W skrócie
- Raport opracowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodek Studiów Wschodnich wskazuje, że do 2030 roku zaledwie 15 ze 129 marek aut elektrycznych i hybrydowych z Chin przetrwa na tamtejszym rynku.
- Chińscy producenci kierują swoją sprzedaż na rynki zagraniczne z powodu drastycznego spadku wykorzystania mocy produkcyjnych w kraju do około 50 procent oraz drastycznego spadku rentowności.
- Osobom kupującym chińskie pojazdy zaleca się weryfikację pozycji rynkowej danej marki oraz sprawdzenie, czy auto posiada pełną europejską homologację typu EU-WVTA.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wraz z Ośrodkiem Studiów Wschodnich opublikowały obszerny raport "Polska - Europa - Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?". Dokument sporo uwagi poświęca kwestii motoryzacji. Autorzy poddali wnikliwej analizie sytuacje chińskich producentów aut na rynku wewnętrznym.
Liczący 69 stron dokument analizuje wiele aspektów chińskiej polityki przemysłowej - począwszy od planowania gospodarczego, przez kradzież technologii na przejmowaniu łańcuchów dostaw kończąc. Duża część opracowania dotyczy szeroko pojętego przemysłu chińskiego motoryzacyjnego, który w ostatnim czasie wykonał ostry zwrot w stronę rynków zewnętrznych. Co warto o nim wiedzieć?
80 proc. chińskich marek nie przetrwa 5 lat
Autorzy raportu poświęcili sporo uwagi sytuacji producentów pojazdów na rynku chińskim. Teoretycznie nie powinna ona interesować polskich nabywców samochodów chińskich marek, ale w praktyce warto zdawać sobie sprawę z ze specyficznych warunków prowadzenia biznesu samochodowego w Kraju Środka. Dlaczego?
Intensywna konkurencja między firmami, wspieranymi przez rywalizujące grupy polityczno-biznesowe, jest wyraźnie widoczna m.in. w sektorze motoryzacyjnym. AlixPartners szacuje, że w 2025 roku w sprzedaży na chińskim rynku dostępnych było 129 marek samochodów elektrycznych i hybryd plug-in, ale tylko 15 z nich przetrwa do 2030 roku
To sygnał ostrzegawczy dla potencjalnych nabywców, by z rozwagą podchodzić do oferty chińskich aut w Europie.
Z drugiej strony autorzy opracowania zwracają uwagę na inne prognozy AlixPartners, z których wynika, że do 2030 roku nawet jedna trzecia wszystkich samochodów sprzedawanych na świecie może pochodzić od producentów chińskich. Jak to możliwe?
Dlaczego Chińczycy stawiają na eksport?
Chińska ekspansja na rynki zagraniczne nie jest przypadkowa i wynika z ostrej rywalizacji wewnętrznej na największym motoryzacyjnym rynku świata. Autorzy raportu zauważają, że wykorzystanie mocy produkcyjnych w branży motoryzacyjnej w Chinach spadło do rekordowo niskiego poziomu ok. 50 proc.
"Konkurencja opiera się w dużej mierze na rabatach, promocjach, dopłatach do ubezpieczenia i preferencyjnym finansowaniu. W minionym roku przeceniono 177 modeli samochodów osobowych, a przeciętna obniżka wyniosła ok. 20 tys. juanów, czyli ponad 10 proc. ceny pojazdu" - czytamy w raporcie.
Chiny już dziś są zdecydowanie największym eksporterem samochodów na świecie, ale wciąż nie osiągnęły szczytu swoich możliwości. Eksperci szacują, że tamtejsze fabryki mogą produkować 50-55 mln aut osobowych rocznie, podczas gdy sprzedaż na lokalnym rynku wyniosła w 2025 r. 24 mln aut.
Ile Chińczycy zarabiają na swoich samochodach?
Autorzy raportu wyliczyli, że w 2025 roku chińska branża motoryzacyjna osiągnęła 11 bln juanów przychodów i 461 mld juanów zysku. Problem w tym, że rentowność sprzedaży chińskiej branży motoryzacyjnej spadła w ubiegłym roku do 4,1 proc. wobec ponad 6 proc. w 2021 roku i niemal 8 roku w 2017 roku.
