Niemieckie służby nie kryją zdumienia, że samochód w ogóle zdołał dotrzeć w tak trudno dostępne miejsce. Odcinek pokonany przez Polaka jest - według miejscowej straży pożarnej - wymagający nawet dla ciągnika. Ostatecznie do wyciągnięcia auta potrzebne były między innymi traktor, unimog, poduszki pneumatyczne oraz pomoc specjalistycznej firmy holowniczej.
Nawigacja poprowadziła kierowcę w stronę górskiej hali
Do niecodziennego zdarzenia doszło w poniedziałek, 27 lipca, w okolicach miejscowości Krün w powiecie Garmisch-Partenkirchen w Górnej Bawarii. To rejon położony niedaleko granicy Niemiec z Austrią, otoczony alpejskimi szczytami i popularnymi trasami turystycznymi.
Jak opisują niemieckie media, 78-letni kierowca Volvo chciał dotrzeć w okolice górskiej hali Finzalm. Mężczyzna miał konsekwentnie wykonywać polecenia nawigacji samochodowej. Początkowo jechał drogami leśnymi, które pozwoliły mu oddalić się od Krün i dotrzeć w głąb obszaru chronionego krajobrazu.
Po minięciu Finzalm zamierzał kontynuować podróż wzdłuż potoku Finzbach, w kierunku Esterbergalm. Z każdym kolejnym odcinkiem trasa stawała się jednak coraz trudniejsza. Szeroka początkowo droga leśna zaczęła się zwężać, a następnie przeszła w stromy i miejscami bardzo trudny do pokonania szlak pieszy.
Kierowca mimo to nie zawrócił. Lokalny komendant straży pożarnej Anton Simon przyznał później, że ratownicy nie potrafili wyjaśnić, w jaki sposób samochód zdołał dotrzeć tak daleko. Według niego przejazd tą trasą byłby problemem nawet dla ciągnika.
Koła zsunęły się z drewnianej kładki
Podróż 78-latka zakończyła się na wąskiej kładce dla pieszych nad Angerl-Graben. Drewniana konstrukcja nie była przystosowana do ruchu samochodowego i okazała się zbyt wąska dla Volvo.
Podczas próby przejazdu koła samochodu zsunęły się z boków kładki. Pojazd osiadł na niej podwoziem i utknął. Kierowca nie mógł już ruszyć ani do przodu, ani się wycofać. Istniało przy tym niebezpieczeństwo dalszego zsunięcia się samochodu oraz uszkodzenia przeciążonej konstrukcji.
78-latek wysiadł z pojazdu i zwrócił się o pomoc do przechodzącego szlakiem turysty. Ten postanowił zejść w stronę doliny i powiadomić miejscowego rolnika. Szybko okazało się jednak, że usunięcie samochodu domowymi metodami nie będzie możliwe. Rolnik zawiadomił więc służby ratunkowe.
Pierwsze rozpoznanie strażacy z Krün rozpoczęli przed godz. 15. Ze względu na znaczne oddalenie miejsca zdarzenia od normalnych dróg do samochodu można było dotrzeć wyłącznie pojazdami przystosowanymi do jazdy w trudnym terenie.
Najpierw musieli zabezpieczyć kładkę
Po przybyciu na miejsce ratownicy stwierdzili, że natychmiastowe wyciągnięcie volvo byłoby zbyt ryzykowne. Drewniana kładka musiała najpierw zostać podparta i zabezpieczona. Strażacy obawiali się, że konstrukcja może nie wytrzymać ciężaru samochodu i załamać się podczas akcji.
Dopiero po ustabilizowaniu kładki rozpoczęto właściwą operację. W działaniach uczestniczyli strażacy, przedstawiciele gminy Krün oraz pracownicy firmy holowniczej z Mittenwaldu. Na miejsce sprowadzono również ciągnik i unimoga należącego do miejscowych służb komunalnych.
Do uniesienia oraz przesunięcia samochodu wykorzystano specjalistyczne poduszki pneumatyczne i sprzęt ratowniczy. Volvo zostało najpierw podniesione, następnie ostrożnie sprowadzone z kładki i przygotowane do odholowania.
W akcji uczestniczyło 15 strażaków. Jak wynika z oficjalnego raportu jednostki w Krün, działania trwały około czterech godzin i zakończyły się dopiero wieczorem. Nikt nie został poszkodowany.
Policja wszczęła postępowanie
Na wyciągnięciu samochodu sprawa się jednak nie zakończyła. Niemiecka policja wszczęła wobec 78-letniego kierowcy postępowanie w sprawie wykroczenia.
Powodem było poruszanie się pojazdem po trasach, które nie są dopuszczone do ogólnego ruchu samochodowego. Kierowca przejechał drogami leśnymi i szlakami przeznaczonymi przede wszystkim dla pieszych oraz pojazdów uprawnionych do poruszania się po tym terenie.
Niemieckie służby podkreślają, że nawet najbardziej szczegółowe wskazania nawigacji nie zwalniają kierowcy z obowiązku obserwowania znaków i oceny, czy wskazana trasa rzeczywiście nadaje się do przejazdu samochodem.












