Kupił Poloneza z 1988 r. i pozwał sprzedawcę. Sąd wskazał granicę rękojmi
Wielu kierowców uważa, że jeśli używany samochód zepsuje się krótko po zakupie, odpowiedzialność automatycznie spada na sprzedawcę. Wyrok dotyczący Poloneza z 1988 r. pokazuje, że w praktyce nie zawsze tak jest. Kluczowe znaczenie ma nie sama awaria, ale odpowiedź na pytanie, czy mamy do czynienia z wadą pojazdu, czy naturalnym zużyciem eksploatacyjnym.

Takie spory regularnie trafiają na wokandy. Wyrok dotyczący Poloneza z 1988 r. pokazuje jednak, że sama awaria nie wystarczy, by skutecznie powołać się na rękojmię. Sprawa dotyczyła FSO Poloneza 1.5 SLE z 1988 r. z przebiegiem 340 tys. km, sprzedanego w 2022 r. za 19,2 tys. zł. Kupujący po pewnym czasie zakwestionował stan silnika i wystąpił przeciwko sprzedawcy z roszczeniami opartymi na przepisach o rękojmi. Przeanalizowaliśmy uzasadnienie wyroku, aby sprawdzić, dlaczego sąd nie podzielił argumentacji kupującego.
Pozwał sprzedawcę za stan silnika
Kupujący twierdził, że samochód posiadał wadę fizyczną związaną z silnikiem. Problemem miało być przede wszystkim niskie ciśnienie oleju, które według jego argumentacji wskazywało na poważniejsze uszkodzenia jednostki napędowej.
Roszczenia były wysokie. Powód domagał się zwrotu ceny pojazdu, kosztów poniesionych napraw oraz dodatkowych wydatków związanych ze sprawą - w sumie 42 tys. zł. Spór ostatecznie trafił do Sądu Rejonowego w Grodzisku Mazowieckim.
Kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia miała opinia biegłego sądowego, który miał odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście doszło do ujawnienia się wady istniejącej już w chwili sprzedaży samochodu.
Biegły wskazał przyczynę problemu
Z opinii biegłego wynikało, że przyczyną spadku ciśnienia oleju nie było uszkodzenie bloku silnika, lecz zużycie środkowej panewki wałka rozrządu. Ekspert uznał, że jest to typowe zużycie podzespołów wynikające zarówno z konstrukcji jednostki napędowej, jak i stopnia eksploatacji 34-letniego samochodu. Sąd podzielił tę ocenę.
- Niskie ciśnienie oleju w 34-letnim aucie to nie wada fizyczna, a naturalne zużycie eksploatacyjne wynikające z wieku i konstrukcji tego modelu silnika - napisał po ogłoszeniu wyroku prawnik Oskar Możdżyń z Autoprawo.pl, reprezentujący pozwanego sprzedawcę.
W uzasadnieniu wskazano również, że wada polegająca na uszkodzeniu bloku silnika nie została potwierdzona przez materiał dowodowy zgromadzony w sprawie.
Awaria po zakupie auta nie zawsze oznacza wadę
Kierowca odbiera samochód, po kilku tygodniach pojawia się kosztowna usterka, a pierwsza myśl często jest taka sama - skoro auto było niesprawne, mowa o ukrytej wadzie, więc powinien zapłacić sprzedający. Problem w tym, że przepisy nie wiążą odpowiedzialności z samym wystąpieniem awarii.
W tej sprawie nikt nie kwestionował, że problem z ciśnieniem oleju rzeczywiście występował. Kluczowe było jednak ustalenie, skąd się wziął. To właśnie na tym etapie stanowiska stron zaczęły się rozchodzić.
Jeżeli źródłem awarii jest wada istniejąca już w chwili sprzedaży, którą zataił sprzedający, kupujący może korzystać z uprawnień wynikających z rękojmi. Jeżeli jednak problem wynika z normalnego zużycia eksploatacyjnego elementów pojazdu, odpowiedzialność sprzedawcy może zostać wyłączona.
W sprawie Poloneza sąd uznał, że przyczyną problemu było naturalne zużycie silnika.
