Na pierwszy rzut oka brzmi to jak absurd. Skoro hamowanie silnikiem poprawia bezpieczeństwo i jest zalecane przez specjalistów, dlaczego ktoś miałby za nie płacić mandat? Odpowiedź kryje się w rozwiązaniu stosowanym nie w samochodach osobowych, lecz w części ciężarówek.
Hamowanie silnikiem pozwala oszczędzać paliwo i hamulce
Hamowanie silnikiem polega na zdjęciu nogi z pedału przyspieszenia przy pozostawieniu włączonego biegu. Samochód zaczyna wtedy wytracać prędkość dzięki oporowi silnika, a kierowca nie musi cały czas korzystać z hamulców.
W większości współczesnych samochodów podczas takiego manewru sterownik całkowicie odcina dopływ paliwa. Oznacza to, że silnik praktycznie go nie zużywa. Dodatkowo wolniej zużywają się klocki i tarcze hamulcowe, a samochód zachowuje większą stabilność, zwłaszcza na śliskiej nawierzchni i podczas długich zjazdów.
To właśnie dlatego hamowanie silnikiem od lat uznawane jest za jedną z podstaw ekonomicznej i bezpiecznej jazdy.
Problem nie dotyczy samochodów osobowych
Mandaty nie są wystawiane kierowcom aut osobowych korzystającym z tej techniki. Sprawa dotyczy części ciężarówek wyposażonych w hamulec dekompresyjny, znany w Stanach Zjednoczonych jako Jake Brake. Układ ten pomaga wytracać prędkość bez nadmiernego obciążania zasadniczego układu hamulcowego, dlatego odgrywa ważną rolę podczas stromych i długich zjazdów.
Starsze konstrukcje mają jednak jedną wadę - podczas pracy emitują bardzo charakterystyczny, głośny dźwięk.
Kamery i mikrofony wykrywają zbyt głośne ciężarówki
To właśnie ten hałas stał się przyczyną uruchomienia nowego systemu w miejscowości Avoca w stanie Iowa. Przez miejscowość przebiega droga z długim zjazdem, na którym kierowcy ciężarówek regularnie korzystali z hamulców dekompresyjnych. Mieszkańcy od lat skarżyli się na hałas.
Lokalne władze zdecydowały się więc wykorzystać zestaw kamer współpracujących z mikrofonami mierzącymi poziom dźwięku emitowanego przez przejeżdżające pojazdy. Podczas okresu testowego system wykrył 183 przypadki przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu. Po zakończeniu prób rozpoczęto wystawianie mandatów.
Za co kierowcy naprawdę dostają mandaty?
Określenie "mandat za hamowanie silnikiem" jest uproszczeniem. Kierowcy nie są karani za samą technikę jazdy ani za zwalnianie bez użycia pedału hamulca. Mandaty dotyczą wyłącznie pojazdów, których hamulce dekompresyjne przekraczają dopuszczalny poziom hałasu. W Avoca kara wynosi 50 dolarów.
To pokazuje nowy kierunek rozwoju kontroli drogowych
System z Iowa powstał z myślą o ograniczeniu hałasu, ale pokazuje również, jak szybko rozwijają się technologie wykorzystywane do nadzoru nad ruchem drogowym.
Kamery coraz częściej nie służą już wyłącznie do rejestrowania obrazu. Mogą współpracować z mikrofonami i innymi czujnikami analizującymi parametry przejeżdżających pojazdów. Podobne rozwiązania są testowane również w części europejskich miast, głównie w celu wykrywania nadmiernie hałaśliwych samochodów i motocykli.
Z perspektywy kierowców samochodów osobowych najważniejsza informacja pozostaje jednak niezmienna - hamowanie silnikiem nadal jest zalecaną techniką jazdy. Mandaty nie dotyczą samego sposobu zwalniania, lecz przekroczenia norm hałasu przez określony typ hamulca stosowanego w części ciężarówek.









