Motoryzacja skręca w stronę wojska. Mercedes widzi tam duże pieniądze
Niemiecka motoryzacja jeszcze niedawno była symbolem stabilności i przewidywalnego rozwoju. Dziś coraz wyraźniej widać, że cała europejska branża mierzy się z narastającym kryzysem i szuka nowych kierunków. Mercedes otwarcie przyznaje, że rozważa wejście w sektor zbrojeniowy, a powód takiej decyzji - patrząc na aktualną sytuację na świecie - jest bardzo prosty i zrozumiały.

W skrócie
- Kolejne firmy z branży motoryzacyjnej, w tym Mercedes-Benz, rozważają zaangażowanie w sektor zbrojeniowy jako odpowiedź na trudności rynku i zmiany globalne.
- Producenci samochodów analizują możliwość przekształcenia fabryk na potrzeby produkcji wojskowej, a przykłady takich działań obejmują Mercedes-Benz, KNDS, Volkswagen i Renault.
- Kryzys w motoryzacji zbiegł się z rozkwitem przemysłu zbrojeniowego, co skutkuje przepływem pracowników i wykorzystaniem zasobów produkcyjnych na rzecz sektora obronnego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Sytuacja na rynku motoryzacyjnym z każdym kolejnym rokiem robi się coraz trudniejsza i nie jest to absolutnie żadną nowością. W wywiadzie dla "The Wall Street Journal" prezes koncernu Mercedes-Benz - Ola Källenius - jasno zaznaczył, że świat stał się mniej przewidywalny, a Europa musi zwiększyć swoje zdolności obronne. Jeśli przemysł motoryzacyjny może w tym pomóc to Mercedes jest gotowy odegrać swoją rolę. Jednocześnie podkreślił, że ewentualna produkcja dla wojska byłaby jedynie dodatkiem do głównej działalności firmy.
Motoryzacja szuka nowych pieniędzy. Zbrojeniówka rośnie w siłę
Nie da się ukryć, że decyzje największych koncernów mają dziś bardzo konkretne tło ekonomiczne. Mercedes w 2025 r. zanotował spadek zysków o blisko połowę - z ponad 10 mld euro do około 5,3 mld euro. Jednocześnie cały niemiecki - oraz europejski - sektor motoryzacyjny mierzy się z wysokimi kosztami, słabnącym popytem i rosnącą konkurencją z Chin.
Z drugiej strony mamy przemysł zbrojeniowy, który przeżywa rozkwit napędzany wojną w Ukrainie i rosnącymi wydatkami państw europejskich na obronność. Dla producentów samochodów to coraz bardziej atrakcyjna nisza, która nie zastąpi głównego biznesu, ale może realnie poprawić wyniki finansowe.
Fabryki pojazdów mogą zmienić przeznaczenie. Koncerny samochodowe chcą postawić na wojsko
Nie są to pierwsze zapowiedzi producentów samochodów, którzy otwarcie informują o możliwości przekształcenia swoich zakładów. Francusko-niemiecki koncern KNDS już prowadzi rozmowy dotyczące przejęcia fabryki Mercedesa w Ludwigsfelde pod Berlinem. Dziś powstają tam dostawcze Sprintery, ale w przyszłości mogłyby być produkowane transportery opancerzone Boxer.
To nie jest odosobniony przypadek. Volkswagen analizuje wykorzystanie zakładu w Osnabrück do produkcji komponentów dla systemów obronnych, a Renault rozważa produkcję dronów we współpracy z inną firmą zbrojeniową. Równolegle Rheinmetall szuka gotowych fabryk, które można szybko przystosować do produkcji na rzecz armii, bo to znacznie tańsze i szybsze niż budowa nowych zakładów od zera.

Producenci samochodów wracają do korzeni. Tak chcą ratować coraz słabsze zyski
Mercedes decydując się na produkcję na rzecz armii nie wchodzi w zupełnie obcy obszar. Niemiecka firma od dekad dostarcza pojazdy dla wojska - od ciężarówek, przez specjalistyczne podwozia, aż po terenowe wersje Klasy G wykorzystywane przez armie na całym świecie.
Co więcej, koncern nadal współpracuje z firmami, które bazie pojazdów tej marki budują sprzęt wojskowy. Sam nie produkuje bezpośrednio uzbrojenia, ale ma doświadczenie w technologii, logistyce i produkcji na dużą skalę, a to jest dziś kluczowe w sektorze obronnym.
Dwa światy, które zaczynają się przenikać. Przemysł zbrojeniowy notuje rekordy
Obecna sytuacja to efekt zderzenia dwóch trendów. Z jednej strony mamy kryzys w motoryzacji - spadki sprzedaży, redukcje zatrudnienia i presję kosztową, a z drugiej rekordowe wyniki firm zbrojeniowych i rosnące zapotrzebowanie na sprzęt wojskowy. To sprawia, że pracownicy i całe zakłady zaczynają płynnie przechodzić między branżami. Firmy zbrojeniowe coraz częściej rekrutują specjalistów z sektora automotive, a producenci samochodów szukają sposobu, żeby wykorzystać swoje moce produkcyjne w nowym obszarze.
Rheinmetall - niemiecki koncern zbrojeniowy - spodziewa się w bieżącym roku wzrostu przychodów nawet o 45 proc. Co więcej, tylko u naszych zachodnich sąsiadów w 2025 r. do tej firmy 250 tys. osób złożyło podania, co jest wynikiem pięciokrotnie wyższym niż liczba zatrudnionych pracowników. Natomiast według sztokholmskiego instytutu badań nad pokojem SIPRI w 2024 r. sto największych firm zbrojeniowych na świecie osiągnęło rekordowe przychody.
Nic zatem dziwnego, że przedsiębiorstwa z zupełnie innych branż na różne sposoby starają się dostać do sektora produkującego na rzecz wojska. Największe szanse mają oczywiście marki samochodowe, które posiadają potężne zakłady produkcyjne, ogromną wiedzę i specjalistyczne maszyny.










