Leon, Formentor i Raval. Trzy auta, dzięki którym Cupra przestała być Seatem
Jeszcze kilka lat temu Cupra była przede wszystkim sportowym Seatem. Dziś ma własne modele, własną stylistykę i własnych klientów. Wybór trzech samochodów pokazanych podczas Performance Racing Days na Red Bull Ringu dobrze pokazuje, jaką drogę przeszła marka i dokąd zamierza zmierzać w najbliższych latach.

Jak zmieniła się Cupra?
Cupra została wydzielona ze struktur Seata w 2018 roku, ale początkowo pełniła funkcję jego sportowej dywizji. W związku z tym nie oferowała własnych modeli - były to auta macierzystej marki, ale w topowych specyfikacjach - najmocniejsze napędy, dla odróżnienia z innym logotypem i miedzianymi akcentami.

Cupra swoim wizerunkiem, komunikowanym jako buntowniczy, zrobiła na klientach jednak do tego stopnia dobre wrażenie, że w końcu zaczęła inwestować we własną odrębność - pojawiły się słabsze wersje silnikowe (nie każdy chciał topową odmianę), zaczęto rozwijać własny język stylistyczny i wprowadzać modele, które nie mają swoich odpowiedników w gamie Seata.
Dziś, oprócz własnych wariantów modeli macierzystej marki (Ateca i Leon) Cupra ma w swojej palecie szereg własnych samochodów wyróżniających się typowym dla marki językiem stylistycznym i wyposażonych w sporą ofertę napędów: od 150-konnych, 1,5-litrowych silników benzynowych przez 2,5-litrową jednostkę pięciocylindrową po napędy elektryczne.

Ostatecznie marka, która własną działalność zaczynała zaledwie osiem lat temu, w grupie Volkswagena pełni funkcję odpowiadającej za wrażenia z jazdy w segmencie samochodów popularnych, czym wypchnęła z tej pozycji Seata. Ten natomiast obecnie jest najbardziej budżetową marką w ofercie niemieckiego koncernu.
Co to za tor Red Bull Ring?
Teraz hiszpańska marka postanowiła przywieźć swoje auta na tor. I to nie byle jaki, bo na ikoniczny już Red Bull Ring. Na wydarzenie zaproszono niewielką grupę dziennikarzy z różnych krajów Europy, wśród których znalazłem się również jam jako przedstawiciel Interii Motoryzacja.
To kultowe miejsce dla fanów Formuły 1. Od 1964 roku, choć z pewnymi przerwami, odbywa się tutaj Grand Prix Austrii. Przez lata pierwsze miejsca notowali tutaj topowi kierowcy: Niki Lauda, Michael Schumacher, Lewis Hamilton czy Max Verstappen.
Formentor - model, który zbudował markę
Pierwszym autem, które pojawiło się na torze nie mógł być inny model niż Formentor, czyli najlepiej sprzedający się samochód Cupry. Chociaż debiutował w 2020 roku, w 2025 roku ciągle odpowiadał za prawie 1/3 globalnej sprzedaży hiszpańskiej marki.

Sukcesu sprzedażowego Formentora można dopatrywać się w atrakcyjnej stylistyce (choć przed modernizacją z 2024 r. można byłoby zastanawiać się, czy ma odpowiednik w gamie Seata), faktowi, że jest crossoverem, a także pokaźnej palecie napędowej. Jeśli ktoś chce oszczędnego auta ma do dyspozycji wersje benzynową, miękką hybrydę lub odmianę wysokoprężną - wszystkie trzy o mocy 150 KM. W ofercie są jednak również hybrydy plug-in czy mocniejsze warianty benzynowe.
Testowany przez nas egzemplarz Formentora to wersja VZ5, wykorzystująca pięciocylindrowy, 2,5-litrowy silnik z turbodoładowaniem zaczerpnięty od Audi. W tej odmianie hiszpański bestseller generuje 390 KM i 480 Nm momentu obrotowego. W ruch wprawiane są wszystkie koła, a samochód jest w stanie osiągnąć 100 km/h w 4,2 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi natomiast 280 km/h. Oprócz mocnego silnika mamy też obniżone o 10 mm względem standardowego Formentora zawieszenie, a także poszerzone nadkola i dedykowane 20-calowe felgi aluminiowe.
Leon przypomina o korzeniach Cupry
Kolejnym modelem Cupry, który pojawił się na Red Bull Ringu, był Leon, również bardzo istotny z punktu widzenia historii hiszpańskiej marki. Było to bowiem drugie auto, po Atece, które pojawiło się w jej ofercie i, obok wspomnianego przed momentem SUV-a, stanowi "żywą pamiątkę" po początkowym okresie działania nowego producenta.

