Nowe fotoradary nie mają litości. Kontrolują także pasażerów
W Australii Zachodniej rozpoczęto rozbudowę systemu kamer drogowych, który w coraz większym stopniu zmienia sposób egzekwowania przepisów ruchu drogowego. Nowe urządzenia nie ograniczają się już wyłącznie do pomiaru prędkości. Potrafią również sprawdzać, czy kierowcy i pasażerowie mają zapięte pasy bezpieczeństwa oraz czy w trakcie jazdy nie korzystają z telefonu. Czy podobne rozwiązania trafią także do Polski?

W skrócie
- W Australii Zachodniej wprowadzono nowe systemy kamer drogowych, monitorujące nie tylko prędkość, ale także korzystanie z telefonu i używanie pasów bezpieczeństwa przez kierowców oraz pasażerów.
- Nowe technologie przyniosły w Australii znaczący spadek wykroczeń, takich jak jazda bez pasów czy używanie telefonu podczas prowadzenia pojazdu.
- Podobne systemy funkcjonują już częściowo także w Polsce, jednak obecnie nie wykorzystuje się ich do automatycznego karania za brak pasów lub używanie telefonu podczas jazdy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nowo zainstalowane kamery pojawiły się na jednym z najbardziej obciążonych odcinków drogowych w Perth. Dołączyły one do wcześniej uruchomionych podobnych systemów funkcjonujących już w innych częściach Australii. Władze podkreślają, że jest to element szerszego programu rozwoju tzw. "inteligentnych" systemów nadzoru drogowego, które obejmują nie pojedyncze lokalizacje, lecz całe kluczowe korytarze komunikacyjne.
Nowa technologia widzi więcej niż prędkość
Najistotniejszą zmianą jest znacznie szerszy zakres kontroli. Nowe systemy analizują obraz w taki sposób, aby jednocześnie wykrywać kilka rodzajów naruszeń. Oprócz przekroczeń prędkości rejestrują brak zapiętych pasów, ich nieprawidłowe użycie, a także korzystanie z telefonu podczas prowadzenia pojazdu. Co ważne, monitoring obejmuje również zachowanie pasażerów, a nie wyłącznie kierowcy.
Od 1 czerwca wprowadzono sześciomiesięczny okres przejściowy. W tym czasie wykroczenia związane z pasami bezpieczeństwa oraz używaniem telefonu skutkują jedynie ostrzeżeniami, które mają charakter edukacyjny. Wyjątek stanowią jednak przypadki przekroczenia prędkości - te nadal są karane mandatami bezpośrednio. Po zakończeniu fazy wdrożeniowej system ma w pełni przejść do egzekwowania przepisów.
Widoczne efekty i znaczący spadek wykroczeń
Równolegle władze Australii opublikowały pierwsze dane dotyczące wcześniejszych wdrożeń podobnych technologii. Wynika z nich, że liczba przypadków jazdy bez zapiętych pasów zmniejszyła się o ponad 85 procent, a korzystanie z telefonu podczas prowadzenia pojazdu spadło o 88 procent. W tym samym okresie odnotowano również 51-procentowy spadek liczby przekroczeń prędkości.
Władze podkreślają, że celem systemu nie jest wyłącznie karanie kierowców, lecz przede wszystkim zmiana ich zachowań i poprawa bezpieczeństwa na drogach. Zwracają również uwagę, że po początkowym okresie wdrożeniowym, w którym liczba wykroczeń wzrosła o 59 procent, obecnie widoczne są wyraźne efekty poprawy.
Czy podobne urządzenia trafią do Polski?
Popularyzacja radarów w Australii, które kontrolują nie tylko kierowców, ale również pasażerów, może sugerować, że podobne rozwiązania w przyszłości pojawią się także w innych częściach świata. Wydaje się to naturalną ewolucją systemów bezpieczeństwa, zwłaszcza, że podobne urządzenia od pewnego czasu są wykorzystywane także w Polsce.
Przykładem mogą być fotoradary Fusion RN oraz urządzenia TraffiStar. Sprzęt ten, choć obecnie wykorzystywany głównie do pomiaru prędkości, posiada znacznie szersze możliwości. Potrafi jednocześnie monitorować wiele pojazdów na kilku pasach ruchu, a także wykrywać różne rodzaje potencjalnych naruszeń - takie jak nieuprawnione korzystanie z buspasów, zbyt mały odstęp między pojazdami, korzystanie z telefonu podczas jazdy czy właśnie brak zapiętych pasów bezpieczeństwa.
Na ten moment jednak tego typu funkcje nie są w Polsce wykorzystywane w pełnym zakresie. Obecne przepisy w Polsce uniemożliwiają automatyczne karanie kierowców wyłącznie za brak pasów lub korzystanie z telefonu na podstawie samych zdjęć z fotoradarów. W praktyce mandat za takie przewinienia zależy zatem od tego, czy urządzenie złapało nas na przekraczaniu prędkości.
Jazda bez pasów i korzystanie z telefonu. Jaka kara w Polsce?
Oczywiście nie oznacza to, że w Polsce wykroczenia te pozostają bezkarne. Zarówno jazda bez zapiętych pasów, jak i korzystanie z telefonu podczas prowadzenia pojazdu, są sankcjonowane w ramach kontroli drogowych prowadzonych przez policję.
W przypadku niezapiętych pasów - wykrytych np. podczas zatrzymania - kierowca może otrzymać mandat w wysokości 100 zł oraz 5 punktów karnych, natomiast pasażer podróżujący bez pasów podlega karze 100 zł. Dodatkowo kierujący odpowiada za to, aby wszyscy przewożeni w pojeździe mieli zapięte pasy, co w praktyce oznacza, że konsekwencje mogą pośrednio obciążać również osobę prowadzącą pojazd.
Z kolei korzystanie z telefonu podczas jazdy skutkuje mandatem w wysokości 500 zł oraz 12 punktami karnymi, co czyni je jednym z najbardziej surowo punktowanych wykroczeń w polskim systemie prawnym.










