Do wypadku doszło 31 stycznia 2024 roku na terenie Szkoły Podstawowej nr 4 w Bielawie. Ośmioletnia uczennica wbiegła na teren szkolnego parkingu, potknęła się i przewróciła. W tym samym czasie przez bramę Fordem S-Max wjeżdżała 37-letnia nauczycielka. Kierująca nie mogła zauważyć znajdującego się poniżej linii maski dziecka i na nie najechała.
Nauczycielka na szkolnym parkingu najechała na dziecko
Do potrącenia doszło przy niedużej prędkości, ale przez to, że dziecko nie zdążyło wstać, dostało się pod samochód. Co gorsza, nauczycielka po najechaniu nie zatrzymała się od razu, ale przejechała jeszcze kilkanaście metrów. Jak tłumaczyła, myślała, że najechał na kamień lub gałąź.
U dziewczynki doszło do zatrzymania krążenia, na miejscu konieczna była reanimacja. Ostatecznie udało się przywrócić jej funkcje życiowe, ale następstwem wypadku było m.in. niedotlenienie mózgu i ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Ofiara wypadku jest w stanie wegetatywnym
Dziś, 2,5 roku po wypadku, dziecko jest w stanie wegetatywnym. Wymaga całodobowej opieki, nie widzi, nie słyszy, nie oddycha samodzielnie.
Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Dzierżoniowie. Nauczycielka została oskarżona z art. 177 par. 2 Kodeksu karnego. Chodzi o spowodowanie wypadku komunikacyjnego, którego następstwem jest śmierć człowieka albo ciężki uszczerbek na jego zdrowiu, za co grozi za to od poł roku do 8 lat pozbawienia wolności.
Kobieta w momencie wypadku była trzeźwa i nie znajdowała się pod wpływem niedozwolonych środków. Przed procesem prokuratura informowała, że nie przyznała się do winy i skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień przed prokuratorem.
Rok więzienia w zawieszeniu i zakaz prowadzenia
15 września 2026 roku sąd uznał nauczycielkę za winną i wymierzył jej karę roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na trzy lata. W tym czasie kobieta ma co pół roku pisemnie informować kuratora o przebiegu okresu próby.
Do tego dochodzi grzywna w wysokości 300 stawek dziennych po 40 zł, czyli łącznie 12 tys. zł. Nauczycielka ma również zapłacić pokrzywdzonej 100 tys. zł nawiązki i przez rok nie może prowadzić żadnych pojazdów mechanicznych. Sąd obciążył ją ponadto kosztami postępowania w wysokości ponad 52,8 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.
Rodzice potrąconego dziecka, którzy pełnili funkcję oskarżycieli posiłkowych, zapowiedzieli złożenie apelacji.
Dyrektor szkoły został uniewinniony
Rodzice dziecka chcieli doprowadzić również do skazania dyrektora szkoły, na parkingu której doszło do wypadku. Podnosili, że władze placówki nie zadbały o stan kostki, ani nie ograniczyły ruchu samochodowego na terenie parkingu.
Śledztwo w tym zakresie zostało umorzone, a złożone przez rodziców zażalenie - oddalone przez sąd.