Leon dostępny jest w dwóch wariantach nadwozia - hatchback i kombi. W obu paleta napędów jest całkiem spora. Podobnie jak w Formentorze możemy liczyć na warianty wyłącznie benzynowe, miękką hybrydę, wersję wysokoprężną oraz hybrydy plug-in.
W nasze ręce trafiła odmiana VZ w najmocniejszym wydaniu. Kombi wyposażone w dwulitrowy silnik benzynowy generujący 333 KM zapewnia 4,8 s na rozpędzenie się od 0 do 100 km/h i potrafi mknąć z prędkością 250 km/h. Co ważne, samochody właśnie w takiej specyfikacji coraz częściej pojawiają się we flotach polskich służb - z Leona kombi o mocy 333 KM korzystają choćby funkcjonariusze grupy Speed. I patrząc na dane, trudno dziwić się, dlaczego.
Raval - najważniejsza premiera najbliższych lat.
Na końcu pojawił się najnowszy model hiszpańskiej marki - Raval. Przed tym autem trudne zadanie. Dzięki atrakcyjnej cenie, ma on spopularyzować napęd elektryczny, a z drugiej strony z uwagi na znak, który go zdobi, musi zapewnić wrażenia z jazdy, jakich oczekują klienci Cupry.

Sprzedaż tego samochodu marka zaczyna jednak od topowych wariantów - 211- oraz topowej, sygnowanej znakiem VZ, wersji o mocy 226 KM. I właśnie ta druga trafiła do naszej dyspozycji. Od zera do 100 km/h auto rozpędza się w 6,8 sekundy i może mknąć z prędkością 175 km/h. Sądząc po czasie sprintu do 100 km/h samochód może zapewnić sporo radości z podróżowania.
Wszystkie trzy modele Cupry, które zostały zaprezentowane na Red Bull Ringu, odegrały, bądź odegrają ważną rolę w historii marki. Dodatkowo pokazują, że nawet należąc do wielkiego koncernu, i na tak zatłoczonym rynku można stworzyć coś zupełnie nowego - dzięki umiejętnemu wykreowaniu wizerunku Cupra przejęła pozycję zarezerwowaną dotychczas dla wspomnianego wyżej Seata.
Sukces Cupry jest tym bardziej interesujący, że podobne eksperymenty nie zawsze kończyły się powodzeniem. W ostatnich latach wielu producentów próbowało budować nowe marki w oparciu o istniejące już struktury i technologie. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest marka DS, wydzielona ze struktur Citroena. Jej celem było stworzenie francuskiej alternatywy dla niemieckich producentów premium. Mimo dużych inwestycji i kilku interesujących modeli, DS nie zdołał osiągnąć pozycji, jaką zakładano przy jego powstaniu. W efekcie koncern Stellantis zdecydował niedawno o ponownym zacieśnieniu współpracy obu marek i oddaniu DS pod nadzór Citroena.
W przypadku Cupry scenariusz okazał się zupełnie inny. Hiszpanie nie próbowali budować marki premium ani konkurować bezpośrednio z Audi czy BMW. Zamiast tego znaleźli własną niszę pomiędzy markami popularnymi a segmentem premium, stawiając na charakterystyczny design, sportowy wizerunek i emocje związane z prowadzeniem.