Kupujący zauważył problem jeszcze przed zakupem
Istotne znaczenie miały również okoliczności samej transakcji. Z uzasadnienia wynika, że podczas jazdy próbnej kupujący zauważył niepokojące wskazania ciśnienia oleju. Sąd uznał, że był to sygnał świadczący o tym, że rzeczywisty stan techniczny silnika nie jest w pełni znany.
W uzasadnieniu wyroku, do którego dotarła redakcja, czytamy:
"Kupując w październiku 2022 r. pojazd, Powód powinien się z powyższym, możliwym stanem funkcjonalności silnika Pojazdu liczyć i to stanowiło jego ryzyko kontraktowe".
Sąd zwrócił również uwagę, że po złożeniu oświadczenia o odstąpieniu od umowy kupujący rozpoczął naprawę samochodu we własnym zakresie i nie dostarczył pojazdu sprzedawcy w celu usunięcia zgłaszanych problemów.
Kiedy rękojmia za używane auto nie zadziała?
Wyrok nie oznacza, że rękojmia przestaje działać w przypadku starszych samochodów. Nie oznacza również, że sprzedawca nigdy nie odpowiada za usterki ujawnione po sprzedaży. Z uzasadnienia wynika jednak, że sama awaria nie przesądza jeszcze o odpowiedzialności sprzedającego.
Jak podkreśla w rozmowie z Interią prawnik Oskar Możdżyń, nie istnieje jedna uniwersalna granica pozwalająca odróżnić wadę od naturalnego zużycia eksploatacyjnego.
- Zawsze trzeba ustalać to w konkretnej sprawie. Przykładowo jeśli sprzedałem samochód z przebiegiem 200 tys. km, w którym po tygodniu padło sprzęgło, a zapewniałem że był na bieżąco serwisowany i miał wykonywane wszystkie konieczne naprawy, to istnieje ryzyko, że za taką wadę mogę odpowiadać - wyjaśnia prawnik.
Jak dodaje, znaczenie mają zarówno zapewnienia składane przez sprzedawcę, jak i wiek samochodu, jego przebieg, charakter usterki, moment jej wystąpienia oraz ustalenia biegłego sądowego.
W przypadku opisywanego Poloneza sąd uznał, że źródłem problemów było naturalne zużycie elementów silnika wynikające z wieku i eksploatacji samochodu. W konsekwencji oddalił powództwo i obciążył obecnego właściciela kosztami procesu.
Kupujący często popełniają ten sam błąd
Wypowiedź mecenasa Możdżynia pokazuje również inny problem, który regularnie pojawia się w sporach dotyczących używanych samochodów. Chodzi o sposób dokumentowania usterek:
- Najczęstszym błędem kupujących jest brak udokumentowania wad, które usuwają. Jeśli kupujący zrobił remont silnika ze względu na słabą kompresję na jednym cylindrze i na dowód ma tylko fakturę, bez zdjęć, pomiaru kompresji i innych materiałów, to nawet jeśli ma rację, nie udowodni jej w sądzie.
Mecenas zwraca również uwagę na drugi często spotykany problem.
- Innym częstym błędem jest samodzielne usuwanie wad bez uprzedniego kontaktu ze sprzedawcą, który również ma uprawnienie do diagnostyki pojazdu i ewentualnego usunięcia wad, jeśli uzna nasze roszczenia za uzasadnione - dodaje.
Podobna sytuacja wystąpiła również w sprawie Poloneza. Sąd zwrócił uwagę, że po złożeniu oświadczenia o odstąpieniu od umowy kupujący rozpoczął naprawę samochodu we własnym zakresie, nie dając sprzedawcy możliwości odniesienia się do zgłaszanych problemów.
Co ten wyrok oznacza dla kierowców?
Dla kupujących używane samochody wyrok z Grodziska Mazowieckiego jest przypomnieniem, że rękojmia nie działa jak dodatkowa gwarancja na wszystkie podzespoły. Nawet jeśli usterka pojawi się krótko po zakupie, sąd może uznać, że jej źródłem jest normalne zużycie wynikające z wieku i historii pojazdu.
W takich sprawach decydują szczegóły: stan auta, wiedza kupującego, opinia biegłego i odpowiedź na pytanie, czy problem istniał już w chwili sprzedaży. Dlatego dwa pozornie podobne przypadki mogą zakończyć się przed sądem zupełnie innym rozstrzygnięciem.








