W skrócie
- Koncern Stellantis zamyka 30 października 2026 r. fabrykę silników w Douvrin, w której przez lata produkowano popularne jednostki 1.2 PureTech.
- Silnik 1.2 PureTech zmagał się z poważnymi wadami konstrukcyjnymi, w tym z nietrwałym paskiem rozrządu pracującym w kąpieli olejowej oraz problemem gromadzącego się nagaru.
- Produkcja silników spalinowych zostanie przeniesiona do innych zakładów, m.in. w Trémery, a infrastruktura w Douvrin posłuży do wytwarzania akumulatorów dla aut elektrycznych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zakład w Douvrin na północy Francji rozpoczął działalność w 1969 r. jako wspólne przedsięwzięcie Peugeota i Renault. Przez kolejne dekady produkowano tam silniki trafiające do samochodów francuskich producentów, a później również marek należących do koncernu Stellantis. Ostatecznie fabryka wyspecjalizowała się przede wszystkim w produkcji trzycylindrowych jednostek 1.2 PureTech, które napędzały ogromną liczbę modeli sprzedawanych na europejskim rynku. Koncern potwierdził, że produkcja w tym zakładzie dobiegnie końca 30 października 2026 r.
Silnik 1.2 PureTech miał być hitem. Z czasem stał się ogromnym problemem
Przez wiele lat jednostka 1.2 PureTech była jednym z filarów oferty Stellantisa. Montowano ją zarówno w miejskich hatchbackach, jak i crossoverach oraz SUV-ach. Silnik zdobywał nawet tytuły International Engine of the Year, ale z czasem okazało się jednak, że konstrukcja ma poważną wadę. Największym problemem okazał się pasek rozrządu pracujący w kąpieli olejowej. Rozwiązanie miało ograniczać hałas i zwiększać trwałość jednostki, jednakże w praktyce pasek ulegał przedwczesnej degradacji.

Pasek rozrządu rozpadał się nawet po 30 tys. km. To największa bolączka silnika PureTech 1.2
Początkowo producent zakładał wymianę paska dopiero po 180 tys. km. Wraz z narastającą liczbą awarii interwał skrócono do 100 tys. km, ale nawet ta wartość w wielu przypadkach okazała się zbyt optymistyczna. Jak wskazują liczne zgłoszenia użytkowników zdarzały się egzemplarze, w których pasek zaczynał się strzępić już po 30-40 tys. km.
Problem nie kończył się na samej wymianie elementu, a fragmenty rozpadającego się paska trafiały do układu smarowania i ograniczały przepływ oleju. W skrajnych przypadkach prowadziło to nawet do zatarcia silnika. Koszt profilaktycznej wymiany paska wynosi około 1,5 tys. zł, natomiast naprawa uszkodzonej jednostki może pochłonąć nawet 15-20 tys. zł.
To nie była jedyna bolączka silnika PureTech. Problemy były z również z nagarem
Z czasem Stellantis przyznał również, że na trwałość układu wpływa przedostawanie się benzyny do oleju silnikowego, co przyspieszało degradację zarówno samego oleju, jak i zanurzonego w nim paska rozrządu. Producent reagował m.in. poprzez zalecanie częstszych wymian oleju oraz stosowania odpowiedniej specyfikacji środka smarnego.
Drugim często zgłaszanym problemem było gromadzenie się nagaru na zaworach dolotowych oraz w komorze spalania, co objawiało się nierówną pracą jednostki, wypadaniem zapłonów, a niekiedy także koniecznością wcześniejszej wymiany świec zapłonowych. To właśnie te problemy sprawiły, że PureTech z jednego z najbardziej nagradzanych silników klasy stał się dla Stellantisa przysłowiowym kamieniem w bucie.

Produkcja silników będzie kontynuowana, ale już w innym miejscu
Zamknięcie zakładu w Douvrin nie oznacza końca produkcji jednostek napędowych dla koncernu. Stellantis poinformował, że produkcja zostanie przeniesiona do innych fabryk, a rozwój nowej generacji silników benzynowych - m.in. następcy 1.2 PureTech, czyli Turbo 100 - będzie koncentrował się przede wszystkim w zakładzie Trémery.
Teren fabryki w Douvrin nie zostanie opuszczony, a znaczna część infrastruktury została już przejęta przez spółkę Automotive Cells Company (ACC), która odpowiada za produkcję akumulatorów do samochodów elektrycznych.
Co stanie się z pracownikami fabryki silników 1.2 PureTech w Douvrin?
W szczytowym momencie w zakładzie w Douvrin pracowało około 6 tys. osób. W ostatnich miesiącach przed ogłoszeniem zamknięcia liczba pracowników znacznie się zmniejszyłą. Stellantis zapowiada jednak, że większość załogi nie straci zatrudnienia.
Według informacji przekazanych przez koncern około 340 pracowników przeszło do spółki ACC produkującej akumulatory, 330 osób zostało przeniesionych do innych zakładów Stellantisa, natomiast około 100 pracowników wciąż oczekuje na ostateczne decyzje dotyczące relokacji.












