Koreańczycy szykują się na podbój Europy. Rozmawiałem z prezesem KGM
Marka SsangYong nie cieszyła się nigdy w Polsce ani w Europie dużym zainteresowaniem i taki stan utrzymał się również po zmianie właściciela oraz nazwy na KGM. Mimo tego firma w ostatnich latach notuje stałe wzrosty, a jej ostatnie inwestycje jasno wskazują, że zamierza mocno skupić się właśnie na europejskim rynku. O tym co stoi za ostatnimi sukcesami, a także o najbliższych planach marki rozmawiałem z Jae-Sun Kwakiem - prezesem KGM.

W skrócie
- Marka SsangYong została przejęta przez KG Group, zmieniła nazwę na KGM i utrzymała technologię oraz nazwy modeli, aby odciąć się od dawnych problemów finansowych.
- KGM koncentruje się na produkcji SUV-ów i pick-upów, a nowy Musso osiągnął 80% udziału w rynku pick-upów w Korei oraz jest oferowany w wersjach elektrycznej i z silnikiem Diesla na różnych rynkach europejskich.
- KGM otworzyło nowy oddział w Europie i planuje utworzenie centrum badań i rozwoju, skupiającego się na pojazdach skierowanych do europejskich kierowców.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ostatnie lata to bardzo trudny okres dla koreańskiej marki. W roku 2020 Ssang-Yong wpadł w problemy finansowe, ponieważ jego właściciel, czyli indyjska Mahindra, nie był w stanie dalej w niego inwestować, zmagając się z kryzysem wywołanym przez pandemię koronawirusa. Jeszcze w tym samym roku doprowadziło to do bankructwa marki, ale na szczęście nie do jej końca. Cały czas trwało bowiem szukanie inwestora.
Dlaczego Ssang-Yong zmienił nazwę na KGM?
Ten znalazł się dopiero w 2022 roku, a było nim koreańskie KG Group. Przejęło ono całość udziałów w SsangYongu i zmieniło nazwę firmy na KG Mobility, czyli po prostu KGM. Decyzja taka wydawała się ryzykowna, ponieważ oznaczała porzucenie znanej marki i konieczność budowania wizerunku oraz rozpoznawalności od zera. Dlatego też moje pierwsze pytanie do Jae-Sun Kwaka, prezesa KGM, dotyczyło właśnie przyczyn takiej decyzji.
- SsangYong był doskonałą marką pod względem technologicznym - odpowiedział Kwak. - Problemem leżał w zarządzaniu finansami firmy, które niestety nie było najlepsze i doprowadziło do bankructwa. Stąd też wzięła się decyzja, aby zmienić nazwę marki na KGM, aby odciąć się od problemów natury finansowej, ale jednocześnie zachować nazwy modeli, by podkreślić, że to co oferują, technologia jaka za nimi stoi, pozostała na niezmiennie wysokim poziomie. Innymi słowy wysyłamy w ten sposób sygnał, że zmienił się sposób zarządzania firmą, a nie jej produkty - stwierdził prezes KGM.
Wynika z tego, że nowy właściciel postanowił nie zmieniać w żaden sposób wcześniejszego kursu marki. Mimo to nadal nurtowało mnie pytanie, czy w jakiś sposób zmieniono filozofię tworzenia aut albo inne aspekty związane z samymi pojazdami oraz tym, jak odbierają je klienci.
- Nie zmieniło się to, jak podchodzimy do projektowania samochodów - rozwiał moje wątpliwości Jae-Sun Kwak. - Mimo to zmiana zarządzania finansami przełożyła się na lepszą wydajność i lepsze efekty wszystkich pracowników. Mogli oni bowiem skupić się na swojej pracy, na tworzeniu jak najlepszych samochodów, nierozpraszani troską o losy firmy.
KGM odnotowało trzy lata wzrostów sprzedaży z rzędu
Takie podejście może wydawać się zbyt zawężone, ale faktem jest, że od pojawienia się nowego właściciela, KGM ma się coraz lepiej. Jak podkreślił prezes w rozmowie ze mną, Ssang-Yong powstał 72 lata temu, ale nigdy w swojej historii nie odnotował trzech lat wzrostów sprzedaży z rzędu.
