W skrócie
- Badanie wykazało istotną rozbieżność między poczuciem bezpieczeństwa kierowców, z których 90 proc. czuje się pewnie, a oceną ekspertów, podzielaną przez zaledwie 45 proc. z nich.
- Eksperci ostrzegają, że nadmierna wiara w zaawansowane systemy wspomagania jazdy sprawia, iż kierowcy podejmują większe ryzyko, zapominając o konieczności zachowania własnej uwagi.
- Awarie techniczne aut są obecnie rzadką przyczyną wypadków, podczas gdy 30 proc. specjalistów wskazuje na niewłaściwe korzystanie z systemów wsparcia kierowcy jako główne zagrożenie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Serwis Automotive News Europe opublikował wyniki badania "Bezpieczeństwo w ruchu: budowanie zaufania do nowoczesnej mobilności", przygotowanego przez Economist Enterprise przy wsparciu firmy Brembo. Jak podkreślają autorzy raportu - analiza wskazuje na pogłębiającą się "lukę zaufania" między użytkownikami dróg a ekspertami oceniającymi faktyczny poziom bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Podczas gdy aż 90 proc. użytkowników dróg deklaruje, że podczas codziennych podróży czuje się bezpiecznie, podobne przekonanie podziela zaledwie 45 proc. specjalistów. Zdaniem autorów raportu, tak duża rozbieżność może utrudnić walkę z globalnym problemem bezpieczeństwa drogowego - każdego roku na świecie w wypadkach ginie około 1,2 miliona osób.
Kierowcy ufają systemom. Eksperci zalecają ostrożność
Największą różnicę między odczuciami kierowców a ocenami ekspertów odnotowano na rozwijających się rynkach motoryzacyjnych, takich jak Brazylia, Chiny i Indie. W tych krajach poczucie bezpieczeństwa podczas podróży deklaruje aż 94 proc. użytkowników dróg, mimo że średni wskaźnik śmiertelności wynosi tam 16,2 zgonu na 100 tys. mieszkańców. To około dwa razy więcej niż średnia dla wszystkich analizowanych państw. Co ciekawe - tylko 18 proc. specjalistów ds. transportu na tych rynkach wyraziło wysokie zaufanie do obecnego poziomu bezpieczeństwa.
Raport wyraźnie wskazuje, że na poprawę społecznego postrzegania bezpieczeństwa szybciej niż rzeczywiste efekty tych zmian, może mieć rozwój infrastruktury i nowych technologii. Eksperci przekonują, że kierowcy dostrzegają coraz bardziej zaawansowane pojazdy i systemy wspierające jazdę, jednak nie zawsze zdają sobie sprawę z ich ograniczeń.
Jean Todt - specjalny wysłannik Sekretarza Generalnego ONZ ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego - zwrócił uwagę, że nadmierna wiara w możliwości nowoczesnych technologii może prowadzić do podejmowania przez kierowców większego ryzyka. Jego zdaniem systemy wspomagające jazdę powinny być traktowane jako narzędzia zwiększające bezpieczeństwo, a nie jako zastępstwo dla uwagi i odpowiedzialności człowieka.
Nowe zagrożenia na drogach to już nie awarie mechaniczne
Badanie pokazuje również, że zmienia się charakter zagrożeń występujących na drogach. Jedynie 3 proc. ekspertów wskazało awarie pojazdów jako główną przyczynę wypadków. Znacznie częściej zwracano uwagę na niewłaściwe korzystanie z systemów wspomagania kierowcy - ten problem wskazało 30 proc. respondentów - oraz funkcje pojazdów, które mogą odciągać uwagę od prowadzenia samochodu. Na ten aspekt wskazało 24 proc. specjalistów.
Prawie dwie trzecie przedstawicieli branży motoryzacyjnej uważa, że reklamy często przedstawiają możliwości systemów ADAS w sposób przesadny lub nieprecyzyjny. Według ekspertów takie komunikaty mogą sprawiać, że kierowcy zakładają, iż samochód jest w stanie samodzielnie poradzić sobie w większej liczbie sytuacji, niż rzeczywiście pozwalają na to zastosowane technologie.
Jednocześnie społeczeństwo nadal oczekuje zdecydowanych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa. Aż 88 proc. respondentów popiera bardziej rygorystyczne rozwiązania, takie jak obniżenie limitów prędkości czy skuteczniejsze egzekwowanie obowiązujących przepisów. Taki sam odsetek badanych deklaruje gotowość zapłacenia więcej za rozwiązania mobilnościowe, które zapewniają wyższy poziom ochrony uczestników ruchu drogowego.











