Spis treści:
- Niemcy wydłużyły termin z trzech do sześciu miesięcy
- Jakich wykroczeń dotyczy nowy termin?
- Sześć miesięcy nie zawsze kończy postępowanie
- Jak Niemcy ustalają polskiego właściciela samochodu?
- Czy niemiecki mandat można wyegzekwować w Polsce?
- Mandat z wakacji może przyjść dopiero zimą
Koniec wakacji nie musi oznaczać końca wydatków związanych z zagranicznym wyjazdem. Kierowcy, którzy podczas podróży przez Niemcy przekroczyli prędkość, przejechali na czerwonym świetle albo korzystali z telefonu w sposób niezgodny z przepisami, mogą otrzymać korespondencję w tej sprawie pod koniec 2026 r., a nawet na początku przyszłego roku.
To skutek zmiany niemieckich przepisów, która wydłużyła podstawowy termin przedawnienia ścigania typowych wykroczeń drogowych z trzech do sześciu miesięcy. Nowe zasady obowiązują także w sprawach dotyczących kierowców oraz samochodów zarejestrowanych w Polsce.
Niemcy wydłużyły termin z trzech do sześciu miesięcy
Do końca czerwca niemiecki § 26 ustawy o ruchu drogowym, czyli Straßenverkehrsgesetz (StVG), przewidywał szczególną konstrukcję przedawnienia. Urząd miał zasadniczo trzy miesiące na ściganie wykroczenia do momentu wydania formalnej decyzji o grzywnie, nazywanej Bußgeldbescheid, albo skierowania sprawy do sądu. Po wykonaniu jednej z tych czynności termin wynosił sześć miesięcy.
Od 1 lipca skrócony, trzymiesięczny okres został usunięty. Obecnie termin przedawnienia ścigania wykroczeń objętych § 24 ust. 1 StVG wynosi od początku sześć miesięcy. Niemieckie służby otrzymały więc dwa razy więcej czasu na przeanalizowanie materiału, ustalenie sprawcy i rozpoczęcie wobec niego postępowania.
Zmiana nie oznacza natomiast podwyższenia mandatów. Nie zmieniły się z jej powodu stawki kar, liczba punktów ani zasady orzekania zakazu prowadzenia. Nowelizacja dotyczy czasu, w którym niemiecki urząd może skutecznie prowadzić sprawę.
Jakich wykroczeń dotyczy nowy termin?
Sześciomiesięczny termin obejmuje większość najczęściej spotykanych wykroczeń drogowych. Chodzi między innymi o przekroczenie dozwolonej prędkości, przejazd na czerwonym świetle, korzystanie podczas jazdy z telefonu, naruszenie zasad parkowania oraz niestosowanie się do znaków i innych przepisów niemieckiej Straßenverkehrs-Ordnung.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie zdarzenia na niemieckich drogach przedawniają się po sześciu miesiącach. Inne terminy mogą dotyczyć między innymi wykroczeń związanych z alkoholem lub środkami odurzającymi, niektórych naruszeń wymagań technicznych oraz czynów uznawanych już nie za wykroczenia, lecz za przestępstwa.
W przypadku typowego zdjęcia z fotoradaru wykonanego pod koniec sierpnia 2026 r. podstawowy termin może upłynąć dopiero pod koniec lutego 2027 r. Nie oznacza to jednak, że urząd musi przed tą datą zakończyć całe postępowanie i skutecznie ściągnąć pieniądze.
Sześć miesięcy nie zawsze kończy postępowanie
Termin przedawnienia może zostać przerwany przez określone czynności procesowe. Należą do nich między innymi pierwsze przesłuchanie osoby podejrzanej, oficjalne poinformowanie jej o wszczęciu postępowania, zarządzenie takiego powiadomienia, wydanie decyzji o grzywnie czy przekazanie akt do sądu.
Po każdej czynności, która zgodnie z niemieckim prawem przerywa przedawnienie, termin zaczyna biec od nowa. Dlatego nie można przyjąć, że po upływie sześciu miesięcy od wakacyjnego wyjazdu kierowca jest już bezpieczny. W określonych okolicznościach postępowanie może trwać znacznie dłużej.
Jak Niemcy ustalają polskiego właściciela samochodu?
Zdjęcie polskich tablic rejestracyjnych nie zamyka niemieckim służbom drogi do właściciela pojazdu. Państwa Unii Europejskiej wymieniają dane rejestracyjne w sprawach dotyczących określonych wykroczeń zagrażających bezpieczeństwu ruchu.
Na podstawie numeru rejestracyjnego niemiecki organ może otrzymać dane właściciela samochodu znajdujące się w polskim rejestrze. Nie oznacza to jeszcze, że właściciel automatycznie zostanie uznany za sprawcę. W Niemczech w przypadku wykroczeń popełnionych w ruchu zasadniczo odpowiada kierowca, dlatego urząd może próbować ustalić, kto rzeczywiście prowadził samochód.
Właściciel może najpierw otrzymać formularz przesłuchania osoby podejrzanej albo zapytanie mające pomóc w ustaleniu kierowcy. Dokumenty te nie są tym samym co prawomocna decyzja o nałożeniu grzywny. Nie należy ich jednak ignorować, ponieważ zawierają terminy na złożenie wyjaśnień lub zakwestionowanie ustaleń urzędu.
Czy niemiecki mandat można wyegzekwować w Polsce?
Powrót do Polski nie powoduje umorzenia niemieckiej sprawy. W Unii Europejskiej obowiązuje zasada wzajemnego uznawania prawomocnych kar finansowych. Niemiecki organ może przekazać prawomocną decyzję do wykonania w państwie, w którym ukarany mieszka, osiąga dochody lub posiada majątek.
Mechanizm ten może być stosowany, jeżeli kara finansowa wynosi co najmniej 70 euro. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, że niższe należności można bez konsekwencji ignorować. Próg dotyczy konkretnej procedury transgranicznego wykonania kary, a nie ważności niemieckiej decyzji. Niezapłacona należność może nadal figurować w niemieckich rejestrach i wrócić przy kolejnej kontroli lub pobycie w Niemczech.
Przed zapłatą warto sprawdzić, czy pismo rzeczywiście pochodzi od właściwego niemieckiego organu, czy zgadzają się numer sprawy, dane samochodu, miejsce i czas wykroczenia oraz termin na wniesienie sprzeciwu. Wątpliwości dotyczące sprawcy, pomiaru albo przedawnienia trzeba podnosić w trybie i terminie wskazanym w niemieckiej korespondencji.
Mandat z wakacji może przyjść dopiero zimą
Najważniejsza zmiana dla polskiego kierowcy jest prosta: trzy miesiące ciszy nie oznaczają już, że wykroczenie zostało przedawnione. Jeżeli zdarzenie miało miejsce pod koniec wakacji, niemiecki urząd może prowadzić pierwsze czynności jeszcze w lutym 2027 r. Jeżeli w tym czasie bieg przedawnienia zostanie skutecznie przerwany, sprawa może potrwać dłużej.










