Koniec afery z gwiazdami TVN. Sąd wydał wyrok w sprawie dziennikarzy
Adam Kornacki oraz Patryk Mikiciuk - dziennikarze motoryzacyjni znani m.in. z TVN Turbo - zostali uniewinnieni od zarzutu zmuszenia do obcowania płciowego dwóch kobiet, do jakiego miało dojść w październiku 2024 roku. Wyrok w sprawie zapadł 15 grudnia w Sądzie Okręgowym w Katowicach. Kornacki i Mikiciuk od początku nie przyznawali się do winy i utrzymywali, że padli ofiarą próby wyłudzenia.

W skrócie
- Adam Kornacki i Patryk Mikiciuk, znani dziennikarze motoryzacyjni, zostali uniewinnieni od zarzutów zmuszenia dwóch kobiet do obcowania płciowego.
- Proces w tej głośnej sprawie zakończył się w grudniu 2025 roku, a sąd orzekł brak winy po stronie oskarżonych.
- Dziennikarze od początku utrzymywali, że są niewinni i padli ofiarą prowokacji, a TVN czasowo zawiesił z nimi współpracę.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Sprawa wyszła na jaw w lipcu i dotyczyła zdarzenia z października 2024 roku. O sprawie jako pierwsza napisała "Gazeta Wyborcza". Zgodnie z jej relacją 30 czerwca śledczy z Prokuratury Rejonowej Katowice Północ skierowali do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia przeciwko Adamowi Kornackiemu i Patrykowi Mikiciukowi.
Jak wyjaśniła w rozmowie z "GW" prokurator Joanna Sagan, szefowa Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ, obaj dziennikarze zostali oskarżeni przez kobiety dwie kobiety w wieku 26 i 34 lat do siłowego zmuszenia ich do obcowania płciowego.
Proces dziennikarzy motoryzacyjnych rozpoczął się 9 września 2025 roku w Sądzie Okręgowym w Katowicach. W poniedziałek, 15 grudnia zapadł wyrok, o czym poinformował w sieci adwokat Jakub Wende.
Zaledwie trzy miesiące od pierwszej rozprawy, sąd wydał wyrok. Sąd Okręgowy w Katowicach właśnie ogłosił wyrok w sprawie Adama Kornackiego i Patryka Mikiciuka. Obaj nasi klienci zostali uniewinnieni od stawianego im zarzutu. Dziękuję za świetną współpracę p. Mec. Aleksandrze Kokoszce i mec. Błażejowi Biedulskiemu. Prawda i prawo zwyciężyły
Od samego początku dziennikarze kategorycznie odrzucali zarzuty i nie przyznawali się do winy. We wspólnym oświadczeniu napisali między innymi:
"Oświadczamy, z całą mocą, że jesteśmy niewinni. Znane nam dowody nie tylko powyższe potwierdzają, ale prowadzą do wniosku, że staliśmy się ofiarami prowokacji. Wskazujemy nadto, że osoby, które ją przeprowadziły, same nie brały udziału w zdarzeniach, o które się nas pomawia. Podjęliśmy działania prawne, które mają oczyścić nas z zarzutu. Nasi obrońcy złożyli wniosek o umorzenie postępowania, wykazując, że nie popełniliśmy żadnego przestępstwa. Z nieznanych nam przyczyn Prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu, nie rozpatrując wspomnianego wniosku. Chcemy raz jeszcze stanowczo podkreślić: nie popełniliśmy żadnego przestępstwa, nikomu nie wyrządziliśmy krzywdy i będziemy tego dowodzić przed Sądem"
Dziennikarze odpowiadali z wolnej stopy - prokuratura nie wnioskowała o areszt, ograniczając się do nakazu wpłacenia 30 tys. zł poręczenia majątkowego. Ponadto wydano zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych i świadków.
W swoich oświadczeniach dziennikarze potwierdzali, że skorzystali z zaproszenia kilku bawiących się w tym samym lokalu kobiet i pojechali z nimi do apartamentu.
Zresztą kobiety, które zaprosiły nas do siebie nigdy nie stawiały nam takich zarzutów. Oskarżenie jest pomysłem ich koleżanki, która już wcześniej nagrywała nas z ukrycia
Warto dodać, że po wszczęciu postępowania współpracę z dziennikarzami zawiesiła stacja TVN Warner Bros. Discovery.








