Kolejki na stacjach i limity paliwa. Rosja uspokaja mieszkańców
Na części stacji paliw na okupowanym Krymie zaczęły tworzyć się kolejki, a lokalne władze zdecydowały się na wprowadzenie limitów sprzedaży benzyny. Mieszkańcy mogą kupić maksymalnie 20 litrów paliwa dziennie. Jednocześnie administracja półwyspu apeluje, by nie robić zapasów i nie wykupywać paliwa w obawie przed dalszymi brakami.

Jeszcze kilka lat temu rosyjskie władze przekonywały, że budowa mostu krymskiego i nowych szlaków zaopatrzeniowych rozwiązała problemy logistyczne półwyspu. Teraz mieszkańcy ustawiają się w kolejkach po benzynę, a na stacjach pojawiły się limity sprzedaży paliwa.
Rosja wprowadziła limity sprzedaży paliwa na Krymie
O wprowadzeniu limitów poinformował szef okupacyjnych władz Krymu Siergiej Aksionow. Jak podaje "Kyiv Post", do odwołania mieszkańcy mogą kupić maksymalnie 20 litrów benzyny AI-95 dziennie. Władze tłumaczą decyzję koniecznością ustabilizowania sytuacji na rynku paliw. Władze okupacyjne tłumaczą decyzję koniecznością ustabilizowania sytuacji na rynku i zapewnienia równomiernego dostępu do paliwa dla wszystkich mieszkańców.
Oprócz limitów uruchomiono także system informowania kierowców o dostępności paliwa. Lokalne ministerstwo paliw i energetyki publikuje listę stacji, na których można zatankować benzynę, co ma ograniczyć tworzenie się kolejek i ułatwić planowanie tankowania.
Dlaczego na Krymie zabrakło paliwa?
Według informacji publikowanych przez ukraińskie media problem nie wynika z awarii pojedynczych rafinerii czy magazynów, lecz z zakłóceń w całym systemie zaopatrzenia półwyspu. Krym od początku pełnoskalowej wojny jest uzależniony od dostaw realizowanych przez okupowane tereny południowej Ukrainy. Ukraińskie działania wymierzone w rosyjską infrastrukturę transportową i zaopatrzeniową utrudniają dostarczanie paliw na półwysep.
Problemy z paliwem są szczególnie kłopotliwe dla rosyjskich władz, ponieważ przez lata przekonywały one, że kwestia zaopatrzenia Krymu została definitywnie rozwiązana. Po aneksji półwyspu w 2014 r. Rosja rozpoczęła kosztowny program inwestycji infrastrukturalnych, którego symbolem stał się otwarty w 2018 r. most krymski łączący półwysep z Krajem Krasnodarskim.
W kolejnych latach rosyjska administracja rozwijała także połączenia drogowe, kolejowe i magazynowe. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę dodatkowe znaczenie zyskał tzw. korytarz lądowy prowadzący przez okupowane tereny obwodów chersońskiego i zaporoskiego. Dzięki niemu transport towarów nie musiał opierać się wyłącznie na moście krymskim.
Ten szlak stał się jednak jednym z kluczowych elementów rosyjskiej logistyki. Korzystają z niego nie tylko cywilni przewoźnicy, ale również system zaopatrywania wojsk stacjonujących na południu Ukrainy i na samym Krymie. W efekcie każde zakłócenie transportu może szybko odbić się na lokalnym rynku.
Władze apelują, by nie wykupywać paliwa
Władze Krymu przekonują, że ograniczenia mają charakter tymczasowy i są przede wszystkim reakcją na rosnące zainteresowanie zakupem paliwa. Mieszkańcy zostali wezwani do tankowania "w normalny sposób" i powstrzymania się od tworzenia prywatnych zapasów.
Podobne działania wcześniej podjęto w Sewastopolu. Tam po wprowadzeniu ograniczeń na stacjach pojawiły się wielokilometrowe kolejki samochodów oczekujących na możliwość zatankowania.
Rosja musi racjonować paliwo na okupowanym półwyspie
Kryzys paliwowy pokazuje, że skutki wojny coraz wyraźniej odczuwają również mieszkańcy terenów znajdujących się pod rosyjską okupacją. Jeszcze niedawno problemy logistyczne kojarzono głównie z działaniami wojskowymi i zaopatrzeniem armii. Dziś ich konsekwencje stają się widoczne także dla zwykłych kierowców, którzy muszą liczyć się z limitami sprzedaży paliwa, kolejkami i niepewnością dotyczącą dalszych dostaw.









