W skrócie
- Badania Uniwersytetu Minnesoty wskazują, że przestrzeganie limitów prędkości pozwoliłoby zaoszczędzić niemal 20 mln euro dziennie i wyraźnie obniżyć emisję dwutlenku węgla w USA.
- Korzyści ekologiczne i finansowe wynikają z przestrzegania limitów, co wydłuża średni czas dojazdu do pracy o niespełna minutę, bo średnio o zaledwie 54 sekundy.
- Profesor William Northrop podkreśla, że dzięki wysokiej mocy nowoczesnych aut łatwiej o duże prędkości, dlatego spokojniejsza jazda to skuteczny sposób na oszczędność paliwa.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nadmierna prędkość kojarzy się przede wszystkim z większym ryzykiem wypadków i mandatami. Naukowcy zwracają jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt - wymierne koszty finansowe oraz większe zużycie energii.
Serwis Euronews przytoczył wyniki najnowszej analizy, które sugerują, że samo przestrzeganie obowiązujących limitów prędkości mogłoby przynieść ogromne oszczędności i to bez konieczności wymiany samochodów na nowe i bardziej ekologiczne, modele. Zamiast kupować elektryka, wystarczy bowiem zdjąć nogę z gazu.
Wolniejsza jazda oznacza mniejsze zużycie paliwa
Do takich wniosków doszli badacze z Uniwersytetu Minnesoty Twin Cities. Przeanalizowali oni ponad 120 mln rzeczywistych podróży samochodowych odbywanych w Stanach Zjednoczonych, aby sprawdzić, jaki wpływ na zużycie paliwa i emisję gazów cieplarnianych ma jazda szybsza od dozwolonej.
Rezultaty opublikowane na łamach czasopisma naukowego Communications Sustainability pokazują, że gdyby kierowcy w całych Stanach Zjednoczonych przestrzegali obowiązujących ograniczeń prędkości, każdego dnia udałoby się zaoszczędzić średnio 22 mln dolarów, czyli około 19,26 mln euro. Równocześnie zużycie paliwa spadłoby o ponad 25 mln litrów dziennie, a do atmosfery trafiłoby o około 57 tys. ton dwutlenku węgla mniej.
Analiza dotyczyła lekkich pojazdów silnikowych, czyli przede wszystkim samochodów osobowych i niewielkich vanów. To właśnie ta grupa odpowiada w USA za 14,6 proc. całkowitego zużycia energii. Podobne znaczenie ma ona również w Europie. Z raportu projektu Odyssee-Mure z 2024 roku, wspieranego przez Unię Europejską i monitorującego efektywność energetyczną, wynika, że lekkie pojazdy wykorzystują około połowy energii zużywanej przez cały europejski transport drogowy.
Zysk liczony w milionach, strata to niespełna minuta
Autorzy badania podkreślają, że korzyści finansowe i środowiskowe nie wiążą się z dużymi niedogodnościami dla kierowców. Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że przestrzeganie limitów prędkości wydłuża przeciętny codzienny dojazd do pracy o mniej niż minutę. Średnio jest to zaledwie 54 sekundy.
Profesor William Northrop z Uniwersytetu Minnesoty zwraca uwagę, że współczesne samochody z silnikami spalinowymi są wprawdzie znacznie bardziej oszczędne niż ich poprzednicy, ale jednocześnie oferują dużo większą moc. Dzięki temu rozwijanie wysokich prędkości jest dziś łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Jak zaznacza naukowiec, właśnie dlatego spokojniejsza jazda pozostaje prostym sposobem na ograniczenie zużycia paliwa bez konieczności wymiany auta.
Badacze nie zamierzają na tym poprzestać. Kolejnym etapem prac będzie rozszerzenie modelu o bardziej zróżnicowane typy dróg oraz sprawdzenie, jak na zużycie paliwa i emisję wpływa gwałtowne przyspieszanie. Według zespołu dopiero połączenie analizy prędkości z oceną stylu przyspieszania pozwoli dokładnie określić rzeczywisty potencjał oszczędności paliwa i ograniczenia emisji.












