W poniedziałek w Gladstone, małej miejscowości w amerykańskim stanie Nowy Meksyk, kierowca jadący w pobliżu autostrady zobaczył przed sobą niezwykły widok. Kilka metrów nad ziemią, na słupie energetycznym utknął niedźwiedź. Zwierzę kurczowo trzymało się konstrukcji i nie potrafiło samodzielnie zejść na ziemię. Mężczyzna wezwał służby.
Prawidłowe zachowanie kierowcy na niewiele się zdało. Mężczyzna usłyszał w słuchawce, że na tę chwilę nic nie da się zrobić. Potraktowanie zwierzęcia środkiem nasennym z dużym prawdopodobieństwem zakończyłoby się jego upadkiem z wysokości. Na miejscu mógłby sprawdzić się ciężki sprzęt, ale nim zdołano go sprowadzić, niedźwiedź został porażony prądem i spadł, co zakończyło się jego śmiercią.
Zdarzenie ze stanu Nowy Meksyk wydaje się wręcz surrealistyczne, ale nie było odosobnione. W 2025 r. w Arizonie dzięki wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu udało się pomóc niedźwiedziowi w zejściu ze słupa elektrycznego. W 2021 r. również w Arizonie niedźwiedź zdołał przeżyć, choć zaplątał się w przewody na szczycie słupa.










