W skrócie
- Metoda kradzieży zwana na Bułgara wykorzystuje zaawansowane urządzenie elektroniczne, które swoim wyglądem przypomina przenośną konsolę Game Boy.
- Przestępcy nie muszą przechwytywać sygnału z kluczyka, ponieważ urządzenie potrafi samodzielnie dopasować kody serwisowe samochodu i uruchomić silnik w kilkadziesiąt sekund.
- Skuteczną ochroną przed kradzieżą na Game Boya nie są standardowe sposoby blokowania sygnału kluczyka, dlatego warto rozważyć dodatkowe, niefabryczne zabezpieczenia pojazdu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kradzieże samochodów w Polsce są dziś znacznie rzadszym problemem niż przed laty, ale nie oznacza to, że kierowcy mogą czuć się całkowicie bezpiecznie. Przestępcy wykorzystują elektronikę, która pozwala obchodzić fabryczne zabezpieczenia. Jednym z przykładów jest metoda określana jako kradzież "na Bułgara" lub "na Game Boya".
Wygląda jak stara konsola. Kosztuje około 20 tys. euro
Skąd nazwa "na Bułgara"? Określenie odnosi się do pochodzenia metody i urządzeń wykorzystywanych do tego typu kradzieży. Miały one być opracowywane i używane przez przestępców z Bułgarii. Z czasem nazwa przyjęła się jako potoczne określenie kradzieży samochodu z wykorzystaniem specjalnego urządzenia elektronicznego przypominającego przenośną konsolę Game Boy. W rzeczywistości jest to zaawansowane urządzenie elektroniczne, które potrafi wykorzystać kody serwisowe samochodu do otwarcia pojazdu i uruchomienia jego silnika.
Nie jest to tani sprzęt. Na czarnym rynku jego cena sięga około 20 tys. euro. W internecie pojawiały się oferty sprzedaży takich urządzeń, jednak część z nich została już przejęta przez polską policję. Gdy służby zainteresowały się sprawą, niektóre ogłoszenia szybko zniknęły z sieci.
"Game Boy" nie musi mieć kontaktu z kluczykiem
Mechanizm działania różni się od popularnej metody "na walizkę". W jej przypadku złodzieje muszą przechwycić sygnał pochodzący z kluczyka samochodu. Jedna osoba znajduje się więc w pobliżu właściciela auta, a druga czeka przy samochodzie. Przekazany sygnał pozwala oszukać elektronikę pojazdu, która uznaje, że oryginalny kluczyk znajduje się w pobliżu.
Przy metodzie "na Bułgara" ten etap nie jest potrzebny. Złodziej nie musi być blisko kierowcy ani jego kluczyka. Wybiera w urządzeniu odpowiednią markę i model samochodu, o ile znajduje się on w bazie obsługiwanej przez oprogramowanie. Następnie podchodzi do zamkniętego auta i próbuje otworzyć drzwi.
Kilkadziesiąt sekund może wystarczyć, by odjechać autem
W tym momencie urządzenie wykorzystuje sposób komunikacji samochodu z kluczykiem. Gdy auto nie wykryje właściwego kluczyka, "Game Boy" rozpoczyna próbę dopasowania odpowiednich kodów serwisowych. Całość odbywa się bezprzewodowo, a po pomyślnym zakończeniu procedury urządzenie informuje o jej powodzeniu. Samochód można wtedy otworzyć i uruchomić.
Cała operacja może potrwać od kilkudziesięciu sekund do kilku minut. To właśnie szybkość działania sprawia, że metoda jest szczególnie niebezpieczna. Właściciel może nawet nie zdążyć zareagować, zanim samochód zniknie.
Dodatkowe zabezpieczenia mogą zniechęcić złodzieja
Przed "walizką" można stosunkowo łatwo ograniczyć ryzyko, m.in. przechowując kluczyk z dala od drzwi wejściowych albo blokując jego sygnał za pomocą metalowego pudełka czy folii aluminiowej. W przypadku metody "na Bułgara" takie rozwiązania nie wystarczą, ponieważ przestępca nie musi przejmować sygnału z kluczyka.
Pozostają dodatkowe, niefabryczne zabezpieczenia samochodu. Nie stanowią one jednak gwarancji ochrony. Po dostaniu się do auta złodziej może bowiem próbować podłączyć się do magistrali CAN i ominąć kolejne zabezpieczenia. Mimo to ich obecność może zadziałać odstraszająco. Każda dodatkowa przeszkoda oznacza dla przestępcy więcej czasu spędzonego przy samochodzie, a tym samym większe ryzyko, że jego czyn zostanie zauważony.










