Niemcy rzucili się na polskie paliwo. Będzie reakcja rządu
Wzrost cen paliw w Niemczech, gdzie litr benzyny kosztuje już ponad 2 euro, sprawił, że wielu niemieckich kierowców regularnie przyjeżdża do Polski, aby skorzystać z tańszego tankowania. Sytuacja ta stała się na tyle poważna, że niemieckie władze zaczęły wprowadzać kontrole graniczne i rozważają zmiany prawne związane z limitami przewozu paliwa oraz polityką cenową.

W skrócie
- Cena najtańszej benzyny w Niemczech przekroczyła 2 euro za litr, co spowodowało wzrost liczby niemieckich kierowców tankujących paliwo w Polsce.
- Niemieckie władze zaostrzyły kontrole przygraniczne i rozważają zmiany w przepisach dotyczących cen paliw.
- Kierowcy z Niemiec często łączą tankowanie w Polsce z innymi zakupami, aby skorzystać z niższych cen.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Po amerykańsko-izraelskich atakach na Iran ceny paliw wyraźnie poszły w górę. W Niemczech po raz pierwszy od 2022 roku koszt litra paliwa przekroczył granicę 2 euro. Skutki szybko stały się widoczne przy polsko-niemieckiej granicy - na stacjach paliw w Polsce coraz częściej ustawiają się kolejki kierowców z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi.
Dlaczego paliwo w Niemczech jest tak drogie?
Różnice cenowe między naszym krajem, a zachodnim sąsiadem wynikają przede wszystkim z konstrukcji niemieckiego systemu podatkowego. Na końcową cenę paliwa wpływają wysokie podatki energetyczne, VAT oraz opłata za emisję CO2, wprowadzona w 2021 roku i stopniowo podnoszona w kolejnych latach. Jej celem jest ograniczenie korzystania z paliw kopalnych, ale dla kierowców oznacza to dodatkowe koszty przy każdym tankowaniu.
W praktyce przekłada się to na różnice sięgające kilkudziesięciu eurocentów na litrze. Przy pełnym baku oszczędności stają się na tyle odczuwalne, że nawet kilkudziesięciokilometrowy dojazd do Polski pozostaje opłacalny. Nic więc dziwnego, że po paliwo przyjeżdżają nie tylko mieszkańcy pogranicza, lecz także kierowcy z Berlina czy dalszych części Brandenburgii.
Niemieckie władze reagują na turystykę paliwową
Jak podaje money.pl - rosnąca popularność tzw. turystyki paliwowej skłoniła niemieckie służby do zaostrzenia kontroli w rejonie granicy. Z obowiązujących przepisów wynika, że kierowcy mogą przewozić paliwo wyłącznie w baku pojazdu oraz w jednym kanistrze o maksymalnej pojemności 20 litrów. Przekroczenie tego limitu wiąże się z koniecznością uiszczenia dodatkowych opłat podatkowych. Obecnie wynoszą one około 1 euro za litr benzyny oraz około 70 eurocentów w przypadku oleju napędowego.
To jednak nie koniec. Rząd w Berlinie zapowiedział działania mające ograniczyć gwałtowne wahania cen na stacjach paliw. Jednym z rozważanych rozwiązań jest wprowadzenie przepisów pozwalających na podwyższanie cen tylko raz dziennie, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości ich obniżania w dowolnym momencie.
Nie tylko paliwo. Powracają przygraniczne zakupy
Analitycy niemieckiego rynku zaznaczają, że niższe ceny w Polsce sprawiają, że wyjazd po paliwo bywa częścią większych zakupów. Kierowcy często łączą tankowanie z zakupami spożywczymi czy innymi wydatkami, które również okazują się tańsze niż w Niemczech. W efekcie Polska ponownie staje się atrakcyjnym kierunkiem krótkich wyjazdów zakupowych.
Różnica cen jest na tyle duża, że według wyliczeń przytoczonych w niemieckich mediach tankowanie 50-litrowego baku w Polsce może oznaczać oszczędność kilkunastu euro. To wystarcza, by zrekompensować koszt podróży, a czasem jeszcze pozostawić wyraźną nadwyżkę w domowym budżecie.










