W skrócie
- Ceny litu wykorzystywanego do produkcji akumulatorów wzrosły o ponad 170 procent, co budzi obawy o realność planów tanich aut elektrycznych.
- Drastyczny wzrost cen wynika z wstrzymania wydobycia w chińskiej kopalni Jianxiawo oraz zakazu eksportu litu z Zimbabwe, co przełożyło się na gwałtowny spadek dostępności surowca.
- Aktualne umowy producentów samochodów opóźniają natychmiastowy wzrost cen dla konsumentów, ale długotrwałe utrzymanie wysokich cen litu może uniemożliwić osiągnięcie zakładanych niskich cen aut elektrycznych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jeszcze w czerwcu 2025 r. tona węglanu litu klasy bateryjnej kosztowała zaledwie 8259 dolarów. Obecnie ceny przekroczyły poziom 25 tys. dolarów za tonę (ponad 92 tys. zł), a analitycy nie wykluczają dalszych wzrostów w kolejnych miesiącach. Taka podwyżka cen może znacząco wpłynąć na dalszy rozwój aut elektrycznych, a w szczególności tanich modeli, które mają zrewolucjonizować rynek w odpowiedzi na konkurencję z Chin.
Dwa wydarzenia wywołały szok na rynku litu. Cena wzrosła trzykrotnie
Przez ostatnie lata rynek zmagał się z nadpodażą litu. Producenci zwiększali wydobycie szybciej, niż rosło zapotrzebowanie ze strony branży motoryzacyjnej, przez co ceny systematycznie spadały.
Początek 2026 r. przyniósł jednak dwa wydarzenia, które diametralnie zmieniły sytuację. Pierwszym było wstrzymanie działalności kopalni Jianxiawo w chińskiej prowincji Jiangxi należącej do CATL, czyli największego producenta ogniw akumulatorowych na świecie. Zakład odpowiadał za produkcję około 65 tys. ton ekwiwalentu węglanu litu rocznie.

Jeszcze większym ciosem okazała się decyzja Zimbabwe. Pod koniec lutego tamtejsze władze niespodziewanie zakazały eksportu koncentratu litu oraz innych nieprzetworzonych surowców mineralnych. Problem w tym, że kraj ten odpowiada za około 7 proc. światowej produkcji litu.
Lit jest droższy, ale samochody jeszcze nie zdrożały. To może być kwestia czasu
Wzrost cen litu najprawdopodobniej przełoży się na ceny samochodów elektrycznych, ale w praktyce nie jest to takie proste. Producenci baterii oraz samochodów zazwyczaj kupują surowce w ramach wielomiesięcznych kontraktów, dlatego obowiązujące aktualnie ceny nie mają natychmiastowego odzwierciedlenia w salonach sprzedaży.
Co więcej, koszty produkcji akumulatorów są stale obniżane dzięki postępowi technologicznemu oraz coraz większemu wykorzystaniu ogniw litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP), które są tańsze od klasycznych akumulatorów wykorzystujących nikiel i kobalt. Według danych BloombergNEF średnia cena pakietów akumulatorów spadła w 2025 r. do 108 dolarów za kWh, co jest najlepszym wynikiem w historii.
Auta elektryczne będą droższe. To efekt wzrostu cen litu
Eksperci podkreślają jednak, że obecne zabezpieczenia nie będą działały w nieskończoność. Jeżeli ceny litu utrzymają się na obecnym poziomie przez drugą połowę 2026 r. to producenci samochodów będą zmuszeni podpisywać nowe kontrakty po znacznie wyższych stawkach.
To może szczególnie mocno uderzyć w modele, które miały stać się pierwszymi przystępnymi cenowo samochodami elektrycznymi. Wielu producentów zapowiadało wprowadzenie aut kosztujących około 25 tys. dolarów (ok. 92 tys. zł), jednak utrzymanie takiej ceny staje się coraz trudniejsze, gdy jeden z najważniejszych surowców do produkcji baterii gwałtownie drożeje. Najbardziej narażone są samochody wykorzystujące akumulatory NMC, czyli zawierające nikiel, mangan i kobalt. W ich przypadku udział drogich surowców pozostaje największy.

Tanie auta elektryczne pod znakiem zapytania
Wysokie ceny litu są jednocześnie dobrą wiadomością dla krajów próbujących uniezależnić się od Chin. Przez ostatnie lata wiele projektów wydobywczych w Australii, Kanadzie czy Stanach Zjednoczonych było nieopłacalnych przy cenach wynoszących 8-10 tys. dolarów za tonę.
Dopiero poziom przekraczający 20 tys. dolarów sprawia, że budowa nowych kopalń zaczyna mieć ekonomiczne uzasadnienie. Z drugiej strony ten poziom cen utrudnia producentom samochodów osiągnięcie zakładanych kosztów produkcji elektryków.
Nic nie wskazuje na to, aby wzrost cen litu zatrzymał rozwój elektromobilności. Popyt na samochody elektryczne nadal rośnie, a producenci nie rezygnują z inwestycji w nowe modele. Rosnące ceny surowców są najlepszym potwierdzeniem, że droga do powszechnie dostępnych elektryków w bardzo niskiej cenie może być bardziej wyboista, niż jeszcze rok temu zakładała branża.












