Nowe przepisy uderzą w elektryfikację. Ważny apel do europosłów
Poluzowanie unijnych przepisów dotyczących emisji CO2 w sektorze motoryzacyjnym może wywołać daleko idące konsekwencje dla europejskiego przemysłu bateryjnego. Według nowych analiz - w przypadku realizacji takiego scenariusza zagrożone byłoby powstanie nawet 34 fabryk akumulatorów. Jednocześnie produkcja samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej mogłaby spaść nawet o połowę.

W skrócie
- Poluzowanie przepisów unijnych dotyczących emisji CO2 mogłoby zagrozić rozwojowi przemysłu bateryjnego i zmniejszyć produkcję samochodów elektrycznych w UE nawet o połowę.
- Analiza organizacji Transport & Environment przedstawia trzy warianty regulacji, z których dwa niosą ryzyko spadku produkcji pojazdów elektrycznych oraz utraty tysięcy miejsc pracy i zamknięcia fabryk baterii.
- Organizacja Transport & Environment apeluje do europosłów oraz państw członkowskich o utrzymanie wysokich celów klimatycznych i odrzucenie propozycji łagodzenia wymagań na 2030 rok.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Transformacja europejskiego rynku motoryzacyjnego w kierunku napędów elektrycznych w dużej mierze opiera się dziś na regulacjach klimatycznych UE. To właśnie one wyznaczają tempo zmian oraz kształtują decyzje producentów i firm działających w całym łańcuchu dostaw. Jak wynika z najnowszego raportu IBRM Samar powołującego się na analizę organizacji Transport & Environment - ewentualne osłabienie obowiązujących celów mogłoby mieć znaczący wpływ na niemal cały przemysł motoryzacyjny.
Trzy warianty rozwoju unijnych regulacji
Analiza T&E porównuje bowiem trzy możliwe podejścia do unijnych regulacji dotyczących emisji CO2. Pierwszy wariant zakłada utrzymanie obecnych przepisów, które obecnie wyznaczają kierunek transformacji w stronę elektromobilności. Drugi scenariusz opiera się na propozycjach Komisji Europejskiej, przewidujących częściowe złagodzenie wymogów, tak aby zapewnić producentom więcej czasu oraz większą elastyczność w realizacji celów klimatycznych.
Trzeci wariant, określany jako najbardziej liberalny, wynika z postulatów branży motoryzacyjnej i zakłada jeszcze dalej idące rozluźnienie zasad. W tym scenariuszu cel redukcji emisji CO2 na 2035 rok zostałby obniżony z 100 do 80 proc., a wyniki na 2030 rok mogłyby być liczone jako średnia z pięciu lat zamiast jednego roku. Dodatkowo rozszerzeniu uległby system tzw. superkredytów, pozwalających częściowo kompensować emisje.
Dwa z nich niosą daleko idące konsekwencje
Zgodnie z raportem, jedynie pierwszy wariant nie niesie ze sobą daleko idących konsekwencji. Drugi - zakładający ograniczenie ambicji klimatycznych - mógłby skutkować zmniejszeniem produkcji samochodów elektrycznych w UE do około 3,7 mln sztuk w 2030 roku. To z kolei oznaczałoby spadek o blisko połowę względem wcześniejszych prognoz.
Jeszcze poważniejsze skutki mogłoby przynieść złagodzenie celu na 2035 rok. Według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) mogłoby to obniżyć produkcję pojazdów elektrycznych w tym okresie o 46 proc. W konsekwencji potencjał produkcyjny europejskiego sektora baterii mógłby skurczyć się do 2030 roku o ponad dwie trzecie, co odpowiada utracie równowartości 34 zakładów wielkości fabryk Northvolt oraz około 47 tys. miejsc pracy.
T&E zwraca również uwagę, że spowolnienie tempa elektryfikacji oznaczałoby większą zależność Europy od importu paliw kopalnych. W latach 2026-2035 Unia Europejska mogłaby wydać dodatkowo około 50 mld euro na import ropy naftowej, jeśli cele emisyjne zostałyby złagodzone. Dla porównania, przy utrzymaniu obecnych regulacji UE mogłaby ograniczyć zużycie ponad 2 mld baryłek ropy do 2035 roku.
Nic nie jest jeszcze pewne. T&E z apelem do europosłów
Decyzje dotyczące ograniczenia średniej emisji nie zostały jeszcze ostatecznie zatwierdzone. Jak zaznaczają eksperci - pozostawia to przestrzeń do dalszych negocjacji i ewentualnych zmian. Organizacja T&E apeluje jednak do europosłów oraz państw członkowskich o odrzucenie pomysłów osłabiających cel na 2030 rok, w tym w szczególności jego uśredniania w czasie.
Według ekspertów utrzymanie celu 100 proc. sprzedaży samochodów bezemisyjnych w 2035 roku oraz ambitnych wymogów produkcyjnych w Europie ma kluczowe znaczenie dla rozwoju lokalnego przemysłu bateryjnego. Ich zdaniem odejście od tych założeń mogłoby osłabić cały łańcuch wartości tej branży.