Twórcy dokumentu przytaczają też analizy agencji Reuters, z których wynika, że mediana marży netto 33 notowanych producentów samochodów obniżyła się z 2,7 proc. w 2019 roku do zaledwie 0,83 proc. w 2024 roku.
Ogromna rywalizacja i presja cenowa w Chinach sprawiają, że duże firmy przerzucają koszty wojny cenowej na kontrahentów. Przykładowo - w 2025 roku ponad 55 proc. chińskich dealerów zanotowało stratę.
Ostry zwrot w kierunku rynków zagranicznych w ogromnej mierze jest więc wynikiem prostego rachunku ekonomicznego - chińscy producenci szukają dostępu do rynków zapewniających wykorzystanie mocy produkcyjnych i wysokie marże.
Zwrot w kierunku rynków eksportowych ma więc za zadanie utrzymanie wolumenów produkcyjnych w samych Chinach i poprawę sytuacji finansowej chińskich producentów. Kluczem do sukcesu wydaje się odpowiedni balans miedzy ofertą na rynkach wschodzących (duży popyt), a sprzedażą na rynkach rozwiniętych (np. w Europie), gdzie klienci decydują się z reguły na bogatsze wersje wyposażeniowe zapewniające Chińczykom najwyższe marże.
Które chińskie marki nie przetrwają 5 lat?
Ostra konkurencja sprzyja wyłanianiu się liderów i bankructwom słabszych podmiotów. W raporcie czytamy, że "relatywnie odporni pozostają ci, którzy łączą dużą skalę, eksport i kontrolę kosztów". Wśród tych wymienia się m.in. koncerny Geely i BYD.
Wśród producentów, których przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania wymienia się m.in. NIO, Li Auto czy GAC.
"NIO zakończyło 2025 rok stratą netto ok. 15 mld juanów, Li Auto miało ujemne wolne przepływy pieniężne rzędu 13 mld juanów, a GAC zanotował ujemną marżę brutto w segmencie produkcji samochodów" - czytamy w raporcie.
Nie oznacza to jeszcze, że wszyscy pomniejsi producenci znikną z rynku. Alternatywą jest łączenie się w grupy zapewniające lepszą kontrolę kosztów.
Kupujesz chińskie auto? Dobrze wybierz markę
Widmo bankructwa większości chińskich producentów motoryzacyjnych może budzić niepokój wśród nabywców chińskich aut w Europie. Kierowanie się wyłącznie ceną może sprawić, że po kilku latach zostaniemy z samochodem, którego polski importer przestanie istnieć, a dostęp do części zamiennych stanie się wyzwaniem. Wybierając się do salonu chińskiego producenta warto więc przeanalizować pozycję konkretnej marki lub jej właściciela (koncernu) w Chinach.
Eksperci zwracają też uwagę na kwestię homologacji. Część importerów sprowadzających do Europy chińskie samochody korzysta z krajowej homologacji NSSTA (National Small Series Type Approval). To uproszczona procedura przewidziana dla pojazdów o krótkich seriach produkcyjnych (do 1500 egzemplarzy), które mogą być sprzedawane wyłącznie na rynkach krajowych, gdzie wydano homologację.
Prawo do sprzedawania aut na wszystkich rynkach UE otwiera dopiero uzyskanie europejskiej homologacji typu EU-WVTA.
Brak tej homologacji to ryzyko. Ryzyko z perspektywy klienta dotyczące przyszłości – co z tymi samochodami będzie. To są z reguły fajne auta, dobrze wyposażone, ładnie wyglądające, ale pytanie co dalej? Co się stanie po tym okresie 8 czy 10 latu użytkowania? Czy wciąż jeszcze będzie serwis? Czy będą części zamienne? To są pytania, na które dzisiaj odpowiedzi nie mamy
Z perspektywy ewentualnego nabywcy warto też być na bieżąco z wynikami testów zderzeniowych Euro NCAP. Możliwość chwalenia się wynikami bezpieczeństwa Euro NCAP wymaga od importera zainwestowania sporych środków w licencje (np. do używania logo Euro NCAP). Można więc przyjąć, że jeśli jakieś chińskie auto chińskiego producenta pojawia się w rankingu organizacji, jego importer ma zamiar na poważnie myśleć o długofalowej obecności na rynkach Starego Kontynentu.