Co prawda trzeba wziąć pod uwagę, że częściowo wynikało to z faktu, że problemy finansowe i przejście w stan bankructwa, odbiły się na wynikach, więc odbicie się po ustabilizowaniu sytuacji firmy, jest czymś naturalnym. W minionym roku KGM sprzedało 111 535 samochodów na całym świecie, a więc o kilkadziesiąt tysięcy mniej niż w czasach przedpandemicznych. Z drugiej jednak strony, udało się uzyskać najlepszy od 11 lat wynik eksportu, a właśnie zdobycie szerokiej rozpoznawalności na świecie, zawsze sprawiało koreańskiej marce problem.
W tym kontekście prezes Kwak zaskoczył mnie zatem mówiąc, że marka nie ma wyznaczonej strategii oraz konkretnego planu na dotarcie do szerszego grona odbiorców. A w każdym razie nie ma nowego planu i zamierza głównie opierać się na wyraźnie zarysowanym wizerunku marki oraz wierze w to, że jej produkty obronią się same.
- Większość producentów skupia się na samochodach z różnych segmentów. Projektują SUV-y, sedany, samochody miejskie i tak dalej. KGM z kolei chce być postrzegane jako producent wyspecjalizowany, skupiający się na SUV-ach oraz pick-upach - tłumaczył Kwak. - Co widać w statystykach sprzedaży - nowe Musso jest już dostępne w Korei i w ciągu trzech miesięcy przejęło 80 proc. rynku pick-upów. Jasno wskazuje to, że klienci dostrzegają wizerunek naszej marki i przemawia on do nich.
Inwestycje KGM w Europie i plany ekspansji
Rozmawiać z prezesem KGM miałem okazję właśnie podczas pierwszych jazd testowych nowym Musso, więc zapytałem o prognozy jego sprzedaży na rynku europejskim. Mój rozmówca nie chciał jednak komentować tego jakim zainteresowaniem cieszyła się schodząca generacja i jakie nadzieje wiązane są z nową. Stwierdził jedynie, że strategia dotycząca Europy zakłada patrzenie na nią nie jak na jednolity rynek, ale na zróżnicowane regiony. Wynika to z faktu, że nowe Musso dostępne będzie również w wersji elektrycznej. W Polsce jej nie zobaczymy, ale na innych rynkach już znaleźli się na nią klienci.
- W krajach skandynawskich jest obecnie duże zainteresowanie elektrycznymi pick-upami - w pierwszej dostawie nowego Musso do tych krajów wysłaliśmy ponad 1000 elektrycznych egzemplarzy - wyjaśnia prezes KGM. - Z kolei na rynkach takich jak Polska zaoferujemy wyłącznie wersję z silnikiem Diesla. Kiedy jednak sytuacja się zmieni i klienci również tam będą gotowi na przesiadkę na elektryka, będziemy mieli dla nich gotowy produkt. Nie można też zapominać o politykach prowadzonych przez poszczególne rządy, które coraz większy nacisk kładą na elektryfikację sektora publicznego i wiele zamówień na elektryki pochodzi właśnie od nich.
Jednocześnie KGM kontynuuje elektryfikację swojej gamy modelowej. Również w Polsce kupimy elektrycznego Torresa EVX, a do oferty trafił także klasyczny napęd hybrydowy. Zapytałem więc o dalsze plany rozwoju w tym kierunku i okazuje się, że w styczniu przyszłego roku zadebiutuje pierwszy KGM z hybrydą plug-in. Ma być to zupełnie nowy model w gamie - oczywiście SUV.
Zdecydowanie najciekawszą informacją było jednak to, że KGM zamierza położyć duży nacisk na ofertę skierowaną do europejskich kierowców. Firma niedawno otworzyła na Starym Kontynencie nowy oddział, a kolejnym krokiem będzie otworzenie tu centrum badań i rozwoju. Skupi się ono wyłącznie na Europie i opracowywaniu modeli oraz technologii skrojonych pod gusta tutejszych kierowców. Prezes Jae-Sun Kwak nie chciał zdradzić żadnych innych szczegółów, ale przekaz jest jasny - te nowe inwestycje mają stanowić podwaliny do wybicia się KGM na europejskim rynku.









