniesie kolejne, znaczące podwyżki na stacjach. Oto prognozowane ceny paliw:
- Pb95 - 7,29-7,42 zł
- Pb98 - 8,14-8,29 zł
- ON - 7,99-8,15 zł
- LPG - 3,06-3,15 zł
Wynika z tego, że w najbardziej optymistycznym scenariuszu benzyna 95 utrzyma dotychczasową cenę, ale benzyna 98 bez wątpienia podrożeje. Jest natomiast szansa na nieznaczną obniżkę cen LPG. W najgorszej sytuacji są właściciele samochodów z silnikami Diesla - olej napędowy z pewnością podrożeje, a przekroczenie bariery 8 zł jest niemal nieuniknione. W najgorszym scenariuszu paliwo to może podrożeć aż o 51 gr.
Coraz trudniejsza sytuacja na międzynarodowym rynku paliw
Analitycy podkreślili, że sytuacja na rynku ropy naftowej staje się coraz bardziej napięta. Problemem jest już nie tylko utrzymująca się blokada cieśniny Ormuz, ale też ryzyko związane z ograniczeniem dostaw z rejonu Morza Czerwonego w związku zapowiedzią ataków ze strony jemeńskich Huti.
Taki rozwój wydarzeń przekłada się na mocny wzrost notowań surowca w ostatnich dniach, które w trakcie czwartkowej sesji na giełdzie w Londynie ustanowiły kilkutygodniowe maksima, docierając do poziomu 102 dolarów. Dzisiaj przed południem ropa Brent nieznacznie tanieje i jej cena spada poniżej 100 dolarów
Oprócz sytuacji na Bliskim Wschodzie na rynek ropy wpływ ma także ograniczenie wydobycia w Kazachstanie związane z ukraińskimi atakami na rosyjski terminal eksportowy w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym, który jest głównym punktem odbioru kazachskiej ropy - dodali analitycy.













