Nowa Dacia za mniej niż 80 000 zł. Renault ma sposób na kary za CO2
Dacia szykuje się do premiery kolejnego samochodu elektrycznego. Rumuńska firma planuje wprowadzić na europejski rynek zupełnie nowy model, którego ceny startować mają od około 18 000 euro, czyli poniżej 80 000 zł. Nowy, oferowany równolegle do Springa elektryk, ma być sposobem na obniżenie emisji CO2 Grupy Renault i - docelowo - może stać się rynkowym hitem na miarę obecnej Dacii Sandero.

W skrócie
- Dacia planuje wprowadzenie nowego, niedrogiego samochodu elektrycznego, który może kosztować poniżej 80 000 zł.
- Nowy model elektryczny ma pomóc Renault obniżyć średnią emisję CO2 i uniknąć wysokich kar unijnych.
- Auto produkowane będzie w Europie, a jego atrakcyjność zwiększa wsparcie dla segmentu małych samochodów elektrycznych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Dacia poinformowała właśnie, że przymierza się do premiery zupełnie nowego samochodu elektrycznego. Auto, którego nazwa pozostaje tajemnicą, bazować konstrukcyjnie na nowym Renault Twingo. Premiera modelu planowana jest na drugi kwartał bieżącego roku.
Naszym celem jest zasadniczo maksymalizacja oferty EV w segmencie (minisamochodów)
Rumuński producent prognozuje, że segment A i najprawdopodobniej - również segment B - bardzo szybko skierują się w stronę całkowitej elektromobilności.
Nowa elektryczna Dacia. Może być tańsza niż Spring
Chociaż ceny nowego modelu mają być wyższe niż w przypadku pozostawiającego w ofercie Springa (we Francji od około 16 900 euro), w wielu krajach UE, chociażby za sprawą dopłat czy programów leasingu socjalnego, nowy model może się okazać korzystniejszą ofertą.
Wszystko za sprawą europejskiej produkcji, bo w przeciwieństwie do budowanego w Chinach Springa, nowa elektryczna Dacia - obok Twingo - powstawać ma w fabryce Renault w Novo Mesto w Słowenii.
Po co Dacii nowe auto elektryczne. W tle kary za emisję CO2
Plany wprowadzenia zupełnie nowego samochodu elektrycznego wpisują się w nowe wytyczne Komisji Europejskiej, która mówi obecnie o 90 proc. redukcji emisji CO2 z nowych pojazdów, zamiast forsowanego do tej pory zakazu rejestracji aut spalinowych w 2035 roku.
Wyjaśnijmy - chodzi o redukcję emisji z nowych aut o 90 proc. względem roku 2021, gdy limity wynosił 95 gramów CO2/km. Pamiętajmy jednak, że obowiązywał wówczas inny tryb pomiarowy - NEDC. Po przeliczeniu na obecny WLTP uzyskujemy wynik na poziomie około 116 gramów CO2/km. Gdy odejmiemy od tej liczby 90 proc. okaże się, że już za niespełna 9 lat, w 2035 roku, samochód spalinowy będzie mógł bezkarnie emitować zaledwie 11,6 grama CO2/km. To ekwiwalent średniego zużycia paliwa na poziomie 0,47 l/100 km.
Oznacza to, że chcąc sprzedać jeden egzemplarz spalinowej Sandero bez ponoszenia kar za emisję, Dacia będzie musiała wprowadzić na europejski rynek dziewięć bezemisyjnych samochodów elektrycznych.
Małe elektryki sposobem na emisję CO2. Mają być tanie i europejskie
Najlepszym sposobem na obniżenie emisji mają być właśnie - promowane przepisami - nowe niewielkie samochody elektryczne, które w dokumentach unijnych określane są mianem Small Affordable Cars (kategoria M1E). Chodzi o auta o długości do 4,2 m budowane w lokalnych, europejskich fabrykach.
Pomysł Brukseli polega na przypisaniu im współczynnika 1,3 przy obliczaniu celów emisyjnych. Mówiąc prościej - trzy sprzedane w na rynkach UE elektryki nowej kategorii w ostatecznym bilansie emisji liczono by jako niemal cztery samochody elektryczne. W efekcie pozwoli to wprowadzić na rynek kilka aut hybrydowych lub np. samochód o napędzie czysto spalinowym.









