W skrócie
- Niemieccy kierowcy rzadziej tankują w Polsce, ponieważ po wygaśnięciu regulacji cen i zmianach w stawce VAT różnice kosztów między krajami znacznie zmalały.
- Dane z 2 sierpnia 2026 roku potwierdzają, że choć paliwo w Polsce nadal jest tańsze niż w Berlinie, to opłacalność specjalnych wyjazdów dla mieszkańców Niemiec wyraźnie spadła.
- Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd rozważa dwutygodniowy program osłonowy na paliwa, który miałby obniżyć koszty tankowania dla Polaków pod koniec wakacji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jeszcze kilka miesięcy temu wielu mieszkańców Berlina i Brandenburgii regularnie przekraczało granicę, aby zatankować samochody po znacznie niższych cenach. Obecnie różnica między kosztami paliwa w Polsce i Niemczech wyraźnie się zmniejszyła, dlatego specjalne wyjazdy na polskie stacje coraz częściej przestają być opłacalne.
Koniec wyjątkowo taniego paliwa w Polsce
Jak zauważa berliński dziennik "B.Z.", jeszcze w kwietniu kierowcy z niemieckich regionów przygranicznych mogli zaoszczędzić na polskich stacjach od 62 do 81 centów na każdym litrze paliwa. W tamtym czasie litr benzyny Super kosztował w Polsce, po przeliczeniu, około 1,43 euro, a oleju napędowego 1,77 euro. Dla porównania po niemieckiej stronie granicy ceny wynosiły odpowiednio 2,24 euro oraz 2,39 euro.
Sytuacja zmieniła się po zakończeniu obowiązywania obniżonej stawki VAT na paliwa, która zmniejszyła podatek z 23 do 8 proc., a także po wygaśnięciu systemu regulacji maksymalnych cen detalicznych paliwa przez rząd. Skutkiem tych zmian był gwałtowny wzrost cen na polskich stacjach oraz wyraźne ograniczenie atrakcyjności polskich stacji paliw względem niemieckich.
Coraz mniej chętnych na tanie paliwo z Polski
Według danych przytoczonych przez "B.Z." w niedzielę 2 sierpnia 2026 roku na stacji paliw w Słubicach litr benzyny Super kosztował 7,78 zł, czyli około 1,80 euro. Tego samego dnia przed południem w Berlinie cena wynosiła około 2 euro za litr. W przypadku oleju napędowego różnica była podobna - w Słubicach diesel kosztował 8,07 zł, czyli 1,87 euro, podczas gdy w stolicy Niemiec trzeba było zapłacić około 2,14 euro.
Zmniejszenie różnicy cenowej szybko znalazło odzwierciedlenie w ruchu na polskich stacjach. Jak informuje niemiecka gazeta - liczba kierowców przyjeżdżających do naszego kraju wyłącznie po tańsze paliwo wyraźnie spadła. Choć ceny w Polsce nadal pozostają niższe niż w Niemczech, obecnie tankowanie po polskiej stronie granicy opłaca się przede wszystkim mieszkańcom miast i miejscowości położonych bezpośrednio przy granicy, takich jak Frankfurt nad Odrą, Guben, Forst czy Schwedt.
Niemcy czekają na powrót niższych cen w Polsce
Wszystko wskazuje na to, że obecne ceny paliw nie satysfakcjonują kierowców ani w Polsce, ani po zachodniej stronie granicy. W naszym kraju wielu zmotoryzowanych oczekuje reakcji rządu i niewykluczone, że zostaną wprowadzone kolejne rozwiązania mające ograniczyć koszty tankowania. Nie należy jednak spodziewać się trzymiesięcznego programu osłonowego, podobnego do tego, który wcześniej obowiązywał w ramach programu CPN.
W poniedziałek 27 lipca Donald Tusk podczas konferencji prasowej poinformował, że rząd pracuje nad ponownym wdrożeniem działań osłonowych, które miałyby przełożyć się na obniżkę cen paliw. Program miałby jednak obowiązywać jedynie przez dwa ostatnie tygodnie wakacji. Jak wyjaśnił premier - celem takiego rozwiązania byłoby zmniejszenie wydatków ponoszonych przez Polaków wracających z letniego wypoczynku.
Jak donoszą niemieckie media, sytuację obserwują również kierowcy zza Odry. Liczą oni, że ewentualne obniżki cen paliw w Polsce ponownie zwiększą różnicę między rynkami i sprawią, że tankowanie po polskiej stronie granicy znów stanie się bardziej atrakcyjne.











