Spis treści:
- Nowa rzeczywistość na stacjach od poniedziałku. Pęknie 9 zł za litr diesla
- Tak drogo jeszcze nie było. Padają rekordy cen paliw
- Ile zapłacimy za paliwo od 7 września?
- Czy ceny paliw mogą spaść? Czy program CPN wróci?
- CPN się skończył, teraz jest CKN. Minister mówi o "Cenach Karola Nawrockiego"
- CPN się skończył, a Orlen liczy miliardy zysku
Wrzesień zaczął się dla kierowców wyjątkowo drogo. Po zmianach podatkowych ceny paliw wyraźnie poszły w górę, ale okazuje się, że był to dopiero pierwszy etap podwyżek. Teraz do stacji docierają skutki gwałtownego wzrostu cen w hurcie.
Jeszcze 2 września e-petrol wyliczał średnią cenę benzyny 95 na 7,63 zł za litr, diesla na 8,39 zł, a LPG na 2,89 zł.
Jednak dziś ceny paliw już są wyższe. W sobotę i niedzielę na niektóre stacje dotarły już ceny po hurtowych podwyżkach z tygodnia. W efekcie ceny na pylonach są mocno zróżnicowane, nawet na stacjach tej samej sieci i w tym samym mieście. Średnio można jednak założyć, że na stacjach największych sieci, jak Orlen, otwiera się w nowym oknie, BP, Shell czy Circle K płacimy 7,67 zł za litr benzyny 95 i 8,54 zł za litr oleju napędowego. Cena mocno zależy jednak od miasta i konkretnej stacji.
Jedno jest pewne. W poniedziałek będzie jeszcze drożej
Nowa rzeczywistość na stacjach od poniedziałku. Pęknie 9 zł za litr diesla
Najważniejsze dla kierowców jest jednak to, co wydarzy się w kolejnych dniach. Analitycy nie mają dobrych wiadomości.
Według prognozy e-petrol na okres od 7 do 13 września litr benzyny 95 ma kosztować 7,83-7,99 zł. W przypadku oleju napędowego przewidywany przedział to już 8,79-8,87 zł za litr. LPG ma kosztować 2,90-2,99 zł za litr.
Podobnego ruchu spodziewają się analitycy BM Reflex. W ich ocenie benzyna 95 może podrożeć o około 21 gr na litrze, do 7,92 zł. Benzyna 98 ma osiągnąć 8,88 zł, a diesel po wzroście o 31 gr ma kosztować średnio 8,80 zł za litr. Autogaz może dojść do 2,98 zł.
Właściciel samochodu z 50-litrowym zbiornikiem, który pojedzie jutro na stację, zostawić przy dystrybutorze diesla około 440 zł. Tankowanie takiej samej ilości benzyny 95 będzie kosztowało około 400 zł.
Tak drogo jeszcze nie było. Padają rekordy cen paliw
Już w poniedziałek kierowcy zobaczą na stacjach ceny wyższe od rekordów z początku sierpnia. Szczególnie mocno po kieszeni dostaną użytkownicy diesli.
Bardzo niepokojące jest to, że obecne ceny detaliczne nie uwzględniają w pełni tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach w hurcie.
Benzyna 95 po raz pierwszy od 2022 roku przekroczyła tam poziom 6 tys. zł za metr sześcienny (tysiąc litrów). Średnia cena wynosi obecnie 6358,40 zł netto (bez VAT). To aż o 447,20 zł więcej niż pod koniec sierpnia.
Jeszcze większy skok dotyczy oleju napędowego. Tysiąc litrów diesla kosztuje średnio 7073 zł netto, czyli o 554 zł więcej niż pod koniec poprzedniego miesiąca.
Na niektórych stacjach już pojawiły się nowe ceny, na innych jeszcze nie. Tam gdzie dziś jest taniej, ceny wzrosną już w poniedziałek.
Ile zapłacimy za paliwo od 7 września?
Wszystko wskazuje więc na to, że najbliższe dni przyniosą kolejny ruch cen w górę. Najbardziej prawdopodobny scenariusz oznacza benzynę 95 kosztującą około 8 zł za litr i diesla wycenianego na około 8,80 zł.
Czy ceny paliw mogą spaść? Czy program CPN wróci?
Gwałtowne podwyżki na stacjach zbiegły się z zakończeniem rządowego programu CPN, czyli Ceny Paliwa Niżej. Pakiet obowiązywał ostatnio od 17 do 31 sierpnia i pozwalał utrzymywać ceny przy dystrybutorach na niższym poziomie. Teraz kierowcy znów muszą mierzyć się z rynkowymi podwyżkami. Czy program CPN wróci?
CPN się skończył, teraz jest CKN. Minister mówi o "Cenach Karola Nawrockiego"
Minister energii Miłosz Motyka połączył obecną sytuację na stacjach z decyzją prezydenta Karola Nawrockiego. - Na ten moment CPN to przeszłość, CKN - Ceny Karola Nawrockiego, to teraźniejszość - powiedział.. Dodał, że gdyby prezydent podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, program CPN mógłby nadal działać.
Chodzi o ustawę, która miała objąć specjalnym podatkiem część nadzwyczajnych zysków producentów i importerów paliw. Rząd szacował wpływy z tego rozwiązania na około 4 mld zł. Pieniądze miały pomóc finansować działania osłonowe dla kierowców. Prezydent skierował jednak ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, co przy paraliżu tego ciała, de facto oznacza zablokowanie ustawy.
Minister Motyka zaznaczył, że bez ustawy program CPN nie wróci, bo budżet jest obecnie "bardzo napięty" i rząd nie ma możliwości dalszego finansowania programu CPN z dotychczasowych środków.
CPN się skończył, a Orlen liczy miliardy zysku
Wprowadzając ustawę o nadzwyczajnych zyskach rząd chciał sięgnąć po pieniądze, które na kierowcach zarabiają koncerny naftowe. Jak duże to są kwoty widać na przykładzie Orlenu.
W samym drugim kwartale 2026 roku Grupa Orlen zarobiła na czysto 7,7 mld zł. Rok wcześniej w tym samym okresie było to niespełna 1,5 mld zł. Oznacza to wzrost zysku netto aż o 427 proc.
Jeszcze większe wrażenie robi wynik za całe pierwsze półrocze. Orlen wypracował w tym czasie ponad 15,8 mld zł zysku netto, czyli o około 10,2 mld zł więcej niż w pierwszej połowie 2025 roku.
Część tych pieniędzy mogła wrócić do budżetu i umożliwić dalsze funkcjonowanie programu CPN. Zyski budżetowe były znacznie większe, bo podatek, otwiera się w nowym oknie miał objąć nie tylko Orlen, ale również zagraniczne koncerny paliwowe funkcjonujące w Polsce.











