Merz w Chinach. Prosi o litość dla niemieckiej motoryzacji?
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz jest właśnie z wizytą w Chinach. Co wymowne, w pierwszej wizycie Merza w Chinach kanclerzowi towarzyszą szefowie największych niemieckich producentów motoryzacyjnych - Volkswagena, BMW i Mercedesa. Firm, które przeżywają właśnie w Chinach trudny okres.

W skrócie
- Friedrich Merz odwiedził Chiny w towarzystwie szefów największych niemieckich koncernów motoryzacyjnych, by rozmawiać o warunkach konkurencji na chińskim rynku.
- Kanclerz Niemiec i delegacja 30 niemieckich koncernów starają się odbudować relacje handlowe, podczas gdy niemiecka motoryzacja traci udziały na chińskim rynku na rzecz lokalnych producentów.
- Szybki rozwój chińskiego rynku aut elektrycznych oraz dominacja takich firm jak BYD stanowią wyzwanie dla eksportu i pozycji niemieckich marek samochodowych w Chinach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W czasie swojej pierwszej wizyty w Pekinie Merz spotkał się już z premierem Li Qiangiem. Tematem rozmów było m.in. "zapewnieniu uczciwych warunków konkurencji dla niemieckich przedsiębiorstw działających na chińskim rynku".
Merz na dywaniku w Chinach? Chce odbudować stosunku handlowe
Zdaniem ekspertów podróż Merza wpisuje się w szerszą ofensywę dyplomatyczną Pekinu - w ostatnich miesiącach Chiny gościły także przywódców m.in. Wielkiej Brytanii, Kanady, Francji i Korei Południowej. Nie ulega jednak wątpliwości, że wysoko na liście poruszanych w Pekinie tematów znajdują się problemy niemieckich producentów samochodów.
Kanclerz nie kryje, że powodem wizyty w Chinach jest chęć poprawy i "zrównoważenia" stosunków handlowych.
Mamy jasno określone zastrzeżenia dotyczące naszej współpracy i chcemy ją ułożyć w sposób bardziej sprawiedliwy
Berlin obawia się chociażby o stabilność łańcuchów dostaw, w tym o dostęp do metali ziem rzadkich czy surowców takich jak lit, krytycznych dla przemysłu motoryzacyjnego w dobie elektromobilności.
Z drugiej strony szef chińskiego rządu wezwał m.in. do "wspólnej obrony zasad wolnego handlu". Jak donosi z Pekinu korespondent Polskiej Agencji Prasowej - Krzysztof Pawliszak - Chiny starają się zaprezentować jako "przewidywalny partner gospodarczy" - w opozycji do protekcjonistycznych działań prezydenta USA Donalda Trumpa.
Europejska motoryzacja uzależniona od Chin?
Wizyta Merza w Chinach zapewne nieprzypadkowo zbiega się w czasie z problemami niemieckich producentów samochodów na lokalnym - największym na świecie - rynku zbytu nowych pojazdów.
Wraz z kanclerzem do Pekinu poleciała też delegacja 30 czołowych niemieckich koncernów, w tym firm motoryzacyjnych takich jak Volkswagen, BMW i Mercedes.
Niemiecka gospodarka, silnie oparta na eksporcie, traci pozycję na rynku chińskim, m.in. z powodu rosnącej konkurencji lokalnych producentów samochodów. W 2025 roku deficyt handlowy Niemiec w wymianie z Chinami zwiększył się o ponad 22 mld euro i wyniósł około 89 mld euro. W przypadku sektora motoryzacyjnego niemiecki eksport do Chin (części i pojazdy, w tym marki luksusowe) zamknął się w 2025 roku kwotą poniżej 14 mld euro. Dla porównania, jeszcze trzy lata wcześniej było to blisko 30 mld euro.
Chińczycy przejmują własny rynek motoryzacyjny. Niemcy mają problem
Chińczycy przez lata warunkowali dostęp do swojego rynku partnerstwem na zasadzie joint venture z lokalnymi firmami. Inwestorzy kuszeni byli zwolnieniami z podatków, niskimi kosztami pracy i energii. W efekcie niemal wszystkie sprzedawane za wielkim murem samochody produkowane są w lokalnych fabrykach przez miejscowych robotników. Dotyczy to również takich marek, jak chociażby Audi, BMW czy Mercedes.
Śmiało powiedzieć można, że za zmotoryzowanie Chin w ogromnej mierze odpowiadają właśnie niemieckie koncerny. Przykładowo skumulowana sprzedaż dwóch chińskich spółek joint venture Volkswagena - FAW Volkswagen i SAIC Volkswagen - od 1991 roku zapewniała niemieckiej marce absolutną dominację na lokalnym rynku. Sytuacja zmieniła się w 2023 roku, gdy numerem jeden chińskiego rynku stał się chiński koncern BYD.
Niemcy potknęli się na elektrykach? Chińczycy narzucili ostre tempo
Punktem zwrotnym w historii chińskiego rynku jest transformacja w kierunku aut elektrycznych i narzucone przez lokalnych potentatów motoryzacyjnych tempo wprowadzania innowacji. Szybki rozwój nowoczesnych technologii i pojazdów segmentu NEV (Nev Energy Vehicle) sprawił, że niemieckie marki zaczęły tracić swoją dominującą pozycję i przewagi technologiczne. Z perspektywy Berlina oznacza to ogromny problem, bo sam chiński rynek jest dziś przeszło trzykrotnie większy od europejskiego, a wyniki wypracowane w Chinach mają ogromny wpływ na kondycję europejskich potentatów motoryzacyjnych.
Przykładowo mało kto zdaje sobie dzisiaj sprawę, że 4 na 10 sprzedanych w 2024 roku nowych Audi zarejestrowanych zostało właśnie w Chinach, a np. pekińska Beijing Benz Automotive - największa pod względem powierzchni fabryka Mercedesa na świecie - produkuje połowę globalnej sprzedaży Mercedesa klasy E.
Sytuacja na chińskim rynku jest więc krytycznie ważna dla niemieckich gigantów motoryzacyjnych, którzy właśnie w Chinach wypracowują ogromną część zysków. Stosując duże uogólnienie można wręcz zaryzykować twierdzenie, że wysiłek chińskich robotników pozwala utrzymywać nierentowne miejsca pracy w Europie










